Przystanek Tokio
Szykuje się ciekawy tydzień na kortach. Maja Chwalińska, Magda Linette i Hubert Hurkacz wracają do gry!
Maja Chwalińska miała tydzień, by wrócić do rzeczywistości po wspaniałym triumfie w Wuhan - czas na Tokio! Fot. Wu Zhizun/Xinhua/PressFocus
Maja Chwalińska po wspaniałym sukcesie w Wuhan, gdzie zdobyła swój pierwszy tytuł WTA – i to od razu rangi 1000 – zrobiła sobie tydzień wolnego i przeniosła się z Chin do Japonii. Wystąpi w Toray Pan Pacific Open, turnieju rangi 500 na otwartych kortach twardych w Tokio, z pulą nagród 1,2 mln dolarów.
Polka, 11. tenisistka światowego rankingu, została rozstawiona z „dwójką”, a to oznacza, że w pierwszej rundzie ma wolny los. O ćwierćfinał – zapewne dopiero w środę – zagra ze zwyciężczynią spotkania Chinki Xinyu Wang (39. WTA) z Amerykanką Alycią Parks (64.), która przebiła się z kwalifikacji. Jeżeli wygra, jej kolejną rywalką mogą być m.in. Włoszka Jasmine Paolini (35.) lub podopieczna Tomasza Wiktorowskiego Japonka Naomi Osaka (19.), które zagrają ze sobą już w 1. rundzie. Z „jedynką” w stolicy Japonii rozstawiona jest liderka rankingu Jelena Rybakina.
Sentymentalny powrót
W odwrotną stronę – z Japonii do Chin – poleciała z kolei Magda Linette (78.), która wystąpi w imprezie rangi 250 w Kantonie. To chińskie miasto jest bardzo ważne dla Polki, bo w latach 2014–19 miała w nim bazę treningową. Poznanianka po fatalnej drugiej części sezonu chciałaby poprawić swoją pozycję rankingową – na otwarcie zmierzy się ze szczęśliwą przegraną z eliminacji, Rosjanką Anastazją Zacharową (111.). W 1/8 finału trafić może na słynną Amerykankę Venus Williams (46-latka dostała „dziką kartę”) lub o... 28 lat młodszą utalentowaną Austriaczkę Lilli Tagger (57.). W Azji towarzyszą Magdzie trener Mark Gellard i jako drugi szkoleniowiec Mateusz Terczyński, który niedawno zakończył wieloletnią współpracę z Hubertem Hurkaczem.
Zmiana rywala
„Hubi” tymczasem – po całkiem udanym azjatyckim swingu (finał w Chengdu, półfinał w Pekinie i 4. runda w Szanghaju) i powrocie do top 30 na świecie – zawitał do Europy i w tym tygodniu zagra w halowym turnieju ATP 500 w Bazylei (2,58 mln dolarów w puli nagród). Wrocławianin początkowo w pierwszej rundzie miał zagrać z rozstawionym z „dwójką” Francuzem Arthurem Filsem, 10. w rankingu, ale drabinka uległa roszadom po wycofaniu się z rywalizacji rozstawionego z numerem 5 Alejandro Davidovicha Fokiny. Z racji tego, że Polak był pierwszym oczekującym na ewentualne otrzymanie rozstawienia, nasz tenisista dostał numerek „10” i zajął właśnie miejsce Hiszpana, a jego pierwszym rywalem będzie Zizou Bergs (41. ATP). Jeśli Hurkacz pokona Belga, jak uczynił to w styczniu w Australian Open, o ćwierćfinał powalczy z triumfatorem spotkania Duńczyka Holgera Rune (Duńczyk wraca po poważnych kontuzjach) z Francuzem Quentinem Halysem (46.).
Stan się żegna
Impreza pod kilkoma względami jest arcyciekawa. Z zawodowym tenisem pożegna się w Bazylei 41-letni Szwajcar Stan Wawrinka (140.), trzykrotny mistrz wielkoszlemowy. Z „dziką kartą” dołączył zaś do drabinki Novak Djoković (12.), który walczy o miejsce w Mastersie w Turynie – na razie 39-letni Serb jest 11. w wyścigu ATP Race. Z „jedynką” rozstawiony jest Amerykanin Ben Shelton (4.).
(ToM)