Nieprzytulny Teddy bear

Ruch na ŁKS-ie nie przegrywa, to rzecz już regularna. Kolejny sukces Niebiescy zawdzięczają nowej „dyszce”, która kręciła ełkaesiakami aż miło!

Sutherland jest ponad 20 cm niższy niż Artur Craciun (z tyłu), więc niewiele brakowało, aby Anglik prześlizgnął się pod jego nogami! Fot. Dawid Figura/Press Focus

Dziennikarze to zazwyczaj humaniści, ale to nie znaczy, że nie potrafią liczyć. Dlatego – pozostawiając pewien margines poprzez uniesioną, niczym u Ancelottiego, brew – można wskazać, że od 1995 roku ŁKS ograł Ruch u siebie... tylko raz! Oczywiście zespoły miały w ten czas kilkuletnie przerwy w rywalizacji, ale i tak trochę tych pozytywnych gier się Niebieskim uzbierało. Wczoraj dopisali kolejną.

Kwadrans zadumy

Pierwsza połowa – nie ma co ściemniać – była słabą kopaniną, typową pierwszoligówką. I jedni, i drudzy czasem próbowali szarpnąć, ale mało było w ich grze płynności, raczej bezpośredniość z założeniem, że jeśli piłka (niekoniecznie dokładna) poleci w stronę napastnika, to niech sobie radzi sam. Po przerwie coś się jednak zmieniło. Kwadrans zadumy lepiej wykorzystali Chorzowianie, którzy w drugiej połowie zaczęli przewyższać gospodarzy. Podobać się mógł przede wszystkim debiutujący w wyjściowej jedenastce Teddy Sutherland, który z dziesiątką na plecach raz za razem nękał łódzkich obrońców, głównie bezradnego Krzysztofa Fałowskiego.

Ni Sokół, ni Szczygieł

Inna sprawa, że wahadłowi – najpierw Dominik Sokół, a potem Lenard Szczygieł – niespecjalnie pomagali swojemu stoperowi, przez co Anglik miał wokół siebie sporo wolnych jardów. Już przed przerwą Sutherland wysłał kilka sygnałów, że jego aklimatyzacja w Chorzowie idzie poprawnie, ale w drugich 45 minutach pokazał najlepszą twarz. Z nisko osadzonym punktem ciężkości kręcił kółeczka i imponował szybką nóżką. Niekoniecznie imponował... dokładnością podań, ale i tak kilkukrotnie stworzył kolegom okazję strzelecką.

Poznał polską specjalność

Tę najlepszą – bez udziału Sutherlanda – miał Michał Chrapek, którego w 64 minucie po strzale z kilku metrów rewelacyjnie zatrzymał Damian Węglarz. Jednak już kilkadziesiąt sekund później golkiper skapitulował, pokonany przez... swojego obrońcę, Bartosza Farbiszewskiego, nabitego po kolejnym świetnie bitym kornerze imienia „precyzyjnej nogi” Jakuba Kristana. Podwyższył po parunastu minutach Sutherland, który wcześniej w dwóch przyzwoitych sytuacjach nieczysto uderzał piłkę. W tym przypadku... też tak zrobił, ale najwyraźniej podczas dotychczasowego pobytu w Polsce zdążył już poznać termin „centrostrzału”, czyli jednej z naszych ligowych specjalności, bo – przy lekkiej pomocy rykoszetu – całkiem efektownie przelobował Węglarza.

Fabryka stanęła

ŁKS nie potrafił odpowiedzieć Ruchowi niczym. Brak rozegranego sparingu w trakcie długiej przerwy reprezentacyjnej pewnie byłby zbyt prostym wytłumaczeniem tak bezbarwnej gry łódzkiej drużyny, która wyglądała jako tako tylko wtedy, gdy aktywny był Andreu Arasa. Gdy Hiszpan łapał odrobinę oddechu (czyli po prostu: znikał), gra ŁKS-u stawała, tak jak cała fabryka po awarii kluczowej maszyny. Przędzy w mieście włókniarzy wczoraj nie było...

Piotr Tubacki

15 STRZAŁÓW oddał w drugiej połowie Ruch, wyraźnie przewyższając gospodarzy, którzy uderzali tylko trzykrotnie. Przed przerwą? 6:4 na korzyść Chorzowian.

101 GOLI strzelił na stadionie ŁKS-u Ruch, trzycyfrówkę otwierając podczas wczorajszego spotkania. Jubileuszowy gol... był samobójem Farbiszewskiego.


Bez Argentyńczyka

Mimo że był awizowany do gry w pierwszym składzie i prezentowany na przedmeczowych grafikach, Agustin Coscia jednak w Łodzi nie zagrał. Podczas rozgrzewki nabawił się urazu, który dotyczył – jak usłyszał „Sport” – mięśnia czworogłowego. Paradoks jest taki, że Argentyńczyk przez lekkie kłopoty zdrowotne nie zagrał też tydzień temu w sparingu z Lechią Gdańsk, by być... gotowym na ŁKS.


OCENA MECZU⭐⭐

◼ ŁKS Łódź – Ruch Chorzów 0:2 (0:0)

0:1 – Farbiszewski, 62 min (sam.), 0:2 – Sutherland, 76 min

ŁKS: Węglarz – Fałowski, Craciun, Farbiszewski – Sokół (56. Szczygieł), Terlecki (68. Siwek), Wysokiński (56. Kaput), Strzałek (46. Nowakowski), Karasiński (68. Hinokio) – Podliński, Arasa. Trener Grzegorz SZOKA.

RUCH: Wrąbel – Konczkowski, Leśniak-Paduch, Lukić, del Moral – Szymański, Kristan – Szwedzik (85. Rostek), Chrapek (77. Nagamatsu), Sutherland – Szczepan (77. Pawłowski). Trener Waldemar FORNALIK.

Sędziował Grzegorz Kawałko (Wyszowate). Widzów 11 610. Żółte kartki: Fałowski, Arasa, Farbiszewski – Chrapek, Szwedzik, Sutherland.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się