Nowa gwiazda zachorowała
Patrik Walemark zachwycił w meczu z Polską i... opuścił zgrupowanie z powodu infekcji.
Bośniacy nie będą mogli się przekonać o sile skrzydłowego Lecha Poznań. Fot. SPP/SIPA USA / Press Focus
Reprezentacja Szwecji świetnie rozpoczęła zmagania w Lidze Narodów w grupie 4 Dywizji B. Ma na swoim koncie sześć punktów. Niebiesko-żółci najpierw pokonali Rumunię 2:1, a następnie Polskę 3:1. W tym drugim spotkaniu świetnie zaprezentował się Patrik Walemark, czyli piłkarz Lecha Poznań. Dla skrzydłowego z ekstraklasy był to pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce (z Rumunami zadebiutował w kadrze i dostał niecały kwadrans). 24-latek nie wyglądał jednak, jakby dopiero wprowadzał się do kadry Trzech Koron. Walemark dobrze radził sobie z Tymoteuszem Puchaczem, a następnie z Przemysławem Frankowskim. Przede wszystkim jednak stwarzał realne zagrożenie pod bramką Biało-czerwonych.
24-latek swój świetny występ okrasił asystą przy golu Viktora Gyökeresa na 3:1. – Był fantastyczny. Przez cały mecz stanowił zagrożenie – skomentował jego występ selekcjoner Graham Potter, a skrzydłowy znalazł także uznanie w oczach kapitana Victora Lindelöfa. – Zagrał naprawdę bardzo dobry mecz. Pokazał, że zasługuje na to, żeby tutaj być – podsumował środkowy obrońca.
Mistrz Polski z Lechem nie krył emocji po spotkaniu. – To niesamowite uczucie zarówno dla mnie, jak i dla zespołu. Najważniejsze jest jednak sześć punktów po dwóch meczach. Zawsze staram się po prostu robić to, w czym jestem dobry, grać swoją piłkę. W gruncie rzeczy to tylko futbol, więc trzeba po prostu wyjść na boisko i robić swoje – przyznał Walemark, który przeciwko Bośniakom... nie zagra. Skrzydłowy doznał bowiem infekcji i z tego powodu nie wystąpi już w najbliższych spotkaniach. Lech Poznań poinformował, że zawodnik opuszcza zgrupowanie swojej kadry, a gdy tylko poczuje się lepiej, to zacznie przygotowania z Kolejorzem do meczu ze Śląskiem Wrocław. Kibice ze Skandynawii zapewne liczyli na kolejne popisy Walemarka, ale teraz ich nie zobaczą.
Z bardzo dobrej strony w obu spotkaniach pokazał się także Gyökeres. 28-latek pełni rolę rezerwowego w Arsenalu, przez co mało gra, ale nie stanęło to na przeszkodzie, żeby popisał się swoimi umiejętnościami. Snajper zdobył po jednym golu w obu meczach. Pod nieobecność będącego w formie Alexandra Isaka z Polską to właśnie Gyökeres musiał wziąć na swoje barki większą odpowiedzialność w ataku. – Jeśli powiem Viktorowi, żeby odpoczął w następnym meczu, to urwie mi głowę. Oczywiście, przy takiej liczbie spotkań jest ciasno. Ale ważne jest, żeby się zregenerować i być gotowym na kolejny mecz. One jednak sprawiają frajdę, więc nie ma na co narzekać – powiedział selekcjoner, więc można się spodziewać, że 28-latek wyjdzie w pierwszym składzie i będzie chciał podtrzymać dobrą passę.
Bośniacy nie będą jednak bez szans. Kadra Sergeja Barbareza świetnie zaprezentowała się w meczu z Rumunią i zgarnęła trzy ważne wyjazdowe punkty. Smoki przede wszystkim pokazały ofensywne oblicze, na które Szwedzi będą musieli uważać.
Miłosz Cebo