Punkty z dedykacją
Spodziewałem się trudnego meczu i faktycznie taki był - powiedział po trzecim kolejnym zwycięstwie trener rybnickiego beniaminka Jacek Trzeciak.
Takich i mocniejszych spięć pod obiema bramkami nie brakowało... Fot. Wojciech Fryt/Ślęza Wrocław
Licząc od porażki (2:3) w Bytomiu Odrzańskim, zespół z Rybnika rozegrał 5 meczów, sięgając w nich po 11 punktów. Pokonując w sobotę Ślęzę Wrocław, wygrał trzeci raz z rzędu, ale to zwycięstwo przyszło mu najtrudniej. Rywale bowiem za wszelką cenę chcieli udowodnić, że nie zasługują na miejsce w dole tabeli, a ostatnie pokonanie (2:0) Karkonoszy Jelenia Góra nie było przypadkowe.
Na prowadzenie mogli wyjść w 8 minucie, ale z uderzeniem Roberta Wójcika poradził sobie Bartosz Plewka. Okres zaciętej walki w środku pola przerwał Nikodem Juraszczyk, który dopadł do piłki dośrodkowanej przez Pawła Mandrysza i z bliska wpakował ją do siatki. Pójście za ciosem mogło przynieść kolejne gole, ale Kacper Kozioł był czujny.
W odpowiedzi zaatakowali goście i po jednej z akcji cieszyli się z wyrównania. Żaden z Rybniczan nie zdołał zablokować Wójcika i mocno uderzona zza pola karnego piłka wpadła w środek bramki. Do przerwy obie drużyny mogły się pokusić o kolejne trafienia, lecz dopiero po niej mecz nabrał rumieńców. Jedni i drudzy postawili na atak, co rusz goszcząc na polu karnym rywala. Groźniejsze akcje konstruowali Wrocławianie, ale Plewka nie dał się zaskoczyć. Zapach gola dla Ślęzy rozwiany został w 70 minucie. Miejscowi wywalczyli rzut wolny i po krótkim rozegraniu piłka uderzona przez Mandrysza znalazła drogę do siatki. To trafienie ich uspokoiło i wkrótce mogli podwyższyć, ale znacznie lepszej okazji nie wykorzystał w końcówce rezerwowy Karol Kowalczuk i punkty zostały w Rybniku.
- Powiem uczciwie, że spodziewałem się trudnego meczu i faktycznie taki był; stał na naprawdę dobrym poziomie i był wyrównany. Pokonaliśmy zespół będący na fali wznoszącej. Musieliśmy się sporo napracować, by zniwelować jego mocne strony - ocenił Jacek Trzeciak, trener ROW-u, który po końcowym gwizdku stanął do zdjęcia z drużyną. - Te punkty są dla was, chłopaki - oznajmił Paweł Mandrysz, mając na myśli Jakuba Tlołkę, Kamila Hermana i Kacpra Piekarskiego (wypożyczony do Gwarka Tarnowskie Góry), którzy w minionym tygodniu doznali poważnych kontuzji.
Marek Hajkowski
◼ ROW 1964 Rybnik - Ślęza Wrocław 2:1 (1:1)
1:0 - Juraszczyk, 21 min, 1:1 - Wójcik, 32 min, 2:1 - Mandrysz, 70 min
ROW 1964: Plewka - Groborz, Grolik, Świetlicki, Kunka - Lubowiecki, Budzik, Mandrysz, Rogowski (63. Chłodek) - Kuczera (46. Włodarczyk), Juraszczyk (87. Balcer). Trener Jacek TRZECIAK.
ŚLĘZA: Kozioł - Afonso, Malczuk (84. Noczyński), Bieńkowski, Kuc - Toboła, Pisarczuk, Wójcik, Korba (76. Kowalczuk), Kluzek, Liberski (84. Mazur). Trener Grzegorz KOWALSKI.
Sędziował Filip Fortuna (Opole). Widzów 300.
Żółte kartki: Malczuk, Kozioł.