Pomysł na uskrzydlenie
Trzytygodniową przerwę w pierwszoligowych bojach wykorzystano w drużynie z Olimpijskiej do pracy nad zmianą ustawienia i struktury gry.
Oskar Krzyżak i Jakub Szymański – najbardziej prawdopodobny wariant personalny duetu stoperów Polonii. Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus
POLONIA BYTOM
Brzmi to fachowo i mądrze, generalnie natomiast w boiskowym ujęciu sprowadza się do prostej rzeczy, natychmiast dostrzegalnej przez tych, który widzieli sparing zarówno z pierwszą (1:4), jak i drugą drużyną Rakowa (2:2). W obu tych potyczkach Bytomianie zagrali w schemacie 1-4-3-3. Najistotniejsza sprawa dotyczy więc przejścia z gry trójką stoperów na grę czwórką obrońców, z dwoma „klasycznymi” bocznymi, oraz duetem skrzydłowych zamiast dwóch „wahadeł”.
Poza granicą akceptacji
Trener Konrad Gerega od początku szukał optymalne zestawienia zwłaszcza formacji defensywnej w strukturze 1-3-4-3. Przez kilka pierwszych kolejek blok obronny – a konkretnie tercet stoperów - wychodził na każdy mecz w innym składzie personalnym. Skutek tych poszukiwań był mówiąc oględnie mierny. Zdobycz punktowa Polonii przyrastała w wolnym tempie, czego nie można powiedzieć o liczbie traconych goli. Trudno oczywiście sprowadzać ów fakt wyłącznie do postawy samych obrońców, tym niemniej ilość błędów przydarzających się w tej formacji była zdecydowanie poza „granicą akceptacji” kibiców. I – jak widać – również sztabu, skoro zdecydowano się na wspomnianą na wstępie zmianę ustawienia.
Teraz czwórką
Jeżeli nic niespodziewanego nie zdarzy się w ostatniej chwili (vide atak wyrostka robaczkowego u Daniela Rumina na kilka godzin przed meczem z Polonią Warszawa...), w Niepołomicach niebiesko-czerwoni zapewne zagrają duetem stoperów: Jakub Szymański – Oskar Krzyżak, rolę bocznych obrońców pełnić zaś będą Grzegorz Szymusik (prawy) i Krzysztof Wołkowicz (lewy). Ktoś mógłby zapytać: przecież personalia wciąż te same – i miałby rację. Nieco inne są za to w takim systemie zadania obu skrajnych defensorów. Zwłaszcza w przypadku „Wołka”, który przez większość przygody z piłką miał za zadanie raczej atakowanie bramki rywala, niż bronienie własnej, jest to istotna zmiana. Ma wykorzystać – w założeniach – jego indywidualne predyspozycje (poparte umiejętnościami i zebranym przez lata doświadczeniem) do gry bardziej ofensywnej.
W kontekście niedzielnego meczu w Niepołomicach, zmiana ustawienia linii defensywnej (i szerzej – sposobu gry obronnej) jest szczególnie wielce ważąca. Puszcza „żyje” przecież przede wszystkim ze stałych fragmentów gry (choć efekty punktowe tego w obecnym sezonie są dość mierne...), wykorzystując błędy przeciwnika. Pełna koncentracja i uniknięcie błędów w ustawieniu i kryciu we własnej „szesnastce” będzie więc wielce ważące (Bytomianie stracili dotąd cztery gole po stałych fragmentach).
Nowe rozdanie w ofensywie
W owej „restrukturyzacji” ustawienia wyjściowego – i to jest pewna odmiana od powyższej narracji - nie chodzi wszakże jedynie o poprawę gry obronnej. Być może ważniejszą przesłanką było... wzmocnienie siły ognia. Na lewym skrzydle w nowym układzie niepodważalna wydaje się pozycja Lucjana Zielińskiego. Na prawym być wykorzystane zostaną predyspozycje Kamila Orlika, dla którego – patrząc na dotychczasowe spotkania oraz dwa wspomniane sparingi – chwilami trudno było znaleźć dlań miejsce w poprzednim „rozdaniu zadań” boiskowych. Środek pola? Pewnie Konrad Andrzejczak za plecami napastnika, a Mikołaj Łabojko z Szymonem Kądziołką (w wariancie bardziej defensywnym) lub Benedikiem Miociem (przy większym otwarciu gry).
Tak czy siak jednak, kluczem pozostanie uniknięcie błędów indywidualnych (tym razem głównie przy kornerach, autach i wolnych Puszczy), które skutkowały dotąd lawinowo traconymi golami...
Dariusz Leśnikowski