Pięć rad przed Szwecją

Z Bośnią i Hercegowiną reprezentacja pokazała dwa oblicza. Ze Szwecją w poniedziałek musi pokazać jedno: z drugiej połowy ostatniego meczu.

Wiktor Nowak był największym wygranym piątkowego meczu z Bośnią i Hercegowiną. Fot. Mateusz Porzucek PressFocus

REPREZENTACJA

Jesteśmy po pierwszych spotkaniach wyrównanej grupy 4 Dywizji B, w której – tak po prawdzie – wszystko jest możliwe, każdy ma swoje szanse... Już jednak pierwsze mecze pokazały, kto będzie raczej rozdawał karty, a kto nie. Jeśli Szwedzi wygrają swoje drugie spotkanie z rzędu, to trudno będzie ich zdystansować w rywalizacji o pozycję numer 1 i powrót do elity. Na to nie można absolutnie butnym rywalom pozwolić! Co w takim razie trzeba zrobić, żeby na Strawberry Arenie było pozytywnie, przede wszystkim pod kątem wyniku, bo on jest najważniejszy? Oto pięć naszych rad.

Rada numer 1 – Zagrać jak w Rotterdamie

Trzeba wrócić do ustawień fabrycznych, a konkretnie do tego, co było na początku kadencji trenerskiej Jana Urbana – „Sport” mocno ściska kciuki za powodzenie doświadczonego szkoleniowca!

Przypomnijmy sobie pierwszy mecz selekcjonera na początku września poprzedniego roku, kiedy po świetnym spotkaniu zremisowaliśmy z Holandią na jej terenie 1:1. To była jedna z lepszych gier Biało-Czerwonych w ostatnich latach. Tak jak teraz Wiktor Nowak, tak wtedy Przemysław Wiśniewski pokazał się ze znakomitej strony. Była dobra gra, był korzystny wynik i tak musi być teraz, w rywalizacji ze Szwedami na ich terenie.

Rada numer 2 – Zagrać solidnie w defensywie

Pozytywy piątkowego bezbramkowego remisu z Bośnią i Hercegowiną? Były. Tym jest gra w defensywie. Po wielu międzypaństwowych meczach z trójką środkowych obrońców i wahadłowymi – chodzi o wszystkie spotkania za Michała Probierza i wcześniej Jana Urbana – nasza narodowa drużyna wreszcie wróciła, o co apelowało wielu ekspertów, do gry w defensywie w klasycznym ustawieniu na czwórkę. Ten pomysł zdał egzamin. W jedenastym meczu za kadencji trenera Urbana nie straciliśmy gola, a to już coś. Wcześniej na zero z tyłu zagraliśmy jesienią, rok temu w październiku, w towarzyskiej grze z Nową Zelandią na Śląskim i z Litwą w Kownie w eliminacjach do MŚ. Kadencja selekcjonera Probierza? 21 meczów, sześć bez straconego gola, ale w poprzedniej edycji LN straciliśmy aż 16 bramek. W tym zestawieniu (mówimy o Dywizji A) gorsza była tylko… Bośnia i Hercegowina, z 17 straconymi golami.

Rada numer 3 – Podjąć odważne kadrowe decyzje

Trener Urban nieraz pokazał, że potrafi zdecydować się na niekonwencjonalne personalne rozwiązanie. Kilka lat temu, kiedy prowadzonemu przez niego Górnikowi średnio szło w lidze, w kluczowym meczu z Legią postawił w wyjściowym składzie na… 15-latka. Pukaliśmy się w czoło na trybunie prasowej stadionu w Zabrzu, ale Dariusz Stalmach (teraz Werder Brema) dał radę. 1,5 roku temu odważnie postawił na 17-latka, Dominika Sarapatę, który po ledwie kilku miesiącach sprzedany został za 4 mln euro. Kadra? Wspomniany „Wiśnia”, teraz Wiktor Nowak. Znakomitym występem w drugiej połowie 22-latek ze Slavii Praga wywalczył sobie – tak myślimy – pierwszy skład na Szwecję.

Rada numer 4 – Dotrzeć do liderów

W starciu z Bośniakami słabszy mecz zagrali ci, na których najbardziej się liczy, czyli przede wszystkim Robert Lewandowski, ale też – w mniejszym stopniu – Piotr Zieliński. To nie było to, czego pewnie sami oczekują od siebie. Na pewno mają tego świadomość, bo to znakomici i inteligentni gracze. Z trenerem Urbanem pewnie wszystkiemu zaradzą i w poniedziałkowej konfrontacji na stadionie w Solna zobaczymy dużo lepszą wersję zarówno kapitana naszej reprezentacji, jak i „Ziela”. Z drugiej strony, jak mówi futbolowy ekspert Grzegorz Mielcarski (rozmowa z nim na stronie 6), z nimi w składzie nasza kadra czy piłkarze w niej grający czują się dużo lepiej, pewniej.

Rada numer 5 – Zrewanżować się za przegrany baraż

Wiadomo, że każde spotkanie jest różne, nie ma dwóch takich samych meczów i tak będzie także w poniedziałek wieczorem. Jak mówił nam po spotkaniu z Bośniakami Piotr Zieliński, to, co wydarzyło się w przegranym 2:3 marcowym barażu o amerykański mundial, gdzie trzy grosze dołożył, niestety, beznadziejnymi decyzjami Slavko Vinczić, potem nawet sędzia finału XXIII MŚ, siedzi w głowach graczy. Taki psychologiczny czynnik może i powinien mieć wpływ na to, co będzie się działo na murawie Strawberry Arena. Pokażmy Skandynawom, że nie jesteśmy od nich gorsi, że nawet na ich terenie potrafimy im utrzeć nosa. Mamy nadzieję, że sztab szkoleniowy wykorzysta taki psychologiczny aspekt, a w listopadzie, u siebie we Wrocławiu, pozbawimy ich złudzeń w walce o elitę Ligi Narodów!

Michał Zichlarz

Pietuszewski za „Kamyka”

Z kadrą po meczu z Bośnią i Hercegowiną pożegnał się Jakub Kamiński. Z powodu mięśniowej kontuzji jeszcze przed przerwą musiał opuścić boisko, zastąpiony przez Nicolę Zalewskiego.– Kuba zszedł z kontuzją, problemy z przywodzicielem. Naciągnął tak mocno, że podejrzewam, że nie będzie to długa kontuzja, ale w tych okolicznościach, kiedy gramy cztery razy przez 10 dni, wyklucza go ona z pozostałych meczów – poinformował Jan Urban.

W miejsce zawodnika Benfiki został dodatkowo powołany Oskar Pietuszewski. Pierwotnie nie był brany pod uwagę z powodu urazu i rehabilitacji. Ostatecznie skrzydłowy FC Porto został jednak powołany pod broń.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się