Nie lekceważyć rywala
Pozostająca bez wygranej i zamykająca tabelę Resovia przyjeżdża do Cygańskiego Lasu walczyć o przełamanie.
Czy po sobotnim meczu z outsiderem tabeli Piotr Ceglarz (z lewej) i Damian Świderski będą mieli powody do uśmiechu? Fot. Paweł Pechciński/Rekord Bielsko-Biała
REKORD BIELSKO-BIAŁA
Resovia to ostatni zespół w 2. lidze, który po 12 kolejkach ma tylko 5 remisów. – To może stanowić dla nas ogromne wyzwanie i przestrogę, bo rywal będzie chciał się przełamać. My jednak też chcemy wrócić do wygrywania – podkreśla trener Rekordu, Piotr Tworek. Powodem do optymizmu może być styl gry z ostatniego meczu w Pruszkowie. Choć zakończył się porażką 0:1, bielski zespół zaprezentował się z przyzwoitej strony i stwarzał dogodne sytuacje. – To marne pocieszenie, jesteśmy po analizie. Oczywiście, były dobre momenty, ale słabe też i Znicz je wykorzystał. Mogliśmy się w nich zachować lepiej – dodaje trener.
Sytuacja kadrowa również stawia przed nim sporo wyzwań. W sobotę (początek meczu o 12.00) zabraknie Daniela Ściślaka, który pauzuje za 4 żółte kartki. Z powodu urazu kolana wypadł Jan Ciućka, a Tomasz Boczek odbywa trzecie i ostatnie spotkanie kary za czerwoną kartkę w meczu z Podhalem. W dalszym ciągu indywidualnie trenują Wojciech Łaski i Mateusz Broda, ale w ich przypadku sztab widzi już pozytywne symptomy. W kadrze bielskiego zespołu nie brakuje zawodników, dla których sobotnie spotkanie będzie miało wyjątkowy, sentymentalny smaczek.
Piotr Ceglarz w latach 2017–2019 występował w Stali Rzeszów i jak sam przyznaje, był to fajny czas. Ze stolicą Podkarpacia wiążą go piękne wspomnienia, bo w tamtym okresie poznał żonę. – Sportowo również był to miły okres, bo w drugim sezonie awansowaliśmy do 2. ligi. Liczby się wtedy też zgadzały – uśmiecha się doświadczony skrzydłowy. Z kolei w barwach Resovii w sezonie 2019/20 występował Daniel Świderski. Doświadczony napastnik zauważa, że z tamtych czasów w zespole nie został już nikt. Ostatnio napastnik Rekordu zanotował pierwszy w tym sezonie występ w wyjściowej jedenastce, w czym pomógł mu uraz łydki Kacpra Kacprzaka, jednak ten w sobotę będzie już do dyspozycji trenera.
Wspomnieniami w rodzinne strony wraca także Wiktor Kaczorowski. Urodzony w Kolbuszowej bramkarz dwukrotnie w barwach Rekordu grał przeciwko Resovii i za każdym razem schodził z boiska jako zwycięzca. Czy dobrą passę uda mu się podtrzymać?
(gru)