Oglądając się za siebie
Starcie Radomiaka ze Śląskiem będzie meczem drużyn uciekających przed końcem tabeli
John Carver ma powody do zmartwień i stresów. Fot. Ireneusz Wnuk/PressFocus
Oba zespoły dzieli ledwie punkt różnicy, ale Śląsk jest ostatni przed strefą spadkową, a Radomiak przedostatni w tabeli. Oba zespoły przystąpią do gry w fatalnych nastrojach - oba solidarnie przerżnęły mecze 1/16 finału Pucharu Polski z rywalami z niższych lig - Radomiak z trzecioligową Avią, a Śląsk z pierwszoligową Odrą. Oba zespoły muszą o tym jak najszybciej zapomnieć, bo puchar pucharem, ale to ekstraklasowy byt jest tym o co trzeba teraz dbać. Gospodarze notują fatalną serię. Drużyna prowadzona przez Johna Carvera doznała pięciu porażek z rzędu w Ekstraklasie. Radomiak stracił w tym sezonie już 28 bramek, co daje mu niechlubny tytuł najgorszej defensywy w lidze (ex aequo z Rakowem Częstochowa). W dodatku - pisaliśmy już o tym - w składzie Radomiaka zabraknie Ibrahimy Camary. Zawodnik został ukarany gigantyczną, aż 6-miesięczną dyskwalifikacją za czerwoną kartkę obejrzaną w meczu przeciwko Pogoni Szczecin.
Ciekawostka: arbitrem poniedziałkowego pojedynku będzie Damian Kos, a Radomiak jeszcze nigdy w historii swoich występów w ekstraklasie nie wygrał meczu, który prowadził ten sędzia (bilans: 0 zwycięstw, 3 remisy, 5 porażek). Co może ich pocieszyć? Śląskowi zawsze w Radomiu gra się ciężko, nigdy nie strzelili tam więcej niż jedną bramkę.
(pacz)