Przydałoby się coś wygrać...

Reprezentacja Polski stoi przed poważnym ryzykiem zaliczenia najgorszego roku kalendarzowego od 30 lat!

Sebastian Szymański potrafi znaleźć się w dobrej sytuacji. Szkoda, że nie zawsze umie ją wykorzystać. Fot. Paweł Andrachiewicz/ Press Focus

ANALIZA

Dotąd Biało-czerwoni zagrali w tym roku 8 spotkań, ale tylko dwa z nich wygrali – półfinałowy baraż z Albanią 2:1 oraz niedawną miazgę Rumunii 6:0. Oprócz tego kadra zaliczyła dwa remisy (z Bośniakami 0:0 i Nigerią 2:2) oraz cztery porażki (Szwecja 2:3 i 1:3, Ukraina 0:2 i Bośnia i Hercegowina 0:1). W tym roku Polacy mają do rozegrania jeszcze dwa mecze: rewanże Ligi Narodów w Rumunii i u siebie ze Szwecją. Jeśli nie wygrają, zanotują najgorszy rok kalendarzowy od 1996 roku!

Mołdawia przy Bukowej

Zanim zaczniemy wertować statystyki, trzeba przypomnieć, że mówimy tylko o meczach uznawanych przez PZPN, bo bywały i takie, które z jakiegoś powodu przez federację za oficjalne uznawane nie były. W 1996 roku Polacy pokonali Zjednoczone Emiraty Arabskie, lecz związek wpisał ten mecz jako nieoficjalny, bo nie był zgłoszony do FIFA, a Biało-czerwoni zagrali w mocno eksperymentalnym zestawieniu.

Pomijając więc to spotkanie, 30 lat temu w ciągu roku kalendarzowego reprezentacja Polski zwyciężyła... tylko raz – z Mołdawią 2:1 przy Bukowej w Katowicach. Był to ostatni mecz 1996 roku, którym Orły uratowały chociaż honor po mocno nieudanym okresie. Potem przez długie lata Biało-czerwoni nie zbliżali się już do tak złego dorobku. Najgorzej wypadł rok 2018, w którym Adam Nawałka zabrał kadrę na jakże nieudany rosyjski mundial, a potem jego stanowisko przejął Jerzy Brzęczek.

Łącznie reprezentacja wygrała wtedy tylko 3 z 13 rozegranych spotkań. Wcześniej? W 2009 i 2010 roku zwyciężała po 4 razy – na 13 i potem na 14 meczów. Jeśli więc trener Jan Urban nie chce osiągnąć najgorszego wyniku od 30 lat, musi wygrać z Rumunią lub Szwecją (a najlepiej oba). Wtedy... będzie współnajgorszy tylko w XXI wieku. Ale za to razem z dzielącymi współodpowiedzialność Nawałką i Brzęczkiem! Choć oni mieli o trzy spotkania więcej, czyli więcej okazji do wygrywania...

Janas kozak

Rzecz jasna nigdy nie jest tak, że wszystko jest zero-jedynkowe, a wyroki można wydawać tylko po suchej statystyce. W końcu w zeszłym roku trener Urban wraz z krytykowanym powszechnie Michałem Probierzem wygrali aż 7 z 10 spotkań, poza tym dwukrotnie remisując z Holandią i przegrywając tylko i wyłącznie feralny mecz z Finlandią. 70 procent zwycięstw w roku kalendarzowym to wynik najlepszy od 2019 roku, kiedy pamiętne, kapitalne eliminacje do Euro wygrał Jerzy Brzęczek – osiągając 8 na 10 wygranych.

Kto w ostatnim 30-leciu był najlepszy? Paweł Janas! W 2005 roku wygrał aż 11 z 14 rozegranych spotkań, choć jakichś poważniejszych przeciwników nie miał, a gdy w październiku zagrał z Anglią – to przegrał. Trzeba jednak przypomnieć rozbicie Azerbejdżanu 8:0 i aż cztery wygrane stykowe, po 3:2. Poza tym pokonywane były wtedy m.in. słabsze niż dzisiaj zespoły Albanii, Islandii, Ekwadoru czy Walii. No ale zwycięstwo to zwycięstwo, tym bardziej że Janas w 2003 roku wygrał 10 z 15 spotkań. Towarzysko ograł nawet Włochy 3:1!

