Po co przepłacać?!
KOMENTARZ „SPORTU" - Mariusz Rajek
Już nie tylko Liga Europy brutalnie weryfikuje naszą ekstraklasę, ale nawet... Puchar Polski! Przez media wszelkiej maści (nie tylko te sportowe!) przetoczyła się informacja, że na etapie 1/8 finału krajowego Pucharu zostało 4 (słownie: CZTERECH!) przedstawicieli krajowej "elyty". Na 16 drużyn w PP zaledwie jedna czwarta gra w najwyższej lidze! To jednakowoż tyle zdumiewające i fascynujące, co niebywale wstydliwe dla naszej ligi!
Dlaczego piszę o tym w miejscu komentarza o I lidze? Bo zaplecze ekstraklasy ma tych przedstawicieli aż sześciu! A trener jednego z nich, Piotr Stokowiec z Polonii Warszawa, która pokazała zbudowanej za miliony Koronie Kielce jak się gra w piłkę, nie bierze jeńców i niczym rasowy publicysta brutalnie punktuje najwyższą klasę rozgrywkową. Mówi, że pieniądze i komfortowe warunki, jakie w niej panują, zahamowały jej rozwój, a piękne opakowanie i przepłacone prawa do transmisji zwyczajnie niszczą naszą piłkę i jej potencjał. A potem dostajemy "hit" pomiędzy Górnikiem a Legią, w którym obie drużyny nie potrafią oddać celnego strzału...
Dzień później obejrzałem spotkanie innego Górnika, z Łęcznej, który stworzył ze Zniczem Pruszków znacznie lepsze widowisko od "mocarzy". To jeszcze niżej - druga, czyli trzecia liga w naszym kraju. Czy można się jednak temu dziwić, skoro II liga na w 1/8 finału PP tyle samo (CZTERECH) przedstawicieli, co elita?!
W latach 90. popularna była reklama z hasłem przewodnim: skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? Choć w sumie tu te różnice było widać. Na korzyść drugoligowców.