Postawmy na swoją młodzież!

Rozmowa z byłym piłkarzem Górnika Zabrze, Zagłębia Lubin, GKS Tychy, a obecnie trenerem młodzieży w RKP ROW Rybnik

19-letni Marcel Reguła - to na takich kozaków powinno się stawiać w ekstraklasie! Tak uważa Mateusz Bukowiec. Fot. Tomasz Folta/Pressfocus

NA LIGOWĄ KOLEJKĘ ZAPRASZA MATEUSZ BUKOWIEC

Górnik liderem ekstraklasy po ośmiu kolejkach z siedmioma wygranymi. Odjechał Legii i Lechowi już na pięć punktów. To dla pana zaskoczenie?

- To efekt długofalowej pracy. Już poprzedni sezon pokazał, że jest tam potencjał, zaszły zmiany w klubie, choć to pewnie wszystko trzeba będzie ocenić po dłuższym czasie. Na pewno fajnie patrzy się na ich grę, widać tam myśl szkoleniową, wszystko przysłowiowo i po piłkarsku trybi. Wierzą w to, co robią, a efekt jest, jaki widać i wszyscy są tam zadowoleni.

W poprzednim sezonie Górnik po 54 latach zdobył Puchar Polski. Teraz znakomicie wystartował i już głośno mówi się o mistrzostwie, którego w Zabrzu też nie było od lat, bo ostatni tytuł to 1988 rok. To jest możliwe?

- Dajmy sobie jeszcze trochę czasu, to wciąż początek ligi. Górnik wstrzelił się z formą. W europejskich pucharach może nie udało się osiągnąć celu, awansować do fazy ligowej, ale ta zdobyta forma i pewność w graniu z silnymi rywalami procentuje teraz. Na jakiś czas to wystarczy. Na jaki? Wiadomo jak to jest w drużynie – jak wszystko idzie, wygrywa się, to jest fajnie. Bardziej trzeba się skupić na tym, co będzie, jak przyjdzie gorszy moment, bo nie da się przecież grać cały sezon idealnie, żeby wszystko grało. Przyjdą choroby, kartki, kontuzje, wtedy wyjdzie realna siła Górnika. Na razie wszystko gra, bo i wzmocnienia, i atmosfera wokół klubu zmierzają w dobrym kierunku. Jest efekt, ale sezon jest długi i odnaleźć będzie się trzeba w wielu sytuacjach.

Na czoło spotkań w dziewiątej kolejce ekstraklasy wysuwa się starcie Jagiellonii z Legią w niedzielę. Jak pan patrzy na zamieszanie wokół trenera Adriana Siemieńca i jego SMS-ów wysyłanych sędziom? Skandal, afera, potępiać?

- To sprawa trenera Siemieńca. Środowisko piłkarskie jest takie, że wszyscy ci ludzie wewnątrz się znają. To nie jest tak, że przychodzą gladiatorzy do Colosseum i się zabijają. Wyszło niefortunnie, to na pewno, ale nie to przecież decydowało, że Jagiellonia była mistrzem czy meldowała się na medalowym miejscu. Trener Siemieniec przyznał się, stwierdził, że nie powinien tak zrobić. Sytuacje mogą być różne, trener stawił temu czoło. Konsekwencje? Niesmak pozostanie, pewnie odpowiednie organy wszystko zbadają, jak było, a ja zawsze mówię, że wszystko i tak zweryfikuje boisko.

W ekstraklasie obcokrajowcy stanowią przewagę, bo jest ich w kadrach naszych drużyn dokładnie 51 procent. W poprzednim sezonie w ledwie sześciu klubach stanowili większość, a w takiej Pogoni tylko niespełna 20 proc. to zawodnicy z polskim paszportem! Jak pan to skomentuje, jako osoba, która na co dzień zajmuje się szkoleniem młodzieży w RKP ROW Rybnik?

- To na pewno jest problem. Ilość pieniędzy, jaka jest wokół ligi, sprawia, że boimy się stawiać na młodzież, a mamy ją bardzo utalentowaną. Patrzę teraz z innej perspektywy niż kiedyś i powiem tak: gdybyśmy mieli odwagę postawić na swoich chłopców, to daliby nam więcej radości i byłoby więcej pożytku. Tam jednak, gdzie są pieniądze, to wiadomo, w grze są sprawy biznesowe, właściciele patrzą na wszystko inaczej. To nie jest ta piłka, która była 20–30 lat temu. Chcąc równać do najlepszych, trzeba się przyzwyczaić do tego, co widzimy, choć boli to, że tak to wygląda. Stawianie tylko na obcokrajowców to nie jest dobre rozwiązanie, ale to jest tylko moje zdanie. Inni mogą mieć na ten temat inne spojrzenie.

Czemu nie potrafimy wyszkolić zawodników, którzy w tym wieku, jak pan przed laty, wchodziliby do ligowej piłki? Na Zachodzie to przecież powoli norma, że już w pierwszych zespołach grają nastolatkowie. U nas masz 22 lata i dalej jesteś talentem…

- W moich czasach bardziej wymuszała to sytuacja ekonomiczna. Trzeba powiedzieć sobie jasno, że wielkie kluby mają długofalowe plany działania. W naszej ekstraklasie, poza wyjątkami, nikt takich planów nie ma. Nie ma u nas wielu klubów z ekstraklasy, które sprzedają utalentowanych młodych graczy, żeby zarobić na pensje dla obcokrajowców. Brakuje tego, żeby obrać kierunek i tego się trzymać. W Polsce na pewno brakuje swoich. Mamy młodzież, swoich trenerów, a my byśmy najchętniej z całego świata wzięli po trochu i zrobili składaka. Tak się nie da, potrzeba nam planu. Takiego planu, który przykładowo zatrzymałby napływ obcokrajowców z wątpliwą jakością, a postawił na naszych młodych graczy. Wiem, że to dobrze brzmi, a ciężko coś takiego wdrożyć w życie, ale jasno trzeba sobie powiedzieć, że jak tak nie zrobimy, to tej naszej uzdolnionej młodzieży nigdy nie wprowadzimy do wielkiej piłki. A młodzież jest utalentowana i będzie lepsza wtedy, kiedy będzie regularnie grała, a nie tylko widniała w składach i kadrach drużyn, bo taki jest wymóg. Takie jest moje zdanie.

 Rozmawiał Michał Zichlarz


Mateusz Bukowiec, przed laty złote dziecko polskiej piłki, od kilku lat z powodzeniem szkoli młodzież w RKP ROW Rybnik. Fot. RKP ROW Rybnik 

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się