Niebywała redukcja

Po procesie restrukturyzacyjnym z 23 milionów związkowego długu pozostały niespełna cztery, ale to wymaga jeszcze dobrej woli Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Związkowy dług został mocno zredukowany - to znak, że nadchodzą lepsze czasy dla rodzimego hokeja? Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

PZHL

Za sprawą nieudolnych rządów prezesów Piotra Hałasika oraz Dawida Chwałki Polski Związek Hokeja na Lodzie został potwornie zadłużony, a potem rosły odsetki. Mirosław Minkina, następca frywolnych szefów związku, był w matni i trudno było mu znaleźć wyjście z sytuacji. Gwoli sprawiedliwości, co podkreśla obecny szef związku Krzysztof Woźniak, to Minkina rozpoczął proces restrukturyzacji, ale to były początki, zaś droga do obecnej sytuacji daleka.

Nowa ekipa, z Woźniakiem na czele, nie miała żadnej gwarancji, że doprowadzi proces do szczęśliwego końca, ale wspólnie z kancelarią prawniczą opracowano odpowiednie dokumenty i rozpoczęły się żmudne rozmowy negocjacyjne. Początkowo zaproponowano spłatę 10 procent długu, a potem podwyższono o kolejne dziesięć. Rozmowy z kontrahentami nie należały do łatwych, ale w końcu wszystkie strony doszły do porozumienia. Ostatecznie wynegocjowano, że związek będzie spłacał 20 procent długu. 29 września sąd zaakceptował te ustalenia, zaś 7 października wyrok uprawomocnił się. Ostatecznie związek ma do spłacenia wierzycielom 2,3 mln zł, co wydaje się kwotą do szybkiej realizacji.

- To jedne z najlepszych warunków, jakie widziałem w swojej wieloletniej karierze – podkreślił Bartosz Magnowski, nadzorca sądowy, który teraz będzie czuwał nad spłatą długu. - Cały proces został przeprowadzony wręcz modelowo.

Jest jeszcze jeden istotny problem związku. Otóż swego czasu (prezes Chwałka) źle rozliczono dotację ministerialną w wysokości kilku milionów i od tej kwoty rosły odsetki. Zostały one częściowo umorzone za poprzednich władz, ale naliczono opłatę prolongacyjną. Ostatecznie dług wobec ministerstwa wynosi 9 mln, a spłata odbywa się w 72 ratach w wysokości od 80 do 120 tys. zł. Od kwietnia ubiegłego roku PZHL uiszcza raty. Jeżeli z pozostałych 8 mln długu 80 procent zostałoby umorzone, wówczas do spłaty zostanie 1,6 mln zł.

W tej sytuacji łącznie związek miałby do spłacenia 3,9 mln zł. Prezes Woźniak jest przekonany, że tę kwotę będzie można spłacić bez większych problemów. Gdyby związek znalazł się w katastrofalnej sytuacji finansowej, wówczas posiłkował się będzie pożyczką z Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF).

Cały proces restrukturyzacji da związkowi w miarę stabilną sytuację i będzie można się skupić na pracy bieżącej z reprezentacjami kraju wszystkich kategorii, rozgrywkach ligowych oraz szkoleniu młodzieży. Wreszcie po latach zostanie odblokowane konto PZHL-u, bo przez ostatnie lata wszystkie rozliczenia dotacji z MSiT szły przez Śląski OZHL.

Podczas konferencji prasowej w Tychach poinformowano po raz kolejny, że wdrożono Hokejowy System Juniorski, w którym liczone są minuty spędzone na lodzie przez zawodników do lat 23. Przewidziano nagrody finansowe dla trzech najlepszych klubów (150 tys. – 100 tys. - 50 tys.). Premie przewidziano też dla dwóch klubów, które stawiają na młodych bramkarzy. - Nie bylibyśmy w tym miejscu, gdyby nie życzliwość wierzycieli i dążenie do kompromisu – stwierdził na pożegnanie prezes Woźniak.

(sow)

Ostatnie głosy

11 listopada odbędzie się gala 100-lecia PZHL i wówczas poznamy jubileuszowych laureatów w 11 kategoriach. Można jeszcze dwa dni głosować na swoich faworytów na stronie plebiscyt.polskihokej.eu

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się