Przeprosił za miejsce

Łukasz Tomczyk po wyrzuceniu z Rakowa także w Odrze długo nie pobył.

Piotr Plewnia już piąty raz zaczął odmierzanie swojego czasu w roli trenera opolskiej drużyny. Fot. Press Focus / Mateusz Sobczak

ODRA OPOLE 

W telewizyjnym magazynie, który podsumowywał wydarzenia 12. kolejki w Betclic 1. Lidze, tematem dnia było zwolnienie Łukasza Tomczyka. Decyzja zarządu Odry o rozwiązaniu kontraktu z trenerem, który doprowadził zespół na dno tabeli, została podjęta po rekomendacji dyrektora sportowego Dariusza Sztylki, a jako argumenty podano „niezadowalającą dyspozycję zespołu oraz niesatysfakcjonujące wyniki sportowe, które nie pozwalają na realizację celów sportowych, jakie zostały postawione przed trenerem i drużyną w bieżącym sezonie”.

Trener zawiódł 

W obronie trenera, którego ośmieszają nie tylko rezultaty Niebiesko-czerwonych, ale także wypowiedzi na przedmeczowych i pomeczowych konferencjach prasowych, że o katastrofalnej indolencji strzeleckiej jego podopiecznych nie będziemy wspominać, stanął ekspert Tomasz Łapiński. To, co się stało w Opolu, nazwał „klęską rozsądku”. Rozważania, że Odra ma sześć punktów straty do strefy barażowej (dokładniej rzecz ujmując siedem) i jak tylko wygra dwa mecze, to odrobi straty, więc „nic wielkiego się nie dzieje”, wskazują jednak na to, że 36-krotny reprezentant Polski, wicemistrz olimpijski i zdobywca dwóch tytułów mistrza kraju, nie popatrzył na styl i sposób niezdobywania punktów przez trenera Tomczyka.

Kibice w Opolu – ci, którzy kibicują Odrze całym sercem – mają jednak świadomość, że z tym szkoleniowcem zespół, mający w kadrze ciekawe nazwiska, z każdym tygodniem grał gorzej. W ten obraz wpisał się także wygrany 1:0 mecz z Miedzią Legnica, a efektem pracy rozpoczętej 2 czerwca jest osiem goli strzelonych przez trzy miesiące grania, z czego pięć zostało uzyskanych w pierwszym miesiącu ligowych zmagań. Także średnia punktowa, ledwie jedno „oczko” na mecz, nie zostawia wątpliwości co do tego, że trener zawiódł. Nie zrozumiał tego trener Piotr Stokowiec, który w tymże programie telewizyjnym w rozmowie z prezesem Odry Tomaszem Lisińskim mówił o „łamaniu kręgosłupa młodego trenera” i wezwał zarząd opolskiego klubu do dymisji.  

– Muszę za to przeprosić, bo to miejsce nie jest dobre – powiedział w niedzielę na pomeczowej konferencji prasowej trener Opolan, komentując pozycję zajmowaną przez Odrę. – Nie wygląda to dobrze.

Zdarta płyta

Tylko tyle „analizy sytuacji”, bo pozostałe słowa wypowiedziane przez Łukasza Tomczyka po meczu z Pogonią oraz zdania o „momentach”, procesie budowy zespołu i pracy, którą zespół wykonuje na treningach, już przypominały zdartą płytę. Nic więc dziwnego, że włodarze klubu nie wytrzymali i w poniedziałek wydali komunikat, którego zakończenie brzmiało: „Od 27 października 2026 roku obowiązki pierwszego trenera przejmuje trener Piotr Plewnia, który prowadził w bieżącym sezonie drugą drużynę klubu”.

Jedno jest pewne. „Nowego” (koniecznie w cudzysłowie) trenera Odry nikomu w Opolu nie trzeba przedstawiać. To wychowanek klubu, z którego odszedł, żeby grać w ekstraklasie. Następnie przewędrował kawałek kraju, żeby wracając co jakiś czas do macierzystego klubu, w końcu w nim zakotwiczył. Tutaj także rozpoczynał pracę trenerską od roli asystenta i czterokrotnie wchodził w buty pierwszego trenera. Ostatnio wiosną tego roku prowadził zespół w 11 spotkaniach i ze średnią 1,64 punktów został oddelegowany do zespołu rezerw, który w 12 spotkaniach zdobył 36 punktów, a do kompletu zwycięstw w IV lidze opolskiej dodał bilans bramkowy 45:10! Nic więc dziwnego, że kibice Odry z niecierpliwością czekają na najbliższe mecze – czwartkowy w Pucharze Polski u siebie ze Śląskiem Wrocław i w poniedziałek w lidze z Polonią Bytom na wyjeździe. Powinno być dużo lepiej niż było! 

Jerzy Dusik

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się