Oto świat, w którym... słyszysz piłkę nożną

Tym zawodnikom - na ich warunkach - rady nie dałyby zarówno reprezentacja Brazylii z Neymarem w składzie, jak i Real Madryt z Kylianem Mbappe.

Artur Fleszar i Wioleta Zarzecka podczas treningu na bocznym boisku Stadionu Śląskiego. Kochają futbol i... z nadzieją patrzą w lepszą przyszłość. Fot. Anna Lewańska

FOTOREPORTAŻ

Wychodzą z szatni w karnym rządku, jeden za drugim. Nie dlatego, że tak wypada, lecz dlatego, że tak jest im zwyczajnie łatwiej. Jeden drugiego trzyma za ramię. Idziemy na pierwszy otwarty trening blind footballu (piłki nożnej dla osób niewidomych i słabowidzących). Wydarzenie zorganizował Śląski Związek Piłki Nożnej. W treningu na bocznym boisku Stadionu Śląskiego wzięli udział zawodnicy reprezentujący kluby BFC Silesia, Rekord Bielsko-Biała czy Wisłę Kraków oraz... ja.

 Świetna ekipa z nowo powstałego klubu BFC Silesia wychodzi na trening. Prowadzi „zabramkowa” Katarzyna Drężek. Za nią Wioleta Zarzecka, Bartek Korus i Dariusz Zarzecki, mąż Wioli. Fot. Anna Lewańska

Idą powoli, uważnie. Wszyscy w strojach piłkarskich, getrach, korkach, ochraniaczach. Uśmiechnięci. Uwielbiają grać w piłkę - mimo że jej nie widzą. 

Voy!

Wchodzimy na boczną płytę Stadionu Śląskiego. Specjalnie dla nas przygotowano na niej specjalne boisko z nadmuchanymi bramkami i bandami. Rozpoczyna się trening, mogę wziąć w nim udział. Zawsze zastanawiało mnie jak to w ogóle możliwe jak człowiek bez wzroku może grać w piłkę. Teraz miałem okazję się przekonać...

Zajęcia prowadzi Krzysztof Mrózek, selekcjoner męskiej reprezentacji Polski w blind footballu i jednocześnie przewodniczący Komisji Równych Szans Śląskiego ZPN oraz trener niewidomych piłkarzy Rekordu Bielsko-Biała. - Śląski związek chce wspierać blind football - podkreśla trener. 

Trener Krzysztof Mrózek wie jak pracować z zawodnikami niewidomymi. Ufają mu, bo potrafi tłumaczyć. Fot. Anna Lewańska 

Żeby w ogóle zagrać z niewidomymi, trzeba przestrzegać podstawowej zasady. Słowo-klucz, bez którego nic - to „Voy!” (z hiszpańskiego „Idę, nadchodzę”). Każdy z uczestników powtarza je w trakcie treningu kilka tysięcy razy... Słyszę je bez przerwy dookoła. Chodzi o bezpieczeństwo. Zawodnik, biegnący do piłki lub atakujący rywala, ma obowiązek zaznaczyć w ten sposób własną obecność. Służy to bezpieczeństwu – zapobiega groźnym zderzeniom na boisku i sygnalizuje pozycję obrońcy. Brak tego okrzyku jest przewinieniem. Także dlatego kibice muszą zachować całkowite milczenie podczas gry, aby piłkarze słyszeli piłkę oraz komendy. Radość i doping można wyrażać dopiero po strzeleniu bramki. - Na boisku lepiej mówić dwa razy za dużo, niż nic nie mówić - słyszę. 

To są poważne sprawy. Nasza dorosła reprezentacja w trakcie meczu potrafi odbudować ustawienie sześćdziesiąt razy.

Czuję panikę

Rozpoczyna się trening. Żeby wyrównać szanse (choćby w przypadku osób reagujących na światło), każdy zawodnik nosi specjalne gogle, całkowicie zasłaniające mu pole widzenia. Zakładam je i ja. Nie widzę nic, natychmiast tracę orientację. To jednak sprawiedliwe, bo grają ze sobą zawodnicy o różnym stopniu utraty wzroku. Niektórzy trochę widzą, inni - w ogóle. Chodzi o równe szanse. 

Maska do gry w blind football. Nie zobaczysz przez nią nic. Fot. Anna Lewańska

Jestem całkowicie zdezorientowany, właściwie zrozpaczony. Nie mam pojęcia, gdzie jest piłka. Nie mam pojęcia, gdzie są ewentualni przeciwnicy. Nie wiem, gdzie jest bramka. Mogę tylko nasłuchiwać... Chaos w głowie, narastająca panika... To jest trudne, ale jak słyszę - tylko na początku. 

