Nie budźcie Pogoni ze snu...

KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek

O Pogoni z Grodziska Mazowieckiego pisaliśmy nie tak dawno, ale ten zespół dalej nie przestaje zachwycać. I jeśli dalej będzie utrzymywał podobną formę, stanie się na serio kandydatem do awansu do ekstraklasy; i to takim najpoważniejszym.

Dla ekipy z Mazowsza nie na większego znaczenia, czy gra z beniaminkiem, utytułowanym klubem z ambicją awansu czy solidnym ligowym średniakiem. W czterech ostatnich meczach trzy razy sięgnęła po trzy punkty, do tego czyniąc to w coraz bardziej spektakularnym stylu. Z Wartą 1:0, z ŁKS-em 2:0 i w sobotę w Głogowie z Chrobrym aż 4:0. Wyjątek stanowiło przegrane (2:3) spotkanie z nieobliczalną Unią Skierniewice.

Trzy wspomniane mecze łączy też czyste konto po stronie straconych goli. Pomiędzy słupkami stoi w Pogoni Krzysztof Kamiński, który z niejednego piłkarskiego pieca chleb jadł. Jest też pewnym potwierdzeniem reguły, że w drużynach opartych głównie na młodych, głodnych rozwoju i zwycięstw piłkarzach pozycja bramkarza obsadzona jest przez gracza mocno doświadczonego. Kamiński w listopadzie skończy 36 lat, a na Mazowsze trafił latem z innej Pogoni - tej ze Szczecina, gdzie nie miał szans na grę.

W grodziskiej kapeli można znaleźć też takie wynalazki, jak albańsko-bułgarski napastnik Aldrit Oshafi, który w Głogowie otworzył wynik. Latem za darmo jako zupełny no name trafił do Polski z albańskiego Flamurtari. W Pogoni uzbierał na razie trzy trafienia. W połączeniu z Bartłomiejem Ciepielą, Kacprem Łosiem, Damianem Jaroniem czy Nikodemem Niskim mamy do czynienia z niezwykle ciekawie skomponowanym zespołem. Czy na miarę ekstraklasy? Ależ to byłaby historia!

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się