Rzeź niewiniątek
Piłkarze Crystal Palace wrzucili w pierwszej połowie mistrzów Polski na karuzelę i szybko rozstrzygnęli spotkanie.
W czwartkowy wieczór nie tylko Mikael Ishak był załamany… Fot. Przemysław Szyszka/PressFocus
Różnica poziomów
Mistrzowie Polski dobrze rozpoczęli. Patrik Walemark podał w pole karne do Mikaela Ishaka, który jednak uderzył niecelnie. Po chwili szwedzki skrzydłowy próbował z dystansu, ale pewnie obronił Walter Benitez.
Jednak to piłkarze Crystal Palace wyszli na prowadzenie. Terry Yegbe wyrzucił piłkę z autu w tak absurdalny sposób, że dopadł do niej Yeremy Pino i w sytuacji sam na sam z Mateuszem Lisem nie miał żadnych problemów. Skandaliczne zachowanie ghańskiego obrońcy, które nie przystoi na tym poziomie…
W odpowiedzi Ishak miał doskonałą sytuację, ale uderzając bez przyjęcia, nie trafił w światło bramki. Niewykorzystana okazja szybko się zemściła. Jeszcze przed upływem pół godziny gry Orły prowadziły dwoma bramkami. Chris Richards oddał precyzyjny strzał głową po wrzutce z rzutu rożnego, a Lis chociaż miał piłkę na rękawicach, to nie zdołał obronić. Po kilku minutach było już 3:0! Jorgen Strand Larsen pewnie wykorzystał rzut karny, którego sprokurował Radosław Murawski.
Yegbe może cieszyć się, że sędzia dopatrzył się spalonego, bo obrońca strzelił jeszcze kuriozalnego samobója zza pola karnego, gdy w bramce nie było Lisa. Bardzo słabo to wyglądało w pierwszej części…
Bezzębni mistrzowie
Początek drugiej połowy nie przyniósł zmiany gry, ale Lechici oddali dwa celne strzały więcej. Próbował Ishak i Luis Palma, ale zbyt lekko, żeby zaskoczyć Beniteza. Gospodarze nie forsowali tempa, bo mieli bardzo korzystny wynik, ale jeśli tylko przyspieszyli, to mistrzowie Polski gubili się w obronie. Jednak na szczęście dla nich nie były to tak korzystne okazje jak w pierwszej części.
Trener Niels Frederiksen próbował jeszcze pobudzić swój zespół zmianami, licząc, że uda się strzelić chociaż bramkę honorową, ale to wprowadzony w drużynie Crystal Palace Eddie Nketiah mógł dobić Kolejorza. 27-latek dostał dobre podanie, przed sobą miał tylko bramkarza, ale uderzył obok słupka. Ze strony Poznaniaków dobry strzał oddał Michał Gurgul, ale bramkarz nie miał problemów z obroną.
Pod koniec meczu swój bardzo słaby występ dopełnił Murawski, który obejrzał drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska. Gospodarze z kolei dopełnili dzieła zniszczenia za sprawą bramki Nketiaha. Mistrzowie Polski rozpoczęli od zasłużonej porażki i na własnej skórze poczuli różnicę poziomów. Nie będzie im łatwo w Lidze Europy… Tym bardziej że następne spotkanie za niespełna miesiąc - z Bayerem Leverkusen.
Miłosz Cebo
1. kolejka Ligi Europy
◼ Crystal Palace – Lech Poznań 4:0 (3:0)
1:0 – Pino, 10 min, 2:0 – Richards, 27 min (głową), 3:0 – Larsen, 34 min (karny), 4:0 – Nketiah, 89 min
CRYSTAL PALACE: Benitez – Richards (74. Canvot), Disasi, Ahanor – Khalaili (62. Mingueza), Timber (62. McNeil), Wharton, Mitchell – Kamada (74. Sarr), Larsen (74. Nketiah), Pino. Trener Pierre SAGE.
LECH: Lis – Pereira (70. Gumny), Mońka, Yegbe, Gurgul – Murawski, Rodriguez (81. Hakans) – Walemark (70. Bengtsson), Palma, Sayyadmanesh (61. Jagiełło) – Ishak (61. Agnero). Trener Niels FREDERIKSEN.
Sędziował Michal Ocenas (Słowacja). Widzów 13000. Żółta kartka: Murawski; czerwona: Murawski (87. druga żółta)