Rockets znokautowali Thunder

Ostatnie testy przed startem ligi. Zaskakująca porażka Oklahomy i wygrana Knicks.

W Houston świetne nastroje. Rakiety rozbiły Oklahoma City Thunder. Fot. Facebook Houston Rockets

NBA

Do startu ligi zostało ledwie kilka dni. W nocy z czwartku na piątek rozegrano dwa mecze kontrolne. I znowu mocno rozczarowała Oklahoma City. Niedawni mistrzowie zostali rozbici w Houston przez Rockets 116:89. Rakiety od początku narzuciły swój styl gry, wygrywając pierwszą kwartę aż 33:15 i kontrolując przebieg rywalizacji przez całe spotkanie, w którym ich przewaga sięgała nawet 29 punktów. Liderem punktowym gospodarzy był wchodzący z ławki Bogdan Bogdanović, który w zaledwie 16 minut rzucił 15 punktów, trafiając 5 z 8 rzutów za trzy. Solidne zawody rozegrał Alperen Şengün (14 punktów, 7 zbiórek, 5 asyst), a dwucyfrowe zdobycze zanotowali także: Amen Thompson, Tari Eason (po 12 pkt), Kevin Durant oraz debiutant Reed Sheppard (po 11 punktów). Goście musieli radzić sobie bez m.in. Cheta Holmgrena i Jaylina Williamsa. Choć Jalen Williams dwoił się i troił (18 punktów, 7 zbiórek), a Shai Gilgeous-Alexander dołożył 17 punktów, to cała drużyna z Oklahomy miała fatalny dzień rzutowy, trafiając zaledwie 13,9 procent rzutów z dystansu (5 z 36 prób) i notując aż 17 strat. Oba zespoły zakończyły już fazę preseason (Rockets z bilansem 2-1, Thunder 1-4) i przygotowują się do startu sezonu regularnego, który dla Oklahomy rusza w najbliższy wtorek, a dla Houston w środę.

W Madison Square Garden zespół New York Knicks pokonał Toronto Raptors 122:120. Nowojorczycy, którzy przystępują do nowego sezonu z wielkimi nadziejami (i jako urzędujący mistrzowie konferencji/ligi), musieli odpierać ambitne ataki przebudowujących się Raptors. Ostatecznie o zaledwie dwupunktowym zwycięstwie gospodarzy zadecydowały detale w samej końcówce. Był to rewanż za spotkanie sprzed dwóch dni, w którym Raptors rozgromili rezerwowy skład Knicks aż 148:98. Tym razem zespół z Nowego Jorku wystawił swoich liderów, co przełożyło się na niezwykle zacięty i wyrównany pojedynek. Bardzo dobrze spisał się Jalen Brunson, który zdobył 20 punktów i rozdał 7 asyst w 29 minut spędzonych na parkiecie. Znakomite spotkanie rozegrał Karl-Anthony Towns. Nowy środkowy Knicks zapisał na swoim koncie 13 punktów, 15 zbiórek oraz aż 9 asyst, będąc o krok od triple-double. W zespole Raptors brylował Scottie Barnes (23 punkty, 4 bloki) oraz grający przed swoją dawną publicznością RJ Barrett, który dorzucił 21 punktów i zebrał 8 piłek. Głośny letni nabytek Raptors, Kawhi Leonard, rozegrał 23 minuty. Nie forsował jednak tempa w ataku, kończąc mecz z dorobkiem 6 punktów (2/5 z gry), 2 przechwytów i 1 bloku, po czym opuścił parkiet pod koniec trzeciej kwarty.

Mecz był niezwykle ofensywny – Knicks prowadzili po trzech kwartach różnicą dziewięciu punktów (87:79), jednak w czwartej kwarcie Raptors rzucili się do odrabiania strat, zdobywając w tej części aż 41 punktów i doprowadzając do nerwowej końcówki.

Trener Raptors, Darko Rajaković, na konferencji prasowej opowiadał o zgrywaniu pierwszej piątki, wspomniał, że w tym meczu wystawił już optymalne zestawienie liderów: – Starałem się trzymać tych chłopaków na parkiecie razem tak długo, jak to możliwe, aby mogli wypracować chemię i odpowiednie przestrzenie – mówił Rajaković. Odniósł się także do powrotu gwiazdora drużyny: – Kiedy Kawhi [Leonard] jest na parkiecie, ściąga na siebie ogromną uwagę obrony... Oni naprawdę świetnie się uzupełniają.

Cieniem na meczu po stronie Knicks położyła się poważna kontuzja Drew Eubanksa. Rezerwowy środkowy zerwał mięsień piersiowy, co eliminuje go z gry na czas nieokreślony i mocno komplikuje rotację podkoszową Nowojorczyków przed startem sezonu. Dla obu ekip był to ostatni poważny test przed zaplanowanym na wtorek oficjalnym startem sezonu regularnego NBA.

(pp)

 


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się