Prywatna „wojna” Myśliwca

Ekipa z Okrzei nie przegrała żadnego z czterech spotkań rozegranych po wrześniowo-październikowej przerwie na kadrę. Przed kolejną pauzą ma do wykonania zadanie specjalne.

Za tą drużyną poszedłbym w ogień – mów Daniel Myśliwiec. Fot. Artur Kraszewski / APPA / Press Focus

PIAST GLIWICE

Wobec serii czterech meczów bez przegranej, która daje Piastowi miejsce w pierwszej połowie tabeli, dobry nastrój Daniela Myśliwca nie powinien dziwić, a mogło być jeszcze lepiej. W ostatnim spotkania w Płocku jego zawodnicy stracili przecież dwubramkową przewagę i dwa punkty.

- Nawet jeśli szybko tracimy bramkę kontaktową, nie oznacza to, że mamy przestać grać swoja piłkę. A my uciekaliśmy się do najprostszych rozwiązań, przez co straciliśmy kontrolę nad meczem. Mam nadzieje, że ta lekcja nie pójdzie na marne – mówił na przedmeczowym briefingu, ale też chwalił graczy za zdobycze punktowe i postawę prezentowaną w całym tym okresie. - Wykonali na tyle dobrą pracę, że zasługują na odświeżenie przed ostatnimi czterema kolejkami w roku. Dlatego bez względu na wynik spotkania ze Śląskiem, dostaną po nim trzy dni wolnego – komunikował. I dodawał z szerokim uśmiechem: - Szaleństwo, prawda?

Śląsk, przeciwko któremu Gliwiczanie zagrają w sobotnie popołudnie, to dla ich szkoleniowca rywal niewygodny. Jako opiekun Widzewa grał przeciwko Wrocławianom trzykrotnie, jeden z tych meczów remisując. Pozostałe dwa Łodzianie przegrali. - Każdy z tych meczów był jednak specyficzny – wspominał Daniel Myśliwiec.

W marcu 2024 Widzew grał na Dolnym Śląsku i przegrał 1:2 trzy dni po grubo ponad 120-minutowej walce z Wisłą Kraków. - Regeneracja nie mogła być pełna – wyjaśniał obecny trener Piasta. Pół roku później w Łodzi skończyło się bezbramkowym remisem. - Śląsk był wicemistrzem Polski, my szansę na zwycięstwo straciliśmy po czerwonej kartce dla naszego obrońcy – mówił. W tamtym spotkaniu w 65. minucie z boiska wyleciał Samuel Kozlovsky. 

No i wreszcie trzecia konfrontacja, w lutym 2025 - 3:0 dla gospodarzy we Wrocławiu. - Kilku piłkarzy, którzy kończyli tamten mecz na boisku, wcześniej w ogóle nie występowało w lidze. Co więcej, też przyszło nam grać w końcówce w osłabieniu [czerwień dla Pawła Kwiatkowskiego w 63 minucie – przyp. red.]. To był mecz, który ostatecznie zdecydował o moim rozstaniu z Widzewem – zaznaczał Myśliwiec (wówczas poprowadził jeszcze Łodzian w meczu z Pogonią tydzień później). - Być może Piast pomoże mi przełamać negatywną passę z tym rywalem – uśmiecha się optymistycznie. I to pomimo faktu, że – ze względu na nadmiar kartek – nie będzie mógł skorzystać w sobotę z Jakuba Lewickiego. - Czyjaś pauza nigdy nie jest problemem. Jest wyzwaniem – rzucał Daniel Myśliwiec. Do jego dyspozycji będzie natomiast – nieobecny w Płocku z tego samego powodu – Quentin Boisgard.

(DaL)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się