Podróż w nieznane
Przed Zagłębiem Sosnowiec pierwszy w historii wyjazd do Bytomia Odrzańskiego.
Maksymilian Podgórski jest spragniony kolejnych goli. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
BETCLIC 3. LIGA
Sosnowiczanie wracają na ligowe boiska po dwutygodniowej przerwie. Przed tygodniem ekipa trenera Tomasza Łuczywka zmierzyła się w towarzyskim meczu z Legią Warszawa w ramach obchodów 120-lecia istnienia klubu z Sosnowca. Starcie z wiceliderem z Bytomia Odrzańskiego będzie dla niego szóstym z rzędu starciem wyjazdowym. W poprzednich zanotował 3 zwycięstwa i 2 porażki.
- Bytom Odrzański to kolejny punkt na naszej trasie. Jeszcze tam nie byliśmy... Nasz najbliższy rywal imponuje formą od początku sezonu, ale my się na to nie oglądamy. Wygrywając ostatnio w Polkowicach, pokazaliśmy jakość i w starciu z Odrą też zagramy o pełną pulę. Znamy mocne i słabe strony Odry i wszystko przekażemy zawodnikom. Dobrze, że ta wyjazdowa seria dobiega już końca. Wprawdzie mogliśmy się pokazać publiczności w meczu z Legię, lecz miał on zupełnie inny charakter. Na pewno trzecia wygrana z rzędu jeszcze bardziej podniesie morale zespołu - mówi z nadzieją szkoleniowiec Zagłębia.
W sobotnim (19.00) spotkaniu sosnowiecka defensywa szczególną uwagę musi zwrócić na Krzysztofa Drzazgę, który ma 5 trafień, podobnie zresztą jak najskuteczniejszy w Zagłębiu, Maksymilian Podgórski. Najlepszy strzelec Odry ma patent na Sosnowiczan, bo do ich siatki trafił trzykrotnie - dwukrotnie jako gracz Wisły Kraków (Puchar Polski i ekstraklasa) i raz jako piłkarz Puszczy Niepołomice w rozgrywkach 1 ligi. Co ciekawe, dwukrotnie znalazł sposób na Dawida Kudłę, który w sobotni wieczór zapewne również stanie między słupkami. Jak na razie mecze przeciwko beniaminkom nie wychodzą Sosnowiczanom, czego dowodem porażki 1:4 w Rybniku i 0:1 w Sułowie. Czy w Bytomiu Odrzańskim nastąpi przełamanie?
Do składu Zagłębia wraca Maksymilian Rozwandowicz, który pauzując w Polkowicach odcierpiał czerwoną kartkę obejrzaną w Nysie. Poza kadrą są z kolei rekonwalescenci Jakub Pawłowski, Bartosz Boruń czy Moussa Soumare.
Krzysztof Polaczkiewicz