Przerwać dobrą passę Legii
Rozmowa z Tomaszem Pieńko, pomocnikiem Rakowa, kapitanem reprezentacji U-21
Tomasz Pieńko ustalił wynik w meczu z Pogonią (3:1). Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
- Czy mentalnej? Ciężko mi powiedzieć. Bardzo dobrze weszliśmy w to spotkanie, wyglądaliśmy dobrze na boisku mimo tej straconej bramki, a jak wiemy, takie gole czasami potrafią zamknąć mecz. Udało nam się z tego wyjść, ale na przyszłość będziemy chcieli unikać takich sytuacji. Stwarzaliśmy sobie bardzo dużo okazji bramkowych i kibicom ten mecz na pewno mógł się podobać.
Wizualnie faktycznie bardzo dobry mecz do oglądania, ale co chyba równie istotne, nic was w tym meczu nie załamywało: ani ten stracony gol, ani przestrzelony rzut karny. W moim subiektywnym odczuciu to był najlepszy mecz Rakowa w tym sezonie, a pana?
- Ciężko mi oceniać ten mecz z perspektywy trybun, bardziej patrzę przez założenia taktyczne na murawie. Najważniejsze jest to, że mamy świetny wynik z drużyną, która jest bardzo wysoko w tabeli. Czy najlepszy mecz? Zagraliśmy dużo słabych meczów w tym sezonie, dobrych na pewno było mniej, ale musiałbym się zastanowić na spokojnie.
Jak dużo zmienia ta wygrana nie tylko w wymiarze punktowym? To może być taki impuls, po którym pójdziecie do przodu?
- Przede wszystkim opuszczamy ostatnie miejsce w tabeli, a bardzo nas ono uwierało. Mam nadzieję, że pociągnie to serię zwycięstw, bo w tym sezonie jeszcze takiej nie mieliśmy. Mam nadzieję, że przed przerwą na kadrę to poprawimy i na Legii wygramy trzeci raz z rzędu, licząc Puchar Polski.
Aby nie było jednak aż tak hurraoptymistycznie, trzeba też uczciwie przyznać, że Pogoń zaprezentowała się w Częstochowie wyjątkowo słabo w stosunku do tego, co prezentuje w tym sezonie.
- Zgadzam się z tym, przed meczem mieli świetną serię. My podeszliśmy do tego meczu bardzo zmotywowani. Nasza ekstraklasa jest tak wyrównana, że naprawdę każdy może wygrać z każdym. Patrząc szerzej, to przebieg tego meczu nie jest aż taką wielką niespodzianką.
Ze swojej postawy jest pan zadowolony? To jest to co miało być, czy czegoś jeszcze brakuje?
- Wiadomo, że zawsze chce się jeszcze więcej. Ja tak samo, bo chciałbym pomóc drużynie wkroczyć na tory, które są naszymi właściwymi. W kolejnych meczach chcę podnosić swoją formę. Fajnie, że udało się strzelić gola, bo to zawsze daje motywacyjnego kopa.
Do końca roku opuścicie strefę spadkową?
- Jestem przekonany, że tak. Zostało nam sześć spotkań w tym roku, wliczając Puchar Polski, więc wydaje mi się, że na koniec roku będziemy ponad kreską.
To przy Pucharze Polski na chwilę się zatrzymajmy. Fakt, że w grze pozostały tylko cztery drużyny z ekstraklasy sprawia, że otwiera się przed wami olbrzymia szansa powalczenia o powrót na Narodowy i pozostania na kolejny sezon w europejskich pucharach. To obok utrzymania najważniejszy cel na ten sezon?
- W Pucharze nie można patrzeć tylko na drużyny z ekstraklasy, bo są ciekawe kluby z pierwszej, a nawet niższych lig. Puchar Polski rządzi się całkowicie swoimi prawami, zdarzają się tam duże niespodzianki, sensacyjne zwycięstwa. Nastawiamy się na to, że pojedziemy do Warszawy na mecz z Polonią, aby awansować do kolejnej rundy.
Wcześniej, bo już w niedzielę, również pojedziecie do Warszawy, tyle że na Legię. Starcie z mającym status legendy w Częstochowie Markiem Papszunem to chyba najlepsza okazja na potwierdzenie, że Raków wjechał już na właściwe tory?
- Tak jak wspominałem, bardzo fajnie by było zakończyć ten cykl przed przerwą na kadrę wygraną. Z taką myślą jedziemy na Legię. W poprzednich latach pokazywaliśmy, że potrafimy tam wygrywać, choć na pewno będzie niezwykle ciężko, bo Legia gra u siebie bardzo dobrze. Chcemy przerwać im tę dobrą passę.
Przyjście nowego trenera to zawsze szansa dla zawodników, którzy narzekali na brak minut. Na razie największym zwycięzcą tej zmiany w Rakowie jest Tarik Karić, który wskoczył do bramki na dogrywkę w Lublinie i na razie w niej pozostał.
- Mamy trzech bardzo dobrych bramkarzy, na treningach wszyscy wyglądają bardzo dobrze. Wydaje mi się, że o pozostawieniu Tarika w składzie zadecydowała ta postawa w Lublinie, bo zaprezentował się z naprawdę bardzo dobrej strony. To są jednak decyzje trenera, nie chciałbym w to wchodzić. Dla drużyny tak naprawdę nie ma znaczenia, czy w bramce stanie Trelu, Żołni czy Tarik - ważne jest, aby wygrywać. Mam nadzieję, że w kolejnym meczu pomożemy na tyle naszemu bramkarzowi, aby mógł skończyć z zerem z tyłu.
Jest pan kapitanem reprezentacji U-21 Jerzego Brzęczka, która niedawno awansowała na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Przychodzą jednak do głowy takie myśli, że fajnie byłoby już zadebiutować w dorosłej reprezentacji?
- W tym momencie skupiam się przede wszystkim na tym, aby jak najlepiej prezentować się w Rakowie, wyjść ze strefy spadkowej, a co będzie potem? Na pewno będę czekał na powołania. Czy to będzie pierwsza reprezentacja czy U-21, zawsze będę dumny z reprezentowania Polski. Nic tylko się cieszyć, że mam taką możliwość. Przeskok z młodzieżówki do seniorskiej kadry na pewno jest duży, ale to jest zawsze największym marzeniem każdego piłkarza.
Rozmawiał Mariusz Rajek