Piłki do blind footballu na pierwszy rzut oka nie różnią się od zwykłych. Muszą mieć jednak w sobie grzechotki lub dzwoneczki. Fot. Anna Lewańska

Piłki są takie jak zwykłe, tyle że... brzęczą. Wewnątrz nich znajdują się bowiem specjalne grzechotki lub dzwoneczki. Bez tego nic: zawodnicy lokalizują ją przecież wyłącznie po dźwięku, jaki wydaje podczas toczenia się. Można ją za około 300 zł kupić w sklepie sportowym. - My mamy tu piłki, którymi grali zawodnicy dwa lata temu na igrzyskach paraolimpijskich w Paryżu - opowiada Mrózek. 

Stoję bezradny, nagle... słyszę piłkę! Dotykam ją, ustawiam pod podeszwą. Próbuję kopnąć i... nie trafiam. Jeszcze raz - teraz się udaje, ale nie mam pojęcia, gdzie leci... Uczę się prowadzenia dzwoniącej piłki, uczę strzału, ale to w moim przypadku beznadziejne, przynajmniej na razie - nawet jeśli wiem, że trzeba ją bardzo krótko przy sobie trzymać. Przekonuję się, jak to cholernie trudne! Ściągam gogle. Widzę, że inni wokół mają znacznie większą wprawę. Przesuwają piłkę, odbijając ją szybko między nogami. Wiedzą mniej więcej, gdzie bramka. Trzeba mieć niezwykłą orientację i wprawę. Boisko otoczone jest na wszelki wypadek dmuchaną bandą, o którą wywracaliśmy się nieraz. 

Trenerzy - Krzysztof Mrózek i Przemysław Gach - pomagają podopiecznym. Instruują fachowo, jak ustawiać stopę, jak przekręcać ciało. Piłkarze uważnie słuchają tych podpowiedzi i starają się je stosować. 

Ignac

Rozmawiam z zawodnikami. Piętnastoletni Ignacy Łukasiewicz to niezwykły chłopak. - Jestem praktycznie niewidomy od siódmego roku życia. Dostałem wtedy zakrzepicy zatok żylnych mózgu - opowiada mi. Jest zdumiewająco utalentowany. Oprócz tego, że to perspektywiczny szachista, wręcz fenomenalnie gra również w piłkę! Widziałem dziś jak po zwodzie przywalił futbolówką, której… nie widział z niezwykłą precyzją i siłą: ta odbiła się z łomotem od poprzeczki i wpadła do bramki! - Gram od trzech lat. Najfajniejsze w tym sporcie jest to, że każdy kto ma problem ze wzrokiem, może się cieszyć tym sportem. Czy to trudne? Tylko na początku! Ale potem, w trakcie treningów, okazuje się, że... wcale nie - uśmiecha się. 


Ignacy Łukasiewicz gra już w dorosłej reprezentacji Polski. Fot. Anna Lewańska

Ignac, jak na niego mówią, jest już członkiem pierwszej reprezentacji Polski, ostatnio strzelił oba gole w meczu z Irlandią, wygranym przez Biało-czerwonych 2:0. - To wspaniały chłopak - przyznaje Krzysztof Mrózek.

Ignac kocha piłkę żarliwie! Z Wisłą Kraków zdobył właśnie mistrzostwo Polski w blind footballu. Jako zagorzały kibic ligowej Białej Gwiazdy chodzi na stadion przy Reymonta na każdy jej ligowy mecz. Żeby posłuchać…

Z kolei Artur Fleszar ma 29 lat.  Niedowidzi na lewe oko, ma w ponad 90 procentach ograniczone pole widzenia. Operuje tylko prawym. - Zacząłem grać w 2017 roku i uznałem, że to dla mnie, tak to się zaczęło rozkręcać - uśmiecha się. 

Kobieta niezwykła

Wśród nas jest i niewidoma piłkarka! Od niedawna prężnie rozwija się także kobieca reprezentacja Polski. Nasza drużyna nie tak dawno zdobyła wicemistrzostwo Europy w Turcji! Opowiada Wioleta Zarzecka z Piekar Śląskich. - Mam 51 lat, gram od trzech lat. Kiedyś strzelałam z broni pneumatycznej, ale to był sport statyczny. Stwierdziłam, że potrzebny jest mi ruch. Za dziecka lubiłam grać w piłkę z chłopakami, więc do tego wróciłam. Skoro są dziś takiego możliwości, postanowiłam z nich skorzystać. 

Nie widzi w ogóle od trzynastego roku życia To efekt błędu lekarskiego, nieudanej operacji zaćmy. - Właśnie wróciłam z koleżankami z Turcji. W mistrzostwach ograłyśmy Anglię, Austrię i Rosję. Przegrałyśmy z Turcją. Jestem obrończynią, ale jeżeli trzeba, jestem też w ataku. W klubie trenuję raz w tygodniu. Trenuję z chłopakami, jestem jedyną kobietą w klubie - uśmiecha się trochę smutno Wioleta. 

