Po jeziorze ktoś inny bosą stopą chodził...

Zaledwie cztery dni po zwycięstwie z Piotrcovią PGE MKS El-Volt Lublin rozegra kolejny mecz w hali Globus. Tym razem z zamykającą tabelę, Sośnicą Gliwice.

Z Piotrcovią w eliminacjach Ligi Europejskiej Biało-zielone poradziły sobie dość łatwo... Fot. Ireneusz Wnuk/PressFocus

LOTTO SUPERLIGA KOBIET

Dwudziestodwukrotne mistrzynie Polski idą po szóste zwycięstwo z rzędu. Za nimi już wygrana w Superpucharze Polski z Zagłębiem Lubin, trzy kolejne zwycięstwa ligowe i sobotni triumf w pierwszej odsłonie dwumeczu 2. rundy eliminacji fazy grupowej Ligi Europejskiej. Lublinianki pokonały Piotrcovię 36:24 (18:14) i na niedzielny rewanż pojadą z solidną zaliczką. Zanim to nastąpi, w środę o 20.15podejmą „czerwoną latarnię” tabeli.

Musi być rotacja

Niezależnie od rosnącej formy Gliwiczanek, trudno sobie wyobrazić, by zatrzymały rozpędzoną maszynę trenera Pawła Tetelewskiego. Biało-zielone kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, a mecz z ligowymi outsiderkami ma być przystankiem w drodze po kolejne sukcesy. Szkoleniowiec MKS-u przyznaje, że w tej sytuacji istotna będzie rotacja składem. - Będziemy się starali wykorzystać to, że niektóre zawodniczki ostatnio grały mniej i z Sośnicą pograją więcej. Niech dziewczyny dalej pracują. Każda dostanie szansę - zapewnia trener Tetelewski.

Cudu nie będzie?

Sośnica długo i dzielnie trzymała się w ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin, a 5-bramkowa porażka była najniższą od jej powrotu - po 17 latach - do krajowej elity. - Po niezłym, choć przegranym meczu z mistrzyniami Polski, spotkamy się z - moim zdaniem - aktualnie najmocniejszym zespołem, chociaż Kobierzyce też wyglądają przyzwoicie mówi trener Michał Kubisztal, któremu przypomnieliśmy, że w naszej poprzedniej rozmowie podkreślał, iż zdobycie punktu w spotkaniach z czołową trójką będzie cudem lub - użyjemy w tym przypadku eufemizmu - „tylko” sensacją.

Do jaskini lwa na pożarcie

- No tak, nie ma się co oszukiwać. Po jeziorze ktoś inny bosą stopą chodził, a my jedziemy do jaskini lwa na pożarcie - uśmiecha się „Kubeł”, natychmiast dodając. - Co naturalnie nie oznacza, że nie zrobimy wszystkiego, by lew nie miał z nami łatwo i przyjemnie. Będziemy się starali postawić Lubliniankom warunki, bo mecz z Zagłębiem wlał w nasze serca trochę optymizmu. Pokazał, że całkiem solidnie potrafimy grać, więc ponownie zamierzamy sprawdzić się na tle tak klasowego przeciwnika. Myślę, że z tej optyki wcale nie stoimy na straconej pozycji.

Nie jest źle

Gliwicki szkoleniowiec zapewnił jeszcze, że pomimo braku jakiejkolwiek zdobyczy w tym sezonie i wciąż ujemnego konta, atmosfera w drużynie jest całkiem, całkiem. - Nie jest źle. Udało się zatrzymać rozkład drużyny, czyli odejścia do innych klubów, poskładać się z tymi zawodniczkami, które zostały, choć nasza sytuacja organizacyjna - delikatnie ujmując - się nie zmieniła. Mam jednak nadzieję, że niedługo pokażemy, że trzeba się z nami będzie liczyć. Wierzę, że po zakończeniu sezonu Sośnica nadal będzie miała status superligowy.

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

◼ Sośnica przystąpiła do sezonu z sześcioma ujemnymi punktami. To efekt kary, która wynika z problemów finansowo-organizacyjnych. Po czterech seriach nie odrobiła nawet „oczka” i wciąż zamyka tabelę. Każdy mecz i każda szansa na punkty jest dla niej niezwykle istotna. Swoją determinację udowodniła w ostatnim, przegranym (22:27) starciu z mistrzyniami kraju z Lubina.

◼ Jedną z najmocniejszych stron Sośnicy jest bramka, której strzegą doświadczona Weronika Glosar i dobrze znana w Lublinie, Karolina Osowska.

◼ Najskuteczniejszą (23 gole) zawodniczką ekipy ze Śląska jest sprowadzona latem z Kobierzyc, Justyna Świerczek. Z Kobierek przyszła także Ukrainka Sofia Holińska, która - wraz z pozyskaną z Piotrcovii Darią Grobelną - zdobyła 14 bramek i w klubowym rankingu plasuje się na 2. pozycji. 

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się