Nokaut w derbach

Mistrz Polski nie dał szans wicemistrzowi!

Alan Łyszczarczyk (z prawej) zdobył gola i miał dwie asysty. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Hit kolejki nie zawiódł. Tyszanie otworzyli wynik już w 45 sekundzie za sprawą Lukaša Kovara. Rosły defensor wykorzystał zamieszanie i trafił do siatki. Tak szybko zdobyty gol zabił emocje na kilkanaście minut. Potem obie ekipy raczej koncentrowały się na rozbijaniu ataków. Sytuacja uległa zmianie dopiero pod koniec 1. tercji. Pod bramką Tomaša Fučika stworzyło się zamieszanie, po czym na ławkę kar został odesłany Jakub Janik. Wydawałoby się, że GieKSa przejmie inicjatywę, a tymczasem Tyszanie powiększyli dorobek bramkowy. Dominik Paś wyłożył krążek przed bramkę do Mateusza Gościńskiego, a ten mierzonym strzałem pokonał Connora LaCouvee.

O ile pierwsza odsłona nie była najwyższych lotów, o tyle druga mogła spodobać się nawet najbardziej wybrednym. Gospodarze podkręcili tempo i w 25 min Bartłomiej Jeziorski przekierował wrzutkę Alana Łyszczarczyka i nie dał szans bramkarzowi gości. Nieco ponad minutę później odpowiedzieli podopieczni Jacka Płachty. Dystans do rywali zmniejszył Miro Ruokanen. Fin wlał nadzieję w serca Katowiczan, jednak chwilę później, mistrzowie Polski zadali dwa ciosy. W 28 min na 4:1 podwyższył Henri Knuutinen w sytuacji sam na sam, a 40 sekund później Łyszczarczyk pokonał LaCouvee po dobitce. Trener Płachta postanowił zmienić bramkarza. Pomiędzy słupki wjechał Michał Kieler, który wydawał się pewniejszy, mimo licznych sytuacji podbramkowych. Po okresie dominacji podopiecznych Pekki Tirkkonena do głosu doszli goście.

W 32 minucie sędziowie ukarali dwiema minutami Jezierskiego i po 28 sekundach Matthew Sredl pokonał Fučika z bliskiej odległości.

W trzeciej tercji emocje opadły i mecz się wyrównał. Obie drużyny atakowały, ale dobrze spisywali się Fučik i Kieler. Im dłużej jednak trwała ta odsłona tym bardziej rysowała się przewaga gospodarzy. Brakowało jednak bramkowych konkretów. W 49 min Joona Monto mocno potraktował Dominika Pasia. Sędziowie musieli wspomóc się analizą wideo i nałożyli na Fina dwie minuty kary. Ta sytuacja okazała się brzemienna w skutki. Gospodarze długo szukali odpowiedniego momentu i na sekundę przed końcem kary Mateusz Bryk strzelił bez przyjęcia, nie dając Kielerowi szans.

Mateusz Pawlik

◼ GKS Tychy - GKS Katowice 6:2 (2:0, 3:2, 1:0)

1:0 - Kovàr (0:45), 2:0 - Gosciński - Paś (17:18, w osłabieniu), 3:0 - Jeziorski - Łyszczarczyk - Paś (24:41), 3:1 - Ruokanen - Monto (26:10), 4:1 - Knuutinen - Kakkonen (27:12), 5:1 - Łyszczarczyk - Knuutinen - Pociecha (27:52), 5:2 - Sredl (32:27, w przewadze), 6:2 - Bryk - Łyszczarczyk - Knuutinen (50:41, w przewadze)

Sędziowali: Andrzej Nenko i Paweł Kosidło - Łukasz Sośnierz i Maciej Waluszek. Widzów 2000.

TYCHY: Fučik; Kovár - Pociecha, Kakkonen - Viinikainen, Bryk - Sertti, Sobecki - Kaskinen; Knuutinen - Paś - Łyszczarczyk, Jeziorski (2) - Ainali - Kerkkänen, Janik (2) - Kiełbicki - Viitanen, Drabik - Kucharski - Gościński. Trener Pekka TIRKKONEN.

KATOWICE: Lacouvee (27:52. Kieler); Lundegard - Englund, Sredl - Cap (4), Huttula - Maciaś, Chodor - Hornik; Bremer - Wronka - Fraszko, Jo. Hofman - Anderson - Krężołek, Forslund - Monto (2) - Ruokonen, Ja. Hofman - Centkowski - Kosmęda. Trener Jacek PŁACHTA.

Kary: Tychy – 4 min, Katowice – 6 min.




Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się