Pokaz mocy
Popis zaczął Wilfredo Leon, koncertowo zagrał Bartłomiej Bołądź i skończyło się rozbiciem Ukrainy. Dzięki wygranej bez straty seta Polacy zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie.
Bartłomiej Bołądź, główny bombardier Biało-czerwonych. Fot. PAP / Darek Delmanowicz
Biało-czerwoni, po trzech meczach z zespołami znacznie niżej notowanymi, które mocno wyczerpały ich mentalnie, wreszcie mogli zagrać w siatkówkę. Na ich drodze stanęła bowiem opromieniona zwycięstwem nad Bułgarią, współgospodarzem turnieju, Ukraina. To ekipa, która pod ręką doświadczonego szkoleniowca Raula Lozano z roku na rok robi spore postępy. Przed dwoma laty grała jeszcze w Lidze Europejskiej, a w tym roku wystąpiła już w turnieju finałowym Ligi Narodów. W bieżącym sezonie nasza drużyna grała z nią już trzy razy – raz towarzysko i dwa razy w Lidze Narodów – i odniosła komplet wygranych, choć nie przyszły one łatwo.
Polacy wyszli na parkiet mocno zmobilizowani, przygotowani na twardą walkę. Zaczęli rewelacyjnie. Wprawdzie pierwszy punkt wywalczyli rywale, ale kolejne osiem było dziełem naszej drużyny. Odpalił Wilfredo Leon – już przy pierwszej rotacji pokazał moc w polu serwisowym, zagrywając cztery asy. Wydawało się, że to już koniec emocji, jednak Ukraińców to nie zniechęciło. Mieli odpowiedź w postaci Ołeha Płotnickiego, jednego z najlepszych przyjmujących świata, na zagrywce równie groźnego co Leon. Po jego serii zrobiło się 13:13. Od tego momentu żaden z zespołów nie potrafił odskoczyć z wynikiem. Biało-czerwoni kilka razy zdobywali minimalną przewagę, ale przeciwnicy ją niwelowali.
Gdy set zbliżał się do końca, nasi siatkarze po raz kolejny pokazali, że niewielu może się z nimi równać. Przy decydujących piłkach, w odróżnieniu od Ukraińców, się nie mylili. W efekcie mieli aż pięć piłek setowych i wykorzystali drugą z nich.
Drugi set przebiegł bez historii – była to koncertowa gra Polaków i całkowita bezradność Ukraińców. Męczyli rywali zagrywką, w której brylowali Kamil Semeniuk i Leon. Nic nie wskazywało na to, że w kolejnej odsłonie może dojść do jakichkolwiek problemów. W Ukraińcach wciąż jednak tkwiła wola walki i podjęli wyzwanie. To była gra na wyniszczenie, cios za cios.
Polacy w swoich szeregach mieli jednak Bartłomieja Bołądzia. Atakujący, który od dłuższego czasu znajduje się w bardzo wysokiej formie, rozwiązywał wszystkie problemy naszego teamu. Obojętnie, czy atakował z drugiej, czy z pierwszej linii, czy miał przed sobą podwójny, czy potrójny blok – kończył prawie każdą piłkę. W sumie wykonał 26 ataków, popełniając tylko jeden błąd i dając się zablokować zaledwie raz. Miał aż 73-procentową skuteczność! To on dał Polakom dwupunktowe prowadzenie (23:21). To był przełomowy moment, bo Ukraińcy nie byli już w stanie odrobić tej straty. Mecz asem serwisowym zakończył Bartłomiej Lemański.
Polacy – po wygranej bez straty seta – są już pewni pierwszego miejsca w grupie B. A to oznacza, że w 1/8 finału zmierzą się z czwartą drużyną grupy D. Fazę grupową zakończą natomiast w środę starciem z Bułgarią (godz. 18.00, transmisja w Polsacie, Polsacie Sport 1 i Polsacie Sport Extra 2).
(mic)
◼ Polska – Ukraina 3:0 (25:20, 25:13, 25:22)
POLSKA: Komenda, Leon (13), Jakubiszak (6), Bołądź (20), Fornal (13), Lemański (6), Popiwczak (libero) oraz Szalpuk, K. Semeniuk (3). Trener Nikola GRBIĆ
UKRAINA: Synicia (1), Płotnicki (7), J. Semeniuk (3), Tupczij (8), Janczuk (7), Szczurow (7), Boiko (libero) oraz Pampuszko (libero), Tonkonoh, Kisiliuk, Połujan, Jewstratow, Drozd (1). Trener Raul LOZANO.
Sędziowali: Yves Kalin (Szwajcaria) i Juraj Mokry (Słowacja). Widzów 1314.
Przebieg meczuI: 10:5, 15:13, 20:18, 25:20.
II: 10:5, 15:10, 20:10, 25:13.
III: 9:10, 13:15, 20:19, 25:22.
Bohater – Bartłomiej BOŁĄDŹ.
POWIEDZIELI
◼ Bartłomiej BOŁĄDŹ: - Trudny mecz, trudny rywal. Zagraliśmy bardzo dobrze. Teraz przed nami Bułgaria.
◼ Marcin KOMENDA: - Drugi set niesamowity w naszym wykonaniu, pierwszy i trzeci też dobre. To było bardzo męskie granie. W trzecim zaczęliśmy popełniać proste błędy, ale przetrzymaliśmy to. Musimy się wystrzegać prostych błędów, bo niektóre zespoły tego nie wybaczą i nas skarcą. Taka wyrównana końcówka – pierwsza w tym turnieju – była nam potrzebna. To dobre przetarcie przed kolejnymi trudnymi meczami.
◼ Wilfredo LEON: - Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz. Zaczęliśmy mocno, było 8:1, ale Ukraińcy też odpalili. Każdy z nas czuł, że zrobiło się ciepło. Potem jednak wróciliśmy do naszej gry. To był pierwszy mecz w tym turnieju, w którym musieliśmy walczyć. Cieszę się, że skończyło się 3:0, ale łatwo nie było.
◼ Kamil SEMENIUK: - Kto lepiej zagrywał, ten miał szanse na przełamanie rywali. Fajnie, że to nam się udało. Utrzymaliśmy ich bomby, a nawet potrafiliśmy wyprowadzać z nich ataki. Jutro ostatni mecz grupowy z Bułgarią. Chcemy wygrać i zakończyć pierwszą część turnieju z kompletem zwycięstw. Zagramy przy pełnych trybunach i fajnie będzie uciszyć halę.