Litwo, ojczyzno moja

Urban ma ten – co by nie mówić – kłopot, że ze słabymi rywalami w tym roku nie grał. Nie było Malty czy Litwy, na których dało się poprawić humory, nawet jeśli występy nie zawsze napawały optymizmem. Owszem, nie grał też z gigantami, lecz pamiętać należy, że Polska znajduje się w trwającym od lat regresie, odbija jej się czkawka po wykruszaniu pokolenia z czasów Nawałki, no i ogólny poziom w Europie poszedł w górę, a stawka bardziej się wyrównała.

Pokonana mimo wszystko Albania czy przeklęta Bośnia i Hercegowina to nie są już takie ułomki, jak w przeszłości. No i pretensje można mieć też do samych piłkarzy, którzy „lubią” sobie czasem nie wykorzystać tzw. patelni (tak, do pana mówię, panie Szymański) albo pragną ciepła drugiego człowieka i przytulają go, mimo że nie wolno (pan się nie śmieje z Szymańskiego, panie Bednarek). Nie zmienia to rzecz jasna faktu, że tak czy siak wyniki powinny być chociaż trochę lepsze.

Tak krawiec kraje

– Nie jestem rozczarowany tymi rezultatami, bo widzę, że trener Urban próbuje coś zbudować i daje szanse licznym młodym zawodnikom – kolejny ekspiłkarz, tym razem Jacek Grembocki, staje w obronie selekcjonera i z szerszej perspektywy patrzy na obecną sytuację.– A to musi odbyć się kosztem czegoś, czyli głównie wyniku. Zresztą ostatnie spotkanie z Bośnią zawalili doświadczeni gracze, a nie nowicjusze – podkreślił (a ja patrzę na panów Szymańskiego i Bednarka).

– Mamy wielkie aspiracje i często myślimy, że jesteśmy potęgą, natomiast potęgą na pewno nie jesteśmy. Dobitnie pokazał to mecz młodzieżówki, w którym ulegliśmy Włochom nie po walce 1:2, tylko aż 2:6. Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. To powiedzenie idealnie do nas pasuje. Obecnie nie mamy zespołu, bo dokonujemy przebudowy. Trener Urban szuka, sprawdza i daje szanse. Jesteśmy na etapie prób i błędów, dlatego potrzeba dużo pracy, cierpliwości oraz pokory – dodał Grembocki, po wypowiedzi którego pozostaje nam tylko jedno: postawienie kropki. 

Piotr Tubacki

WYGRANE POLSKI W ROKU KALENDARZOWYM

Rok

Wygrane

Liczba meczów

1996

1

9

1997

6

14

1998

7

10

1999

5

13

2000

3

10

2001

5

11

2002

6

13

2003

10

15

2004

6

13

2005

11

14

2006

8

16

2007

7

14

2008

8

17

2009

4

13

2010

4

14

2011

7

14

2012

6

14

2013

5

13

2014

6

10

2015

5

9

2016

8*

14

2017

5

8

2018

3

13

2019

8

10

2020

4

8

2021

6

15

2022

5

13

2023

5

10

2024

5**

13

2025

7

10

2026

2

8/10

* wliczając pokonanie Szwajcarii w karnych na Euro 2016.
** wliczając pokonanie Walii w karnych w barażu o Euro 2024


Znów obsuwa

Reprezentacja Polski spadła o jedną lokatę i zajmuje 37. miejsce w rankingu Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. Biało-czerwonych wyprzedziła Szwecja. Liderem w zestawieniu FIFA pozostała Hiszpania, która w lipcu wywalczyła mistrzostwo świata. Najnowszy ranking został opublikowany dzień po zakończeniu tzw. okienka reprezentacyjnego. W przypadku drużyn z Europy była to rywalizacja w nowej edycji Ligi Narodów UEFA.

Dwaj najmocniejsi grupowi rywale Polaków w tych rozgrywkach zanotowali awans w rankingu. Szwecja przesunęła się z 37. na 34. miejsce, wyprzedzając Rosję, Ukrainę oraz właśnie kadrę Jana Urbana. Natomiast Bośnia awansowała o cztery lokaty - na 57., mijając m.in. Rumunię. Reprezentacja zamykająca tabelę naszej grupy LN (z zerowym dorobkiem punktowym) spadła z 52. na 58. pozycję.

Czołówka rankingu FIFA - 7 października 2026  
  1.  (1) Hiszpania       2011,57
  2.  (2) Argentyna       1972,80
  3.  (3) Francja         1958,86
  4.  (4) Anglia          1925,59
  5.  (7) Portugalia      1807,69
  6.  (5) Brazylia        1806,51
  7.  (6) Maroko          1805,34
  8.  (8) Belgia          1779,17
  9.  (9) Holandia        1778,61
 10. (10) Meksyk          1738,48 

* w nawiasach miejsce w poprzednim notowaniu

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się