Bramkarz na innych zasadach

Bramkarz to jedyna osoba z uczestników, która widzi. Nie może jednak opuszczać swojego pola bramkowego. Z treningu uczestniczy Paweł Karbowski, który jako pierwszy bramkarz gra w reprezentacji. Niezwykle zdolny, to wychowanek Górnika Zabrze. W pewnym momencie wada serca nie pozwoliła mu na profesjonalną karierę i spenia się w blind footballu - opowiada trener Mrózek. Piotr Kazimierski, również bramkarz, nie ma wątpliwości. - Pamiętamy, że cel jest bardziej rehabilitacyjny niż sportowy. Mam 44 lata, zajmuję się tym od siedmiu lat. Mam papiery trenera sportów paraolimpijskich osób niewidomych i niedowidzących, skończyłem wrocławską AWF -  mówi. 

Piotr Kazimierski zajmuje się blind footballem od siedmiu lat. Fot. Anna Lewańska

Zabramkowa

Zawodnicy powtarzają trucht z piłką, nagłe zwroty, a przede wszystkim strzały. W tym pomagają im wolontariusze. Uderzają w słupki bramki, krzycząc „lewy słupek”, „prawy słupek”, albo „środek” - żeby zawodnik wiedział, gdzie uderza. Podpowiadają więc napastnikom, kiedy i w który róg uderzyć. Tak pomaga Katarzyna Krężek, na co dzień koordynator ds. jakości w korporacji, która mówi o sobie, że jest „zabramkową”. - Mogę nawigować zawodnikami, krzyczeć im w którą stronę grać. To określone pole, w którym mogę pomóc - 12 metrów przed bramką. Mogę podpowiadać każdemu z zawodników. To trudne zadanie, bo zakłóca to bramkarz, który może nawigować własnymi obrońcami. Na trybunach, wśród kibiców, musi być cisza, żeby zawodnicy słyszeli podpowiedzi. Mamy do siebie zaufanie, znamy swoje głosy - opowiada zabramkowa. Mówi, że w polskiej lidze jest chyba jedyną kobietą, która pełni taką funkcję. Do blind footballu trafiła przez wolontariat, dzięki przyjaciółce, która założyła drużynę. - Zajmuję się tym od czterech lat - opowiada. 

Powrót

Koniec treningu. Do szatni wracają też w karnym rządku. Jeden drugiego trzyma za ramię. Prowadzi ich „zabramkowa” Katarzyna Drężek. Widzę wśród nich wzajemną życzliwość, są uściski. Tym sposobem poznałem niezwykłych ludzi o wielkiej pogodzie ducha i radości z gry,choć życie ich przecież nie rozpieszcza… Ogromna lekcja pokory. Dziękuję, że mogłem to poczuć. 

Paweł Czado

Trening strzelecki. uderza Bartłomiej Korus, który zaprosił mnie na ten trening. Fot. Anna Lewańska

Uderzenia zawodników wcale nie są słabe i niepewne. Bramkarz musi się wysilić, a czasem i tak nie ma szans. W akcji Paweł Karbowski. Fot. Anna Lewańska

Krzysztof Mrózek podpowiada podopiecznym jak mają grać. Krzysztof Hoffman uważnie słucha. Fot. Anna Lewańska

Rozgrzewka! Trzeba poczuć piłkę. Fot. Anna Lewańska 

Artur Fleszar i Paweł Karbowski w trakcie zajęć. Fot. Anna Lewańska

Paweł Czado

Dziękuję za zaproszenie na trening Bartkowi Korusowi, zawodnikowi BFC Silesia. To jeden z dobrych duszków tej historii

Blind Football w Polsce

Dyscyplina rozwija się w naszym kraju  błyskawicznie. Pisaliśmy już w „Sporcie” o istniejących oficjalnych rozgrywkach ligowych oraz Pucharze Polski w Blind Footballu. Najsilniejszymi polskimi klubami są obecnie: Wisła Kraków BF (wielokrotny i aktualny mistrz Polski oraz zdobywca Pucharu Polski), Śląsk Wrocław BF a także Rekord Bielsko-Biała BF. Na Górnym Śląsku działa od niedawna klub BFC Silesia. Reprezentacja Polski rywalizuje od 2015 roku.

Mecze rozgrywane są na boisku o wymiarach 40 x 20 metrów (takich jak w futsalu). • Wzdłuż linii bocznych zamontowane są bandy o wysokości ok. 1 metra. Odbijają one piłkę, dzięki czemu gra jest płynna, nie ma autów, a zawodnicy mogą wykorzystywać bandy do dryblingu lub orientacji w przestrzeni.

Parę słów o autorce zdjęć

Autorką zdjęć jet Anna Lewańska, zdobywczyni Grand Press Photo w kategorii „Ludzie” w 2020 roku. Od 35 lat zawodowo związana z fotografią prasową i artystyczną. Specjalizuje się w fotografii reporterskiej, w szeroko rozumianym dokumencie i portrecie. Od lat fotografuje Katowice, zmiany zachodzące w mieście, fotografuje ludzi i ich codzienne życie oraz różnego rodzaju wydarzenia odbywające się na Śląsku. 

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się