Pieczonka z chłodną głową
W Szczecinie tylko jeden Polak zagra w drugiej rundzie najstarszego i największego turnieju w naszym kraju.
Tak Filip Pieczonka cieszył się po awansie do drugiej rundy głównej drabinki w Szczecinie. Fot. Invest in Szczecin Open
Invest in Szczecin Open już po raz trzydziesty rozgrywany jest pod sztandarem ATP – dziś rangi 125 i z pulą nagród 203,9 tys. dolarów. W latach 2002, 2016, 2019 impreza zostawała challengerem roku. To tu do wielkich karier startowali - lub próbowali je odbudować - m.in. Jerzy Janowicz, Hubert Hurkacz czy Kamil Majchrzak, a także Norweg Casper Ruud, Szwajcar Stan Wawrinka czy Hiszpanie David Ferrer i Juan Carlos Ferrero. W 2017 roku imprezę wygrał Francuz Richard Gasquet, a w 2003 tytuł zdobył późniejszy podwójny mistrz olimpijski z Aten (2004), a jeszcze niedawno trener „Hubiego”, Chilijczyk Nicolas Massu.
Szczecińskiego challengera nigdy nie wygrał Polak, a w tegorocznej edycji znów będzie o to trudno, bo z czwórki naszych tenisistów w drabince głównej do drugiej rundy awansował tylko jeden.
Deblista najlepszy
To Filip Pieczonka, dopiero 1112. w singlowym rankingu ATP, ale w ostatnich sezonach 22-latek z Trójmiasta koncentruje się na grze podwójnej i obecnie zajmuje 87. miejsce w rankingu deblistów: w tym sezonie m.in. wygrał cztery challengery, w tym w sierpniu w Grodzisku Maz. (w duecie z Marokańczykiem Younesem Lalamim), a dwa tygodnie temu grał w 1. rundzie wielkoszlemowego US Open (z Holendrem Bartem Stevensem).
W Szczecinie leworęczny Pieczonka najpierw pomyślnie przeszedł singlowe dwustopniowe eliminacje, a w poniedziałkowy wieczór pokonał innego kwalifikanta i swojego rówieśnika, Portugalczyka Tiago Pereirę (338. ATP). Zawodnik z Trójmiasta przegrał pierwszego seta, ale odwrócił losy meczu i po prawie trzygodzinnym thrillerze zwyciężył 5:7, 6:4, 7:5.
- Z Tiago znamy się od dziesięciu lat i jesteśmy bardzo dobrymi kolegami, a z takimi zawsze gra się ciężko. W pierwszym secie przy stanie 5:5 nie wykorzystałem szans i rywal mi odjechał, ale zachowałem zimną głowę. Do tego trybuny były wypełnione po brzegi i kibice ciągnęli mnie do przodu, za co chciałbym im bardzo podziękować – skomentował Polak.
„Jedynka” wyleciała
W drugiej rundzie Pieczonka stanie przed jeszcze większym wyzwaniem, bo jego rywalem będzie w czwartek rozstawiony z „dwójką” i 99. na świecie 36-letni Argentyńczyk Marco Trungelliti, który w tym roku grał w 2. rundzie Rolanda Garrosa i US Open, a w marcu w Marrakeszu pokonał Majchrzaka.
Niestety, ze Szczecin Open szybko pożegnali się inni Polacy - obdarzeni „dziką kartą”: Daniel Michalski, Alan Ważny i Kacper Knitter. W drugiej rundzie nie zagra też turniejowa „jedynka”, Facundo Diaz Acosta. 72. w rankingu ATP Argentyńczyk przegrał w trzech setach z Kolumbijczykiem Danielem Galanem (392.).
(ToM)
Zverev, Shelton, Tsitsipas...
W 1996 roku w pierwszej edycji challengera Szczecin Open wystąpił Brian Shelton, ojciec i trener Bena – finalisty ostatniego US Open. W niedzielę 24-letni Amerykanin mecz o tytuł przegrał z o 5 lat starszym Alexandrem Zverevem. W 2010 roku na Pomorzu Zachodnim rywalizował Mischa Zverev – urodzony w Moskwie o 10 lat starszy brat Saschy przegrał już w 1. rundzie, ale sześć lat temu był nawet 25. tenisistą na świecie; karierę zakończył w 2023 roku. W tym roku kwalifikacji w Szczecinie nie przebrnął 21-letni Grek Pavlos Tsitsipas, młodszy brat słynnego Stefanosa.