Saudyjskie odliczanie
Zbliżający się wielkimi krokami Puchar Azji będzie przedsmakiem tego, czego doświadczymy w 2034 roku.
Saudyjczycy otworzą wkróce imponujący Aramco Stadium, bardzo podobny do tej wizualizacji. Jeszcze niedawno... było tam piaszczyste klepisko. Sprawdźcie na Street View w Google Maps. Fot. aramcostadium.com
AZJA
Już 7 stycznia wystartuje 19. edycja mistrzostw Azji. Po raz pierwszy zostaną zorganizowane w Arabii Saudyjskiej, która w ostatnim czasie poczyniła i nadal czyni wielkie kroki w rozwoju. Jak wiadomo, ukoronowaniem wszelkich starań będzie tam mundial w 2034 roku. Wielu było oczarowanych przepychem i rozmachem, jaki zaprezentował w 2022 roku Katar – Saudyjczycy będą chcieli pobić go wielokroć.
Ma być naj
Już od wielu lat Arabia robi wiele, aby zaistnieć. Petrodolary płyną w świat sportu gęstym strumieniem, a saudyjski sponsoring jest widoczny w wielu miejscach i dyscyplinach, nie tylko w piłce nożnej. To muzułmańskie królestwo chce być liderem nie tylko regionu, ale i jak największej części świata. Z tego względu już od jakiegoś czasu widoczne jest tam otwarcie i „poluzowanie” pewnych rygorów, jakże typowych dla świata islamskiego. Odpowiada za to syn króla, premier i faktyczny władca kraju Muhammad ibn Salman, 41-latek mający trochę inne spojrzenie od ojca. A czy robi to dlatego, żeby przypodobać się Zachodowi i legitymizować swoje działania, czy faktycznie jest taki nowoczesny – to już inna sprawa. Zresztą słowo „nowoczesny” w kontekście Arabii Saudyjskiej przewija się non stop. W Katarze wszystko miało być „naj”, a u sąsiada ma być „NAJ”. – Zbliżamy się do najlepszej edycji Pucharu Azji. Musimy wyrazić wdzięczność Lokalnemu Komitetowi Organizacyjnemu, Saudyjskiej Federacji Piłkarskiej oraz rządowi Arabii Saudyjskiej za skrupulatne przygotowanie – mówił Salman bin Ibrahim Al Khalifa, od 2013 roku szef Azjatyckiej Federacji Piłkarskiej (AFC), pochodzący z Bahrajnu (także saudyjski sąsiad).
Nowy standard doskonałości
A mówił to kilka dni temu, gdy w Arabii rozpoczęto wielkie odliczanie 100 dni do inauguracji mistrzostw Azji. 24 reprezentacje będą rywalizować w trzech miastach: stołecznym Rijadzie (pięć stadionów), Dżuddzie (dwa stadiony) i Al-Chubar – gdzie kończy się budowa nowego, 45-tysięczny obiektu, który ma zapierać dech w piersiach. Nazywać się będzie zresztą Aramco Stadium, od Saudi Aramco – państwowej spółki naftowo-gazowej, światowego lidera eksportu paliw, wedle różnych źródeł trzeciej lub czwartej najbardziej dochodowej firmy świata. Jej nazwa widoczna jest w trakcie wielu wydarzeń sportowych (np. na mundialu 2026), sponsorują wiele zespołów, np. Astona Martina w F1. – Ten kamień milowy utwierdził Arabię Saudyjską na dobrej drodze, by ustanowić nowe standardy doskonałości podczas Pucharu Azji, zarówno pod względem wysokiej jakości obiektów, jak i lepszego doświadczenia kibiców. Jesteśmy w pełni przekonani, że w styczniu wszystko będzie gotowe, aby Królestwo mogło zorganizować wydarzenie światowej klasy, które zostawi za sobą trwałe dziedzictwo – mówił z wyjątkową estymą prezes AFC.
Mają rozmach
Mistrzostwa Azji będą przedsmakiem tego, czego doświadczymy za 8 lat. Warto zresztą dodać, że Saudyjczycy organizują nie tylko te dwa turnieje. W latach 2025-29 zaklepali sobie finały azjatyckiej Ligi Mistrzów, organizowali Klubowe MŚ w 2023, rok później FIFA Series, mistrzostwa Azji w kategorii U-17 (mają też w 2029 r.) i U-23, a w tej chwili odbywa się tam Puchar Zatoki Arabskiej. Cytując klasyka: mają rozmach... no i w tym miejscu cytat zakończmy.
Piotr Tubacki