Na zero z Bośnią
Nieudany początek w Lidze Narodów Dywizji B. Na początek tylko bezbramkowo remisujemy z Bośnią. Wiele do poprawy.
Wiktor Nowak w debiucie starał się poderwać drużynę. Nie udało się do końca. Fot. Leszek Szymański/PAP
LIGA NARODÓW
Zaczęliśmy nawet ofensywnie, bojowo nastawieni. Pierwsze minuty całkiem udane, bo inicjatywa była po stronie Biało-czerwonych, próby strzałów, rzut rożny. Brakowało jednak wykończenia, dokładnego dogrania.
Jeden celny strzał...
Z czasem gra się wyrównała i to rywal z Bałkanów częściej był przy piłce, tyle że również nic z tego nie wynikało. Do tego tempo było wolne, co przy atmosferze panującej na Narodowym, czyli ciszy na trybunach, czuło się jak w teatrze na mętnej sztuce.
Po prawdzie, to nie było nawet czego notować, bo na murawie nic się nie działo. Było tylko klepanie – z obu stron – do boku, w tył. Już po 20 minutach w naszym zespole nastąpiła zmiana. W miejsce Jakuba Kamińskiego (uraz) wszedł Nicola Zalewski. Zaraz po tym była groźna akcja Bośniaków i strzał głową ich asa, Emedina Demirovicia, na szczęście ponad naszą bramka. Największe zagrożenie rywali to akcje, rajdy i dośrodkowania z prawej strony Esmira Bajraktarevicia z PSV Eindhoven. Jakub Kiwior grający na lewej obronie miał z nim sporo pracy.
My? Niewiele byliśmy w stanie zaoferować z przodu. Jedynym, który się starał coś zrobić (dryblingi, dośrodkowania) był Michał Skóraś. W swoich ofensywnych próbach był jednak osamotniony. Pod koniec pierwszej połowy z wolnego, po faulu na Zalewskim, mocno przemierzył Piotr Zieliński, tyle że futbolówka minęła cel. Podobnie jak po uderzeniu Ivana Basicia. Do przerwy powinniśmy jednak prowadzić, bo znakomitą okazję miał w ostatniej minucie premierowej części Sebastian Szymański. Huknął z kilku metrów, ale wprost w Martina Zlomislicia. To było jedyne celne uderzenie do przerwy.
Były szanse
Zaraz po wznowieniu w jednej akcji miały miejsce dwie bomby Polaków. Najpierw w wykonaniu Matty'ego Casha, a zaraz potem Zalewskiego - dobra zmiana. Za każdym razem skutecznie interweniował Zlomsilić. Na boisku oglądaliśmy debiutanta w narodowych barwach Wiktora Nowaka, który tak dobrze spisuje się w praskiej Slavii. Huknął w 59 minucie zza pola karnego, ale piłka o centymetry minęła bramkę. Też dobrze się wprowadził. Mieliśmy dużą przewagę z konkretami, bo strzałami, ale wynik - niestety - nie ulegał zmianie. Bośniacy praktycznie nam nie zagrażali. To były dobre minuty w wykonaniu naszej reprezentacji, przede wszystkim zaczęliśmy szybciej grać piłką. Wzmógł się też doping. Próbowali potem z dystansu Zalewski, Cash, ale niecelnie.
Bośniacy szansę mieli w 72 minucie, kiedy przywalił 19-latek z Juventusu, Kerim Alajbegovic, ale Marcin Bułka zatrzymał piłkę praktycznie na linii bramkowej. Potem kolejna świetna szarża Nowaka, lecz strzału nie udało się oddać. Ta część gry, głównie dzięki naszym zawodnikom, dużo lepsza niż pierwsza.
W 77 minucie piłka po rożnym Alajbegovicia znalazła się w naszej siatce… Sędzia dopatrzył się jednak przewinienia Tabakovicia na Bułce i trafienie nie zostało uznane. Na nasze szczęście… Końcówka nerwowa, faule, kartki, nawet szarpanina, a wynik nie uległ zmianie...
Michał Zichlarz, Warszawa
◼ Polska – Bośnia i Hercegowina 0:0
POLSKA: Bułka - Cash, Potulski, Bednarek, Kiwior (46. Frankowski) – Skóraś (73. Świderski), Slisz (46. Nowak), Zieliński, Kamiński (24. Zalewski) - Szymański, Lewandowski (87. Żukowski). Trener Jan URBAN.
BOŚNIA I HERCEGOWINA: Zlomislić – Smajlović (46. Memić), Katić, Muharemović, Kolasinac - Bajraktarević, Sunjić (66. Tahirović), Demirović (77. Mahmic), Basić, Alajbegović (90+1. Gigović) – Tabaković (90+1. Lukić). Trener Sergej BARBAREZ.
Sędziował Anastassios Papapetrou (Grecja). Asystenci Tryfon Petropoulos i Petros Patras (obaj Grecja). Czas gry 94 min (46+48). Widzów 46 775. Żółte kartki: Kiwior (14. faul), Bednarek (82. niesportowe zachowanie), Cash (87. fal) – Alajbegović (32. faul), Smajlović (38. faul), Sunjić (47. faul), Kolasinać (81. faul), Memić (89. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| POLSKA | BOŚNIA | |
| 50 | posiadanie piłki | 50 |
| 10 | strzały | 6 |
| 4 | celne | 1 |
| 3 | rzuty rożne | 3 |
| 1 | spalone | 0 |
| 18 | faule | 17 |
| 3 | żółte kartki | 5 |
WOKÓŁ MECZU
◼ Postawił na czwórkę
Selekcjoner Jan Urban do końca trzymał w napięciu odnośnie składu i zestawienia wyjściowej jedenastki. Sporo było zastanawiania się przede wszystkim nad zestawieniem obrony, czy zagramy - jak w poprzednich spotkaniach - na trzech defensorów, czy może jednak czterech patrząc na to, ile bramek tracimy w ostatnim czasie. Doświadczony szkoleniowiec postawił na czwórkę. Do dwójki z FC Porto dołączył wygrany czerwcowego, towarzyskiego spotkania z Nigerią (2:2), Kacper Potulski. Na prawym boku był z kolei Matty Cash. Przegranymi zostali Przemysław Wiśniewski i Nicola Zalewski, którzy w piątek byli tylko rezerwowymi. Z kolei Wojciech Mońka z Lecha Poznań nieznalazł się w meczowej kadrze i premierowe spotkanie w piątej edycji Ligi Narodów oglądał z trybun Stadionu Narodowego.
◼ Pożegnanie z Dżeko
W bośniackim teamie nie było już Edina Dżeko. 40-letnia legenda nie tylko bośniackiego futbolu pożegna się za kilka dni reprezentacją swojego kraju. Dla BiH w 151 spotkaniach Dżeko strzelił rekordowe 73 gole, a przede wszystkim pomógł w dwukrotnym awansie i zagrał na dwóch MŚ, w Brazylii w 2014 roku i ze Oceanem latem. Wiosną pomógł Schalke 04 wrócić po kilku latach do Bundesligi. Tam taż zakończy karierę. W reprezentacji Bośni i Hercegowiny po raz ostatni zagra 2 października w meczu Ligi Narodów ze Szwecją w Zenicy.