Pełna domIGAcja

Wreszcie jakaś Polka lepsza od Ivy Jovic! Iga Świątek zagra w Pekinie o półfinał z Elise Mertens. Maja Chwalińska odebrała surową deblową lekcję.

Mistrzyni z Pekinu z 2023 roku jest już w najlepszej ósemce tegorocznej edycji, a polscy kibice liczą na jeszcze więcej! Fot. PAP/EPA

To było pierwsze w historii spotkanie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej ze wschodzącą amerykańską nastolatką (z serbskimi korzeniami), Ivą Jovic. Choć niespełna 19-letnia tenisistka z Kalifornii już ośmiokrotnie (!) odprawiała z kwitkiem choćby Magdę Linette, Magdalenę Fręch czy Katarzynę Kawę, a w rankingu WTA puka do pierwszej dziesiątki (jest 13.), w środowym starciu 4. rundy „tysięcznika” China Open na twardych kortach w Pekinie (z pulą nagród 9,41 mln dolarów) z Igą Świątek nie miała za wiele do powiedzenia.

Wszystko działało

O sześć lat starsza Raszynianka kłopoty miała tylko w połowie drugiej partii, gdy przy prowadzeniu 2:0 przegrała trzy kolejne gemy. Ale szybko opanowała sytuację i po godzinie i 36 minutach pewnie wygrała 6:1, 6:3, awansując do ćwierćfinału. – Wszystko dzisiaj działało – przyznała Świątek po zwycięstwie. – Na pewno lepiej wykorzystywałam szanse, które dostałam. Byłam bardziej proaktywna. Może częściej zmieniałam kierunki, zamiast po prostu grać solidnie, byłam bardziej intensywna. Kiedy tego potrzebowałam, potrafiłam też grać długie wymiany i przechodzić do defensywy – dodała.

Iga zakończyła serię sześciu wygranych Jovic, która do Pekinu przyleciała w glorii triumfatorki turnieju WTA 500 w Guadalajara. Podopieczna Francisco Roiga awansowała do 31. w karierze ćwierćfinału turnieju rangi WTA 1000. Wśród aktywnych zawodniczek więcej ma tylko Aryna Sabalenka – 33.

– Mam wrażenie, że moja gra się poprawiła – oceniła Świątek, podsumowując swoją formę. – Kiedy wygrywasz, zawsze jest to zastrzyk pewności siebie. Oczywiście, czasami nie wszystko zależy od ciebie, ale wierzę, że to, co robię, ma sens w dłuższej perspektywie. Ale tenis jest trudny, bo poprzednie wyniki niczego ci nie zagwarantują, trzeba być gotową na każdy mecz – zauważyła Polka.

Lekcje od Novaka

Podczas treningu w Pekinie Świątek konsultowała się z Novakiem Djokoviciem, który we wtorek wygrał w stolicy Chin po raz siódmy w karierze, sięgając po swój 102. tytuł ATP.

– Novak jest GOAT-em (z ang. Greatest Of All Times – najlepszy wszech czasów, przyp. red.). Osiąga wyniki, które wydają się wręcz nadludzkie, a jednak udowadnia, że to możliwe. Jest tak zdeterminowany i zmotywowany, jest dla nas wzorem. Chciałabym, żeby mógł mnie jeszcze trochę dłużej uczyć gry na returnie, ponieważ uważam, że jest najlepiej returnującym graczem... Wszystko, co mówi, jest bardzo cenne. Jest też niezwykle otwarty. To nie był pierwszy raz, kiedy mogłam go o coś zapytać, zawsze chętnie dzielił się swoją wiedzą. Wspaniale jest widzieć zawodników, którym zależy na tym, by inni gracze również się rozwijali. Jest świetnym człowiekiem i bardzo to doceniam – skomentowała w rozmowie z Canal+ triumfatorka turnieju w Pekinie z 2023 roku.

Pierwszy raz z Coco

W piątkowym ćwierćfinale rywalką rozstawionej z „ósemką” Świątek będzie nieoczekiwanie Elise Mertens. Belgijka w środę pokonała rozstawioną z numerem 3 Coco Gauff 6:3, 6:3, wygrywając z Amerykanką po raz pierwszy po pięciu porażkach.

Trzecia w światowym rankingu Gauff nigdy nie żegnała się z Pekinem tak wcześnie – w 2023 roku dotarła do półfinału, rok później zdobyła tytuł, a w 2025 roku ponownie znalazła się w najlepszej czwórce. Co więcej – od Wimbledonu Gauff w każdym turnieju, w którym występowała, dochodziła co najmniej do półfinału. Ale w dwóch setach starcia z Mertens popełniła aż 34 niewymuszone błędy, w tym 8 podwójnych serwisowych! Mertens dedykowała sukces trenerowi i partnerowi w jednej osobie, Christopherowi Heymanowi, który w czwartek obchodzi urodziny.

Ze Świątek 30-letnia Belgijka przegrała dwie dotychczasowe potyczki, ostatnio zaś jej „przekleństwem” była Maja Chwalińska, której uległa w Roland Garros i w Singapurze. Świątek walczy o miejsce w WTA Finals, które w listopadzie odbędzie się w Indian Wells – na razie traci ponad 800 punktów do Karoliny Muchovej, 7. w rankingu Race

Koniec dla Mai

Środa była pożegnaniem z Pekinem dla Mai Chwalińskiej, która w parze z Nikolą Bartunkovą świetnie zaczęła – od prowadzenia 2:0 – spotkanie w drugiej rundzie z Czeszką Kateriną Siniakovą i Chinką Shuai Zhang. Ale potem najwyżej rozstawione rywalki dały polsko-czeskiemu duetowi surową lekcję, wygrywając 6:2, 6:1.

W rywalizacji singlistek Maja (21. WTA) była rozstawiona, ale odpadła już w pierwszym meczu (w 1. rundzie miała wolny los), przegrywając gładko z Ukrainką Dajaną Jastremską (3:6, 1:6). Bartunkova (34.) zaś rozgrywa „turniej życia” i w czwartek będzie bić się o półfinał z inną swoją rodaczką, wspomnianą już Muchovą (8.).

(ToM)

148 ZWYCIĘSTWO odniosła Iga Świątek w głównej drabince turnieju WTA 1000, dzięki czemu zrównała się pod tym względem z Sereną Williams; razem z Amerykanką w klasyfikacji wszech czasów (od momentu wprowadzenia formatu w 2009 roku) zajmuje 7. miejsce. Wśród aktywnych zawodniczek więcej wygranych ma tylko Białorusinka Aryna Sabalenka – 156.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się