Najważniejsze, że awansowaliśmy
Rozmowa z Markiem Motyką, byłym trenerem m. in. Górnika Zabrze i Korony Kielce
Marek Motyka uważa, że młodzieżówka więcej takich błędów jak z Włochami nie popełni. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
– Czasami, żeby zrobić dwa kroki do przodu, trzeba zrobić jeden w tył. Wszyscy już tak bardzo byliśmy zachwyceni grą reprezentacji Jerzego Brzęczka, że jako pewnik braliśmy wygraną na wyjeździe z Włochami. Sam zacząłem się zastanawiać, czy my naprawdę jesteśmy już tak mocni, że nawet remis nas tam nie interesuje? Wcześniejsze mecze powodowały, że czuliśmy się bardzo pewnie, a dostaliśmy brutalne zejście na ziemię. Nie robiłbym z tego jednak wielkiej tragedii, bo czasami taki mecz jest potrzebny, aby nabrać trochę pokory. Ta drużyna jest ciekawie prowadzona i ma dobre wyniki. Włosi jednak nie są frajerami i sprowadzili nas na ziemię. Teraz pewnie już trochę inaczej będziemy podchodzić do kolejnych meczów. To są nadal bardzo drastyczni zawodnicy (lub: najlepsi w swoim roczniku). Trzeba w nich inwestować, bo taka jest kolej rzeczy.
Jak wytłumaczyć to, że w dziewięciu meczach straciliśmy dwa gole, a w ostatnim sześć?
– To jest rzeczywiście bolesne. Świadczy to o tym, że zawodnicy w obronie zagrali radosny futbol i nie można wobec tego przejść obojętnie i bezrefleksyjnie. Stracenie w meczu sześciu goli to jest porażka całego zespołu. Trzeba to spokojnie przeanalizować, bo błędy były kuriozalne. Nikt się tego nie spodziewał, ale ja uważam, że to może zaowocować na plus w przyszłości. Zawodnicy podeszli za lekko do tematu i będą mieć nauczkę na przyszłość. W każdym meczu trzeba być skoncentrowanym i realizować taktykę. Gra obronna bezwzględnie jest do poprawy. Najgłupsze byłoby, gdyby teraz ktoś chciał przekreślić wszystko, co trener dotychczas z zespołem osiągnął. Najważniejsze to wyciągnąć dobre wnioski – ci zawodnicy w moim odczuciu więcej takich błędów nie popełnią.
Wybiegając nieco w przyszłość, o co możemy powalczyć na EURO w Serbii i Albanii?
– Na takim turnieju zawsze się gra o najwyższą pulę. Trener nie może powiedzieć, że jedziemy tylko wyjść z grupy. Cele zawsze trzeba sobie stawiać bardzo wysokie, a później boisko będzie je weryfikować. Ci zawodnicy nie zapomnieli, jak się gra w piłkę; w pięknym stylu dotychczas wygrywali i to zasługa zarówno jakości zespołu, jak i trenerów. Mam nadzieję, że ta drużyna nadal będzie nam dostarczać bardzo wiele radości. Trzeba być optymistą, najważniejsze, że awansowaliśmy. Cieszmy się z tego, co jest, bo jest sukces, ale do chodzenia z głową w chmurach na pewno jeszcze daleka droga.
To mogą być bardzo mocne mistrzostwa, bo wszystkie największe potęgi z Europy się zakwalifikowały: Anglia, Hiszpania, Portugalia, Francja, Niemcy, Włochy czy Belgia.
– To będzie świetna konfrontacja dla naszych zawodników! Teraz najważniejsza jest kwestia dobrego doboru ludzi, którzy tam pojadą. Trenerzy muszą wybrać najlepszych i najbardziej się wyróżniających zawodników. Oni w niedalekiej perspektywie wejdą do pierwszej reprezentacji i trzeba w nich inwestować, bo innej alternatywy nie mamy.
Niektórzy się rozmarzyli, że pierwszy raz od ponad 30 lat awansujemy do igrzysk olimpijskich.
– Bo tak jak mówię – mierzyć trzeba wysoko. Jedziemy tam po maksimum, a co uda się ugrać, dopiero życie pokaże. Każdy trener jadąc na taki turniej stawia drużynie bardzo wysoki cel. Eliminacje są za nami, a teraz zaczyna się nowa historia. To są inteligentni chłopcy i wiedzą, o co grają.
Za to pierwsza reprezentacja nie dostarcza nam ostatnio prawie żadnych powodów do radości. Jan Urban powinien dalej prowadzić kadrę?
– Absolutnie uważam, że trenerowi i drużynie trzeba dać spokój. Mamy jakość, jaką mamy, i lepszej na razie nie znajdziemy. Nawet najlepszy trener świata będzie dysponował tym samym materiałem ludzkim. Trener Urban jest doświadczonym szkoleniowcem, a drużyna pokazuje, że jest za nim. Dajmy trenerowi spokojnie popracować rok, dwa i wtedy przyjdzie czas na rozliczenie.
Rozmawiał Mariusz Rajek
Młodzieżówki polska i włoska obie nawzajem spektakularnie się ograły, ostatecznie obie zagrają w finałach ME. Fot. Kasia Dzierzynska / PressFocus