Prawdziwy kozak w szatni
Tak dobrego początku sezonu Ilja Szkurin jeszcze nie miał. W Mielcu, gdzie zdobył 16 goli w rozgrywkach 2023/24, ósme trafienie zapisał na konto dopiero na koniec listopda, w 16. kolejce.
Nie ma na razie tej jesieni silnych na Ilję Szkurina. Nawet piłkarze lidera, Górnika, nie zdołali go powstrzymać, choć łapali się różnych sposobów. Fot. Mateusz Sobczak / PressFocu
GKS KATOWICE
Teraz na owe osiem bramek potrzebował ledwie 10 występów. Oczywiście ten najbardziej spektakularny miał miejsce w Zabrzu, kiedy jego hat trick (dwa trafienia w doliczonym czasie gry) przesądził o triumfie gości 3:2. Generalnie bramka Szkurina to świetny omen dla GieKSy: wygrała wszystkie sześć gier ligowych, w których zdobywał gole. Jeżeli zaś „białoruska armata” milczy, Katowiczanie przegrywają! Co więcej – ta tendencja utrzymuje się już od zeszłego sezonu, w którym zdobył pięć goli rozłożonych na cztery spotkania – wszystkie zakończyły się zwycięstwem GKS-u.
- Trzymam za niego kciuki, bo wiele wycierpiał – mówi Rafał Górak, trener GKS-u. - I ja też – dodaje. Nie da się ukryć, że obaj panowie rzeczywiście momentami znajdowali się w ogniu krytyki: mediów i kibiców. - Był taki moment, gdy Ilja nie był ich ulubieńcem. Często i głośno zastanawiano się, czy to jest napastnik, który w GKS-ie będzie strzelać bramki – przypomina katowicki szkoleniowiec. I to jest prawda. Nie była to może tak zmasowana akcja medialna, jak w przypadku żurnalistów stołecznych w okresie jego gry w Legii, ale pytania o Białorusina i jego snajperskie „milczenie” padały często. A Rafał Górak zawsze odpowiadał tak samo: - On będzie strzelać; trzeba tylko do niego dotrzeć.
Po co to liczyć?
Dziś wygląda na to, że misja się powiodła. Zresztą nie po raz pierwszy. Po pewnym okresie pracy u tego szkoleniowca bramki dla GieKSy zaczęli zdobywać i Filip Szymczak, i Sebastian Bergier, którzy wcześniej bynajmniej nie przejawiali w liczbach talentu łowców goli (ten pierwszy zresztą tylko u Góraka miał tak dobry sezon snajperski).
Trudno przesądzać, czy to jest ten moment, w którym Szkurin znów stał się „killerem pełną gębą”. Tego nie wie sam szkoleniowiec, więc mówi ostrożnie: - Świetnie byłoby, gdyby Ilja utrzymał tę skuteczność i w następnych dziesięciu kolejkach strzelił tyle samo bramek.
Ba; nie wie tego sam zawodnik. Kiedy pytam go, czy – mając 8 goli po niespełna 1/3 sezonu – poprawi przywołane na wstępie osiągnięcie z Mielca, tylko wzrusza ramionami. - Nie wiem. Szczerze? Nie liczę tego, nie patrzę wstecz. Zależy mi tylko na tym, aby drużyna jak najwięcej wygrywała i jak najwięcej punktów zdobyła przed zimą. To moje marzenie na najbliższy czas – odpowiada prostolinijnie Ilja Szkurin.
Potyczka na słowa
To, że w ogóle odpowiada, już jest... naszym małym „zwycięstwem”. Napastnik – z powodów, które nietrudno zrozumieć, wczuwając się w jego położenie: Białorusina, który jawnie opowiedział się przeciw reżimowi w swym kraju – nie jest aktywny publicznie. Nawet w klubowych mediach próżno szukać „setek” z jego wypowiedziami. A szkoda. Bo umykają w ten sposób takie perełki, jak ta po meczu z Wieczystą.
- Niesamowitą ma pan serię snajperską tej jesieni – zagadujemy.
- Niesamowity to jest Bartosz Nowak. Nawet przeciętni piłkarze będą obok niego wyglądać świetnie.
- A co dopiero nieprzeciętni!
- A co ja mogę o tym wiedzieć? - odpowiada z kamienną miną i nawet cień uśmiechu nie przemyka mu po twarzy. Może tylko oczy błyszczą filuternie...
Ładnie powiedziane
To jednak potwierdzenie tego, że w Katowicach czuje się dobrze. - Dumny jestem z niego, bo on sobie poradził z rzeczami, które na pewno mu przeszkadzały – mówi trener Górak, nie wchodząc w szczegóły. Na boisku widzimy zaś jego podopiecznego, który nie tylko strzela gole, ale też ani na moment nie odpuszcza w wysokim pressingu.
- Fizycznie trochę lepiej się czuję. Po prostu mam więcej siły; może niekoniecznie takiej do walki wręcz, ale tej, która powoduje, że mam chęć wysiłku fizycznego – tłumaczy nam Szkurin, a my otwieramy usta ze zdziwienia. No bo przecież ładnie powiedziane: „mam chęć wysiłku fizycznego”... - To jest świetna robota sztabu trenerskiego, motorycznego – dodaje jeszcze napastnik.
No to poczekamy!
Jest być może jeszcze jeden element, który zbudował Ilję Szkurina tej jesieni. Wobec nawracających urazów Adama Zrelaka, Białorusin jest dziś w zasadzie jedynym kandydatem „na szpicę” gieksiarskiego ataku. I wygląda na to, że ta pewność grania też wpływa na jego skuteczność. Pytamy go o to. Riposta znów jest z kategorii tych absolutnie błyskotliwych. - Ciężko mi powiedzieć. Nawet nie wiem, jak skłamać o tym... - odpowiada, po czym odwraca się na pięcie i idzie do szatni, nacieszyć się z zespołem wygraną z GieKSą. Klubowy fotograf, Tomasz Błaszczyk, przy okazji tej radości Szkurina... straci parasol, którym próbuje zasłonić się przed litrami wody mineralnej, wylewanej na niego przez świętujących piłkarzy. Ale nie będzie mieć pretensji, tak jak i my jej nie mamy do Ilji. Owszem, dłuższa z nim rozmowa z pewnością byłaby prawdziwą perełką. Na razie jednak – niech po prostu robi swoje. Poczekamy, aż na takie osobiste otwarcie się będzie gotowy. Tak jak czekał trener. Rafał Górak na koniec: - Cierpliwość w stosunku do zawodnika i zaufanie spowodowały, że on się dzisiaj bardzo dobrze realizuje. Dzięki temu mamy w szatni prawdziwego kozaka!
Dariusz Leśnikowski
Rekordowe sezony Ilji Szkurina
|
Sezon |
drużyna |
częstotliwość goli |
|
2019 |
Energetik-BGU Mińsk |
93 min |
|
2026/27 |
GKS Katowice |
107 min |
|
2022/23 |
Maccabi-Petah Tikva |
157 min |
|
2023/24 |
Stal Mielec |
167 min |