Mistrzowie – liderami
Obrońcy tytułu mają za sobą dwa wyczerpujące, ale zwycięskie mecze, a przed nimi trudny weekend.
Filip Komorski po kontuzji powoli powraca do wysokiej formy. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
Spotkanie na szczycie pomiędzy GKS-em Tychy i Zagłębiem dostarczyło sporo emocji nie tylko hokejowych, ale i... bokserskich. Ostrych starć nie brakowało, było sporo kar, a na tafli lepsi okazali się Tyszanie i zostali liderami tabeli.
Tyski zespół jest już niemal w komplecie, bo tylko Henri Knuutinen narzeka na drobny uraz, ale niebawem ma wrócić. Goście pojawili się w Tychach bez kapitana Michała Kotlorza, który w meczu z Sanokiem uszkodził kolano i będzie pauzował trzy tygodnie. Z kolei Adrian Gromadzki podczas poniedziałkowego treningu uszkodził łyżwą twarz i pauza też może być dłuższa. Natomiast Joni Pipponen już trenuje, ale jeszcze musi dojść do pełnej formy.
Od początku jedni i drudzy nie zamierzali się oszczędzać i narzucili szybkie tempo. W 8 min najpierw Mark Viitanen znalazł się przed bramką, ale dobrej sytuacji nie wykorzystał. Chwilę potem Joel Kerkkanen przy bandzie ostro potraktował Michała Naroga, a ten padł na lód jak ścięte drzewo. Sędziowie po analizie słusznie odesłali krewkiego Fina do szatni. W 9 min przez 48 sek. gospodarze grali 4 na 3, ale tej sytuacji nie wykorzystali. W 12 min Maksymilian Dawid uderzył z daleka w poprzeczkę, zaś Jakub Musioł umieścił krążek w siatce. Sędziowie znów analizowali całą sytuację i okazało się, że napastnik zdobył gola nogą. W 19:46 minucie do boksu kar powędrowali Sebastian Brynkus oraz Vaino Sirkkia i druga odsłona zaczęła się od podwójnej przewagi gospodarzy, jednak przez 1:46 min grali dość niemrawo i nic nie zwojowali. W końcu, w 24 min Filip Komorski zdołał wepchnąć krążek do siatki, ale sędziowie uznali gola znów po analizie wideo. Goście chcieli doprowadzić do remisu, a tymczasem Mark Viitanen po wyjściu z boksu kar zdobył drugiego gola dla GKS-u. Sporą pracę przy tym wykonali Szymon Kiełbicki i Alan Łyszczarczyk. Strzał tego drugiego dobił Estończyk. Goście z pasją atakowali i tuż przed końcową syreną zniwelowali stratę do gola. Eero Savilahti wrzucił krążek przed bramkę, a przekierował go Jean Dupuy.
W 42 min Olaf Zachariasz, podczas gry w osłabieniu, przechwycił krążek i pomknął na tyską bramkę, ale nie zdołał pokonać Tomaša Fučika. W 48 min podwójną karę mniejszą otrzymał Miika Roine i gospodarze nie wychodzili z tercji rywala, tyle że wynik się nie zmienił, w czym duża zasługa Karolusa Kaarlehto, który bronił z dużym wyczuciem. Im bliżej końca, tym mecz tracił na wartości, bo na lodzie było nerwowo. W 57:51 min z lodu zjechał Kaarlehto i Bartłomiej Jeziorski skierował „gumę” do pustej bramki.
Włodzimierz Sowiński
◼ GKS Tychy – ECZD Zagłębie Sosnowiec 3:1 (0:0, 2:1, 1:0)
1:0 – Komorski – Kakkonen (23:52), 2:0 – Viitanen – Kiełbicki – Łyszczarczyk (29:16), 2:1 – Dupuy – Savilahti (39:24), 3:1 – Jeziorski (58:52, do pustej).
Sędziowali: Bartosz Kaczmarek i Marcin Polak – Michał Kret i Maciej Waluszek. Widzów 1997.
GKS: Fučik; Pociecha – Kovař, Kakkonen – Kaskinen, Bryk – Viinikainen (2), Sobecki – Sertti; Viitala – Paś – Łyszczarczyk, Jämsen – Komorski (2) – Kerkkanen (5+20), Jeziorski – Ainali – Viitanen (2), Kucharski (2) – Kiełbicki – Gościński. Trener Pekka TIRKKONEN.
ZAGŁĘBIE: Kaarlehto; Olkkonen – Sozanski (4), Naróg – Ciura (4), Wanacki – Biłas, Krawczyk; Sirkia (2) – Heikkinen – Peresunko, Brynkus (2) – Roine (4) – Chmielewski, Savilahti – Zachariasz (2) – Dupuy, J. Musioł – Dawid – Bernacki, Ciepielewski. Trener Matias LEHTONEN.
Kary: GKS – 33 (w tym kara meczu dla Kerkkanena) min, Zagłębie – 18 min.
35 STRZAŁÓW oddali Tyszanie, zaś rywale 31