Pogodzeni z przeznaczeniem?

Włókniarz przegrał pierwsze spotkanie o 7. miejsce z gorzowską Stalą 43:47 i już tylko cud mógłby sprawić, że utrzyma się w ekstralidze.

Jaimon Lidsey (kask biały) potrafi pomóc Jakubowi Miśkowiakowi po defekcie, ale myślami wydaje się być już w Rybniku. Fot. Marcin Karczewski / Press Focus

WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA

Najwięksi i całkowicie niepoprawni optymiści próbują szukać analogii do poprzedniego sezonu, kiedy w półfinale play down Częstochowianie niespodziewanie wygrali w Gorzowie Wielkopolskim 47:43, rzutem na taśmę zapewniając sobie utrzymanie. Problem w tym, że teraz nawet taki wynik nie dałby Włókniarzowi szans na pozostanie w lidze, ponieważ oznaczałby remis punktowy w dwumeczu, a wówczas decyduje wyższa pozycja po rundzie zasadniczej. Stal była 6., a Włókniarz z kompletem porażek zajął ostatnie miejsce. Przed rokiem jechał do Gorzowa z sześcioma punktami zaliczki, teraz pojedzie z czterema, ale straty. Jakub Miśkowiak, Mads Hansen i Rohan Tungate to też nieporównywalnie mniejszy kaliber rażenia niż Piotr Pawlicki, Jason Doyle i Kacper Woryna.

ZZ za Lidseya?

Jeśli w Częstochowie chcieliby jeszcze marzyć o nawiązaniu walki, idealnym rozwiązaniem byłoby odesłanie na ZZ Jaimona Lidsey’a. Australijczyk, który obok Rohana Tungate’a był głównym winowajcą porażki w niedzielnym meczu, po sezonie żegna się z klubem (przechodzi do ROW-u Rybnik) i trudno nie odnieść wrażenia, że nie przykłada się do startów w biało-zielonych barwach. Jednocześnie posiada po rundzie zasadniczej drugą średnią w drużynie, co pozwalałoby na zastosowanie takiego manewru, gdyby żużlowiec przedstawił zwolnienie lekarskie. Mocno wątpliwe jednak, aby zgodził się na jego zastosowanie, skoro na koniec rundy zasadniczej we Wrocławiu - w meczu, który nie miał dla Częstochowian już żadnego znaczenia - nie zgodził się na odpuszczenie biegu, aby klub w spotkaniu z GKM Grudziądz mógł skorzystać z zastępstwa za kontuzjowanego Madsa Hansena.

Utrzymanie się nie opłaca?

Osobne pytanie brzmi, czy we Włókniarzu chcą jeszcze o to utrzymanie powalczyć? Klub praktycznie zbudował drużynę, która zapewne będzie jedną z najsilniejszych w Metalkas 2. Ekstralidze, ale w elicie kolejny raz miałaby poważne problemy z wygrywaniem. Poza tym zwycięstwo w dwumeczu ze Stalą to dopiero pierwszy krok do utrzymania. Potem trzeba jeszcze wygrać baraż z przegranym finału Metalkas 2. Ekstraligi (prawie na pewno będzie to PSŻ Poznań). W obecnej dyspozycji Częstochowian mogłoby to okazać się zadaniem jeszcze trudniejszym od pokonania Gorzowian. - Można zadać sobie pytanie, czy nie jesteśmy po prostu za słabi? Wydaje mi się, że nie, bo każdy miał dobre występy. Chłopaki jednak nie potrafią wszyscy razem pojechać dobrze w tym samym meczu – mówił po ostatnim spotkaniu menedżer Patrick Hansen.

Od rana do wieczora

Niestabilna, przeważnie słaba forma poszczególnych zawodników to w tym sezonie największa bolączka Włókniarza. Kiedy wyborną formę osiągnął Jakub Miśkowiak, zdecydowanie poprawił się Sebastian Szostak, a walecznością po kontuzji zaimponował Mads Hansen, wtedy na całej linii zawiedli Rohan Tungate i Jaimon Lidsey, którzy mieli być liderami zespołu. - Jak zmotywować zawodników przed rewanżem? Nie wiem. Oni sami siebie powinni motywować. Powinni mieć w sobie chęć, żeby pojechać lepiej. To nie jest tak, że oni nic nie robią, bo trenowali dużo – dodaje Hansen, a jego słowa zdaje się potwierdzać Szostak, który po fatalnym początku sezonu ze Stalą zapisał przy swoim nazwisku osiem punktów plus bonus. - To jedno z moich lepszych spotkań w tym sezonie. Wstając rano, myślę o żużlu, to samo po południu i wieczorem. Ten sport jest u mnie w głowie, wkładam w niego naprawdę dużo pracy, ale czasami brakuje efektów – przyznał na antenie Canal+ zawodnik formacji U-24.

W rundzie zasadniczej Włókniarz poległ w Gorzowie z kretesem 36:54. Zdecydowanym faworytem ponownie będzie Stal, ale wydaje się, że spotkanie zaplanowane na piątek o 20.30 powinno być bardziej zacięte.

Mariusz Rajek

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się