PIŁKARZ KOLEJKI

VLADISLAV BLANUTA

Nadmorskie powietrze coraz lepiej służy urodzonemu w Mołdawii zawodnikowi. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

Reprezentant rumuńskiej młodzieżówki w starciu z Unią Skierniewice (3:2) zdobył swoją trzecią oraz czwartą bramkę w barwach Lechii w tym sezonie. Tym samym walnie przyczynił się do niełatwego zwycięstwa z ostatnią drużyną w tabeli, co dało awans Lechistom w tabeli na pozycję bezpośrednio dającą awans do ekstraklasy.

Przypomnijmy, że 24-latek dołączył do Gdańszczan pod koniec sierpnia z Dynama Kijów, wiążąc się z polskim klubem długim kontraktem, bo aż do końca czerwca 2031 roku. W Polsce liczy na odrodzenie, ponieważ na Ukrainie zapamiętany został głównie przez wydarzenia pozaboiskowe i to raczej niezbyt pozytywne. Odkryto bowiem w jego mediach społecznościowych zamiłowanie do… Rosji, co u naszych wschodnich sąsiadów postrzegane jest niemalże jako zdrada i akt dywersji. Takie poglądy nie mogły przysporzyć mu sympatii wśród fanów Dynama, które zapłaciło za niego klubowi Universitatea Craiova 2,7 mln euro. Część „win” mógł odkupić na boisku, ale w 11 meczach zaledwie raz wpisał się na listę strzelców, zdarzyło mu się też trafić do własnej bramki.

Zawodnik urodził się w Mołdawii (Hincesti), występował w tamtejszych drużynach młodzieżowych, ale później zdecydował się reprezentować Rumunię. Brał udział w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy U-21. W rumuńskiej ekstraklasie zapisał przy swoim nazwisku 21 goli oraz siedem asyst, co można uznać za wynik więcej niż dobry. - To bardzo ważne dla napastnika, by strzelać bramki. Rozmawiałem z nim ostatnio, żeby się nie denerwował, gdy nie strzela. Jego jakość jest bardzo wysoka. Musimy z nim pracować na boisku, ale też mentalnie - chwalił podopiecznego na pomeczowej konferencji szkoleniowiec Władysław Łupaszko.

Mariusz Rajek


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się