Odkrywany na nowo
Pojawiają się nowe ścieżki taktyczne dla zawodników – tak Konrad Gerega analizuje zmianę ustawienia swej drużyny, komplementując podopiecznych. Dobre słowo poświęcił choćby Grzegorzowi Szymusikowi.
Grzegorz Szymusik ma dobry kontakt z kibicami. Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
POLONIA BYTOM
O ile – również ze względu na styl gry rywala – wygrana w Niepołomicach przypominała chwilami sloganowe „męczenie buły”, o tyle pierwsza połowa ubiegłoweekendowego spotkania z Chrobrym była w wykonaniu bytomian porywająca. – Takiej Polonii nie widziałem od pierwszej rundy tamtego sezonu – były dyrektor sportowy sekcji piłkarskiej spółki Bytomski Sport, Tomasz Stefankiewicz, wpadł prosto z Białegostoku na spotkanie z głogowianami, i z uśmiechem przed kamerami klubowej telewizji wspominał znakomite mecze polonistów z jesieni 2025, kiedy prowadził zespół Łukasz Tomczyk. Wiele się od tamtej pory zmieniło w klubie, wiele też – w samej drużynie i w sposobie jej gry. W reprezentacyjnej przerwie bytomski sztab zdecydował się na istotną korektę: miast dotychczasowego ustawienia z trójką stoperów i dwójką wahadłowych, od dwóch kolejek Polonia gra duetem środkowych i duetem bocznych obrońców.
Roszady po trzech latach
– Czułem, że zespół ma potencjał na system czwórkowy – tłumaczył po potyczce z Chrobrym Głogów trener Konrad Gerega. Na moment testowania wybrał przerwę reprezentacyjną i sparingi z pierwszym zespołem i rezerwami Rakowa. – Nie były dobre, ale w lidze na razie zmiana przynosi pożądane efekty. Natomiast generalnie decyzja o zmianie struktury jest odważna, bo przez trzy lata niektórzy zawodnicy funkcjonowali w tej poprzedniej – przypominał szkoleniowiec.
Zgodnie z naturą
Zaproponowana przezeń zmiana z jednej strony wynikała z niezadowalających wyników (osiem gier ligowych bez zwycięstwa, w tym sześć remisów). Z drugiej – z oceny predyspozycji podopiecznych. – Grzegorz Szymusik i Krzysztof Wołkowicz to naturalni boczni obrońcy; widziałem, że ich naturalną przestrzenią jest boczna obrona. I czułem, że ta zmiana pozwoli wyciągnąć z nich większy potencjał – wyjaśnił Gerega na pomeczowej konferencji.
Dyrygent z ławki
Wspomniany Szymusik „rozkręcił się” nie tylko piłkarsko. Kiedy w drugiej połowie meczu z głogowianami gospodarze mieli „pod górkę”, w samej końcówce broniąc minimalnego prowadzenia, właśnie on – zmieniony w 82. minucie przez Macieja Wolskiego – został „dyrygentem trybun”. Raz za razem zrywał się z ławki, by zachęcać publikę do aktywniejszego dopingu. – Dawajcie, dawajcie! Pomóżcie nam! – apelował do widzów krzykiem i gestem.
- Grzesiek i w meczu z Chrobrym, i w Niepołomicach funkcjonował bardzo dobrze – podsumowywał występy swego podopiecznego z prawej obrony trener Polonii. I dodawał z uśmiechem: – Odkrywamy go na nowo!
Dariusz Leśnikowski