Potrzebny reset
Rozmowa z Michałem Winiarskim, trenerem Aluronu CMC Warty Zawiercie
Michał Winiarski z sosnowieckim obiektem ma same dobre doświadczenia. Fot. Press Focus
- Dzięki niej czuję się fantastycznie! Po raz pierwszy od dłuższego czasu poświęciłem się wyłącznie rodzinie oraz resetowaniu głowy. W ostatnich latach ciągły wir pracy dawał się we znaki, więc ten moment odpoczynku był bardzo potrzebny.
Oglądając mistrzostwa Europy, nie żałuje pan tej decyzji? Nie brakuje panu emocji związanych z prowadzeniem reprezentacji narodowej?
- Absolutnie nie! Ten reset był mi bardzo potrzebny i nie cofnąłbym swojej decyzji, choć w przyszłości chciałbym jeszcze wrócić do siatkówki reprezentacyjnej. W mistrzostwach gorąco kibicuję reprezentacji Polski, ale też z dużym sentymentem spoglądam na kadrę Niemiec, w której jest wielu moich byłych podopiecznych. Te trzy lata były bardzo dobre.
W EuroVolleyu za nami faza grupowa. Nasza drużyna wygrała cztery z pięciu meczów i okazała się najlepsza w grupie. To zespół na złoto?
- Wyniki mówią same za siebie - to zespół stworzony na mistrzostwo. Bardzo się cieszę zwłaszcza z dobrej postawy moich klubowych podopiecznych: Tomka Fornala, Kuby Popiwczaka i Bartka Bołądzia.
Największe atuty naszej kadry?
- Szeroki skład, stabilność, mocne przyjęcie oraz świetnie funkcjonujące rozegranie i środek. Trzeba jednak pamiętać, że w turnieju jeden słabszy dzień może przekreślić wszystko, dlatego kluczowa będzie chłodna głowa.
Przed rokiem Bartłomiej Bołądź był przeciętnym zawodnikiem. Po roku pracy z panem stał się jednym z najlepszych atakujących świata. Co wpłynęło na ten postęp?
- Bartek w zeszłym roku przeszedł drogę pełną wzlotów i upadków, ale w końcówce sezonu wszedł na wyższy poziom. „Przeskoczyła” u niego kwestia mentalna - zdobył pierwsze mistrzostwo Polski, a w reprezentacji stał się wyśmienicie radzącą sobie „jedynką”. To przede wszystkim efekt jego ciężkiej pracy i drogi, którą przeszedł.
Na treningach ma pan obecnie tylko kilku siatkarzy. Da się pracować w tak okrojonym składzie?
- Wolałbym mieć do dyspozycji cały zespół, ale z drugiej strony gra większości zawodników w reprezentacjach to duże wyróżnienie dla klubu. Obecnie Jakub Kochanowski przechodzi rehabilitację po zabiegu, więc trenujemy w siedmiu. Skład uzupełnia pięciu młodych graczy, dzięki czemu możemy rywalizować sześciu na sześciu. Treningi czysto siatkarskie nie wyglądają tak, jak wyglądałyby, mając pełny zespół, aczkolwiek podoba mi się ciężka praca i to, co budujemy od trzech tygodni.
W środowisku mówi się, że na Aluron CMC Wartę nie będzie mocnych, że zbudowaliście potwora. Czuje pan presję? We wszystkich rozgrywkach będziecie faworytami...
- O „potworze” słyszę od kilku lat, a rola faworyta towarzyszy nam od początku mojej pracy w Zawierciu. Na papierze mamy silniejszy i bardziej wyrównany skład, ale nazwiska w sporcie nie grają. Najważniejsze jest stworzenie zgranej grupy, dzięki której powstanie prawdziwy dream team na boisku i podejmie walkę na każdym froncie.
Do zespołu dołączył m.in. amerykański rozgrywający Michael Wright. Wpłynie on motywująco na Miguela Tavaresa, który w dwóch ostatnich latach był pewniakiem?
- Zobaczymy, jak Michael odnajdzie się w bardzo trudnej lidze. Liczę, że przy ogromnej liczbie meczów będę mógł korzystać z szerszej rotacji na pozycji rozgrywającego.
W nadchodzącym sezonie po raz drugi z rzędu wystąpicie w Klubowych Mistrzostwach Świata. To spore wyzwanie. Patrząc z perspektywy ubiegłego roku, warto w nich grać?
- Udział w nich to elitarny przywilej wyłącznie dla mistrza i wicemistrza Europy. Poprzedni turniej w Brazylii dał nam ogromne doświadczenie i materiał do analizy, co miało kluczowy wpływ na budowanie formy pod play off, co skończyło się zdobyciem mistrzostwa Polski. W tym roku będzie łatwiej, bo nie musimy jechać na drugi koniec świata, tylko będziemy gospodarzem zawodów.
W nowym sezonie najważniejsze spotkania ponownie rozegracie w Arenie Sosnowiec. Czujecie się w niej jak u siebie?
- Nasz obiekt nie spełnia wystarczających wymogów, dlatego cieszymy się, że będziemy kontynuować współpracę z Areną Sosnowiec. Nasi kibice zdążyli się już do niej przyzwyczaić. Atmosfera, chociażby w zeszłym roku, była niesamowita. Wierzę, że ta hala w tym roku również będzie dla nas szczęśliwa. W pewnym sensie jest to nasz drugi dom. Zespół uwielbia ten obiekt.
(mic)