Na dzień dobry i na do widzenia

Dobra reklama futbolu w Giwicach. Drużyna Piasta ostro z Cracovią zaczęła i... ostro skończyła.

Samuel Ntamack z Piasta (z prawej) i Karol Knap w walce o piłkę. fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

W naszej lidze nie można być niczego pewnym. Piast zaczynał sezon źle, wszyscy w Gliwicach byli w minorowych nastrojach, a teraz niepostrzeżenie znalazł się tuż za czołówką. Kto oglądał mecz z Cracovią – nie może być przesadnie zdziwiony. Piast zagrał dobry mecz, całkowicie zneutralizował gości. Pytałem potem Karola Knapa, co się z Cracovią stało – nie był w stanie zdiagnozować tej zapaści, która miała miejsce zwłaszcza w pierwszej połowie. W drugiej goście zdobyli kontaktową bramkę, ale ich liczni na trybunach gliwickich kibice w końcówce przeżyli ogromne rozczarowanie – zamiast wyrównania doczekali się jedynie rozwiewającego wątpliwości uderzenia.

Co wy robicie?!

Gospodarze siedli na rywalach od początku: już w 2 minucie Jakub Lewicki zmusił do interwencji bramkarza „Pasów” – Sebastiana Madejskiego. Kibice Piasta na gola nie musieli czekać długo. Po centrze z rogu Francuza Quentina Boisgarda kapitan Jakub Czerwiński głową przywalił w piłkę tak, że wpadła pod poprzeczkę.

Zespół trenera Bartosza Grzelaka mógł wyrównać w 20 minucie, gdyby rosły, bardzo silny środkowy napastnik Norweg Lasse Nordas celnie uderzył głową z pięciu metrów. Nie udało się, a gospodarze wiedzieli, jak odpowiedzieć. Hiszpan Hugo Vallejo, po rozegraniu ze Szczepanem Muchą, zdecydował się na uderzenie z 17 metrów. Wyszło świetnie, a Sebastian Madejski był bezradny.

„Co wy robicie?!” – zaczęli skandować rozgniewani kibice Cracovii. Krakowianie przejęli więc inicjatywę, jednak do przerwy bez żadnych efektów: dwa silne strzały Bułgara Martina Minczewa, obronione przez Słoweńca Domena Grila, to historia do zapomnienia. 

Skrzydła bez skrzydeł 

Po zmianie stron znów pierwsi do przodu ruszyli Gliwiczanie – strzał Leandro Sanki z trudem obronił Madejski. Potem goście w ataku pozycyjnym długo nie potrafili stworzyć groźnej sytuacji. Kiedy im się udało – od razu w świetnym stylu. W 62 minucie Karol Knap stał tyłem do bramki, gdy dostał płaskie dośrodkowanie, i piętką skierował piłkę do bramki Grila. To trafienie niby dodało skrzydeł gościom, ale... nic z tego nie wyniknęło.

W końcówce mnóstwo ożywienia u gospodarzy wniósł nieco chaotyczny przy tym rezerwowy Ivan Lima. Po jego podaniu sam na sam z bramkarzem Cracovii znalazł się Leandro Sanca, ale Portugalczyk gwinejskiego pochodzenia nie opanował piłki. Później obok słupka bramki gości strzelił Oskar Leśniak. Wygraną ekipy trenera Daniela Myśliwca przypieczętował jednak w doliczonym czasie inny z rezerwowych – Grek Andreas Katsantonis, który wszedł niewiele wcześniej. W ogromnym zamieszaniu przed bramką „Pasów” uderzył nie do obrony.

Cracovia na wyjazdach jak niemowlę

– Osiągnęliśmy punkty, grając po swojemu, czyli w taki sposób, w jaki chcemy budować ataki. Liczba stworzonych sytuacji się zgadzała. Powiedziałbym, że prawie wszystko było tak, jakbyśmy sobie życzyli, tylko w sumie dalej nie jestem w stanie zrozumieć, jak z meczu, który mógł się skończyć 4:0, to zrobiło się tak nerwowo, że musieliśmy zrobić show na sam koniec. Oczywiście musieliśmy powtórzyć nasz mechanizm, że zakończymy mecz prawie równo z gwizdkiem. Mówię to trochę pół żartem, pół serio, bo najważniejsze były punkty – stwierdził trener gospodarzy Daniel Myśliwiec. 

Cracovia pozostaje bez wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie ligowym. – Biorę za to, co się dzieje, odpowiedzialność, bo jeśli dwóch–trzech zawodników nie gra dobrze, to jest to coś indywidualnego, ale jeśli cały zespół nie gra, to muszę patrzeć, jak przygotowałem zespół, jakie były instrukcje. Prawdopodobnie instrukcje nie były więc wystarczająco jasne. Uważam, że nasz pressing w ogóle nie działał, a z piłką byliśmy zbyt mało intensywni  – przyznał Bartosz Grzelak, szkoleniowiec gości.

Szkoda, że mecz psuły wzajemne wulgarne przyśpiewki. Wiadomo, że stadion to nie opera, ale wiadomo również, że nie obora. 

Paweł Czado

OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐

◼ Piast Gliwice – Cracovia 3:1 (2:0)

1:0 – Czerwiński, 8 min (asysta Boisgard), 2:0 – Vallejo, 25 min (asysta Mucha), 2:1 - Knap, 61 min (asysta Kakabadze), 3:1 - Katsantonis, 90+4 min (bez asysty)

PIAST: Gril 7 – Twumasi 6, Rivas 6, Czerwiński 4 (46. Sierralta 3), Lewicki 6 – Mucha 3 (46. Leśniak 3), Boisgard 7, Łabojko 6 (72. Lima 1), Vallejo 7 – Ntamack 6 (85. Kucharski niesklas.), Sanca 6 (90. Katsantonis 1) Trener Daniel MYŚLIWIEC. Rezerwowi: Grelich, Mendes-Dudziński, Borowski, Jorge Felix, Fikaj.

CRACOVIA: Madejski 5 – Kakabadze 5, Henriksson 5, Traore 5 (90. Glik niesklas.), Burlet 5 (90. Perković niesklas.) – Kameri 2 (46. Klich 2), Knap 6, Al-Ammari 5 (78. Zahiroleslam niesklas.), Berte 5 (78. Hasić niesklas.), Minczew 5 – Nordas 5.  Trener Bartosz GRZELAK. Rezerwowi:  Bobek, Kapusta, Baumgartner, Dej, Eyob-Abraha.

Sędziował Paweł Malec (Łódź) – 7. Sędzia VAR Paweł Raczkowski (Warszawa). Czas gry 101 min (48+53). Widzów 5100. Żółte kartki: Mucha (45+3. faul), Lima (83. faul), Boisgard (90.+7 faul) – Kakabadze (48. faul), Klich (57. faul).

MÓWIĄ LICZBY
PIAST   CRACOVIA
55  posiadanie piłki  45
18  strzały  13
7  strzały celne 5
4 rzuty rożne  4
0  spalone  1
8  faule  11
3  żółte kartki 2

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się