Polonia coraz groźniejsza

Bytomianie nie rozpamiętywali długo niedzielnej przegranej w Toruniu.

Christian Mroczkowski (z prawej) wraz z kolegami solidnie zapracował na cenne zwycięstwo. Fot, PZHL/Michał Chwieduk

TAURON HOKEJ LIGA

Głośny doping, a na koniec skandowanie dziękujemy, dziękujemy – to nieomylny znak, że Królowa Śląska zdobyła kolejne punkty na własnym lodowisku. Tym razem Polonia pokonała zawsze groźny GKS Katowice i zasygnalizowała, że w tym sezonie mierzy wysoko. Ekipa trenera Andreja Gusowa znów wręcz wzorowo potrafiła wykorzystać prawie wszystkie sytuacje, które wypracowała.

Grzegorz Pasiut, kapitan GieKSy, przed poniedziałkowym treningiem siedział w szatni z opatrunkiem na prawym kolanie. O kontuzji wiedzieliśmy, ale nikt się nie zająknął, że przeszedł artroskopię i będzie wyłączony na dłuższy czas. Kto wie, czy wystąpi w półfinale Puchar Kontynentalnego w połowie listopada we francuskim Rouen. Ponadto podczas przygotowań kontuzji doznał Mateusz Michalski i trener Jacek Płachta musi sięgać po młodzież, która przechodzi przyśpieszony kurs dojrzewania sportowego.

Od pierwszego gwizdka oba zespoły nie zamierzały się oszczędzać i prowadziły otwartą i szybką grę. Jednak ani jedni, ani drudzy nie mieli „czystych” sytuacji. Wszystko jednak odmienił Jewgen Fadiejew, który latem zasilił Bytomian. Ukrainiec wszedł odważnie z prawej strony i z niewygodnej pozycji posłał krążek w przeciwległy róg bramki Connora LaCouvee'a. Kanadyjczyk chyba mógł lepiej zareagować, choć uderzenie Fadiejewa było szybkie i precyzyjne. Później Patryk Wronka (14 min) i Jonasz Hofman (17) próbowali zaskoczyć Tobiasza Jaworskiego. Reprezentacyjny bramkarz młodzieżówki coraz pewniej czuje się między słupkami. W 18:20 min w boksie kar znalazł się Pontus Englund i na 1,4 sek. przed końcem tercji Dominik Jarosz podwyższył na 2:0. Gospodarze w pełni zasłużyli na prowadzenie, bo mieli inicjatywę i przewagę.

Druga odsłona była emocjonująca i nerwowa z obu stron. Goście rozpoczęli z impetem i Bytomianie ratowali się trzema uwolnieniami. Druga formacja długo przebywała na lodzie i miała prawo być zmęczona. Po trzecim wznowieniu Stephen Anderson po raz pierwszy pokonał „Jawę”. Gospodarze byli dziwnie spięci, ale pewności siebie nabrali po trafieniu Andreja Bujalskiego. Gol poprzedziła szybko akcja Jakuba Kubeša oraz Pawła Padakina. Kazach znalazł się tuż za kanadyjskim bramkarzem i nie dał mu szans. Trzy minuty z niewielkim okładem Brock Bremer zmniejszył straty. Gdy pod koniec 38 min na ławce kar usiadł Filip Wielkiewicz, spodziewaliśmy się naporu gości, a tymczasem błąd w komunikacji hokeistów GKS-u sprawił, że Christian Mroczkowski wyłuskał krążek i popędził sam na sam z bramkarzem. „Mroczek” takich sytuacji nie marnuje i posłał krążek pod poprzeczkę.

W ostatniej tercji goście postawili wszystko na jedną kartę i z pasją atakowali. Jednak kontaktowego gola zdobyli w dość niecodziennych okolicznościach. Bartosz Fraszko z lewej strony posłał krążek wzdłuż bramki, a ten odbił się od łyżwy Kubeša i wpadł do siatki. Goście cały czas napierali, ale gospodarze czujnie się bronili. Kibice nerwowo zerkali na zegar i cały czas śpiewem wspierali swoich pupili. Na niespełna 3 min przed syreną Bujalski znów błysnął talentem. Otrzymał krążek od Mroczkowskiego i w sytuacji sam na sam pewnie umieścił go w siatce. Na 1:50 min przed końcem trener Płachta wycofał bramkarza. W tercji Polonistów było gorąco, ale zdołali utrzymać korzystny rezultat. To cenne i jakże ważne zwycięstwo Bytomian, bo ono może mieć znaczenie przy kwalifikacji do finałowego turnieju Pucharu Polski.

Włodzimierz Sowiński

◼ BS Polonia Bytom – GKS Katowice 5:3 (2:0, 2:2, 1:1)

1:0 - Fadiejew – Zając (8:08), 2:0 – Jarosz – Fadiejew – Hrebenyk (19:59, w przewadze), 2:1 – Anderson - Maciaś (22:11), 3:1 – Bujalski – Padakin - Kubeš (30:15), 3:2 – Bremer - Lundegard - Wronka (33:24), 4:2 – Mroczkowski – (38:12, w osłabieniu), 4:3 – Fraszko – Huttula – Wronka (46:51), 5:3 – Bujalski – Mroczkowski - Worona (57:07)

Sędziowali: Michał Baca i Paweł Kosidło – Piotr Kot i Michał Żak. Widzów 928.

POLONIA: Jaworski; Kurnicki - Musioł, Kubeš – Górny, Oseniekš – Hrebenyk, Bodora - Proczek; Wielkiewicz (2) – Jarosz – Bepierszcz, Worona – Fadiejew – M. Zając, Bujalski – Mroczkowski – Padakin, Petrażycki – Karasiński – Wicher. Trener Andrej GUSOW.

GKS: LaCouvee: Lundegard – Englund (2), Sredl – Cap, Maciaś – Huttula, Chodor; Jonasz Hofman – Anderson – Krężołek, Bremer – Wronka – Fraszko, Froslund – Monto – Ruokonen, Jakub Hofman – Centkowski – Kosmęda. Trener Jacek PŁACHTA.

Kary: Polonia – 2 min, GKS – 4 (2 tech.) min.


22  SEKUNDY były do końca kary Englunda, gdy Jarosz strzelił 2. gola dla gospodarzy.

28 SEKUND upłynęło kary Wielkiewicza, gdy Mroczkowski po raz czwarty umieścił krążek w siatce.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się