Problemy Górali
Kłopoty zdrowotne i pech prześladują Oskara Tomczyka. Napastnik, który odzyskał miejsce w wyjściowym składzie, w niedzielę doznał kontuzji po zderzeniu z... kolegą z zespołu.
Oskar Tomczyk nie ma szczęścia w tym sezonie... Fot. Krzysztof Dzierżawa / Press Focus
Do feralnego zdarzenia doszło w środkowej części boiska, gdy napastnik biegł za rywalem, a w kierunku piłki ruszył także Kamil Sochań. Obrońca na wślizgu i z dużym impetem wpadł nie tylko w przeciwnika, ale również w kolegę z zespołu. Tomczyk długo zwijał się z bólu i od razu ręką sygnalizował potrzebę interwencji medycznej. Mimo to spróbował kontynuować grę, jednak po kilku minutach - wyraźnie utykając - ostatecznie opuścił plac gry, a w jego miejsce na boisku zameldował się Jewgienij Szykawka.
Szczegółowe badania medyczne przyniosły fatalne wieści dla sztabu szkoleniowego i kibiców. - Na skutek zderzenia z innym piłkarzem Oskar Tomczyk doznał złamania kłykcia bocznego kości piszczelowej - przekazał w komunikacie klub. Wspomniana kość, to zaokrąglona wypukłość kostna, która bierze udział w tworzeniu stawu i pozwala na jego ruch i współtworzy staw kolanowy od strony zewnętrznej.
Klub szacuje, że przerwa od treningów potrwa około siedmiu tygodni, a to duże osłabienie formacji ofensywnej Podbeskidzia w kluczowej fazie sezonu, zwłaszcza że napastnik dopiero w ostatnich tygodniach powrócił do pełnej dyspozycji po wcześniejszych kłopotach i może mówić o sporym pechu.
20-letni napastnik sezon rozpoczął w wyjściowym składzie, notując asystę w pierwszym meczu z Miedzią Legnica, ale w połowie sierpnia musiał pauzować w dwóch kolejkach z powodu urazu mięśniowego. Po powrocie z pauzy wchodząc z ławki strzelił bramkę w meczu z Odrą Opole, zapewniając „Góralom" remis, a historia powtórzyła się w starciu z Ruchem Chorzów, gdy w 90. minucie trafił do siatki, ustalając wynik spotkania i w meczu z Unią - po raz pierwszy od kilku tygodni - wybiegł w pierwszym składzie.
Bartłomiej Kawalec