Potrzebna jest mądrość wszystkich

CZADOBLOG - Paweł Czado

Robert Lewandowski to piłkarz wybitny – to nie ulega wątpliwości. Faktem jest, że większe spełnienie osiągnął w klubach niż w reprezentacji; wielu chciałoby zapewne odwrotnie, ale przecież nic nie można na to poradzić. Zresztą dokonania RL9 w kadrze również są imponujące i trudno sobie wyobrazić, że jego strzeleckie osiągi ktoś będzie w stanie w Polsce poprawić nie tylko w najbliższej przyszłości, ale nawet w tej dalszej.

Trzeba przy tym mieć oczywistą świadomość, że futbolowa klasa Lewandowskiego miała zupełnie inny charakter niż Messiego. Jest futbolistą o zupełnie innych parametrach – wybitnym egzekutorem, ale nie wybitnym wszystkim...

Panteon piłkarskich bogów ma jednak to do siebie, że mają oni w sobie część nas, zwykłych śmiertelników: starzeją się. Tego nie da się przeskoczyć. Czy w przypadku Roberta Lewandowskiego dałoby się to przynajmniej obejść? Rozwiązania można sugerować, ale ktoś o takim statusie musiałby się na nie zgodzić. Lewandowski w przeszłości nieraz dawał wyraz postawie, że nie można mu nic nakazać – musi się do konkretnego rozwiązania sam przekonać. A jeśli nie, jest w stanie wywalić stół z szachami, mimo że wokół siedzą grający i publika.

Robert Lewandowski w meczu z Bośnią i Hercegowiną. Śmiech, ale przez... łzy. Fot. PAP/Leszek Szymański

Oto moje cztery wizje przyszłości – bez pewności, że którakolwiek mogłaby się sprawdzić, ale czy ktokolwiek z nas ma profetyczne zdolności?

Wersja A

Robert Lewandowski ciągle chce mieć dominujący głos w kadrze, ciągle chce, żeby reprezentacja kręciła się wokół niego, żeby wchodzący do zespołu piłkarze byli w niego zapatrzeni jak w obrazek. Nie akceptuje faktu, że nie strzela goli, ale akceptuje przekonanie, że to nie jego wina. Po prostu: drużyna nie potrafi wykorzystać jego ogromnego potencjału, a winny jest selekcjoner, który źle ją ustawia. Dochodzi do konfliktu z trenerem, Lewandowski stawia sprawę jasno: ja albo on.

Wersja B

Lewandowski czuje gniew, że ktoś decyzyjny mógłby mieć choćby nieśmiały cień pomysłu, żeby majstrować przy jego roli w reprezentacji. „W takim razie bawcie się beze mnie”. Odchodzi. Federacja organizuje mu uroczyste pożegnanie na Stadionie Narodowym w Warszawie podczas towarzyskiego meczu.

Wersja C

Robert Lewandowski przekonuje otoczenie, że nadal powinien być podstawowym środkowym napastnikiem. Odblokowuje się i w eliminacjach do najbliższego Euro zdobywa dziesięć goli.

Wersja D

Robert Lewandowski rozumie, że czas jest nieubłagany. Dochodzi do niego, że nie jest w stanie dać kadrze tyle, ile by chciał, ile dawał w przeszłości. Wie jednak, że ciągle jest piłkarzem wartościowym – na tyle, że nie musi już nikomu nic udowadniać. Kiedy masz "wywalone", bez problemu godzisz się na zmniejszenie własnej dominującej roli, jeśli najważniejsza jest dla ciebie drużyna. Lewandowski godzi się zostać rezerwowym, wchodzącym z ławki na podmęczonego rywala. Jego zmysł strzelecki nie stępia się; jako profesjonalista zawsze perfekcyjnie dbający o narzędzia pracy, czyli ciało, okazuje się nadzwyczaj skutecznym dżokerem i śrubuje dzięki temu reprezentacyjny rekord strzelecki do niebotycznych rozmiarów. W Lidze Narodów strzela jeszcze pięć goli, a w eliminacjach do Euro – dziesięć. W efekcie jedzie z reprezentacją na najbliższe mistrzostwa Europy.

Która wersja Państwa przekonuje? Którą wybieracie? Potrzebna jest mądrość wszystkich.

Paweł Czado

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się