Sędziowie na cenzurowanym

To nie była dla panów z gwizdkiem udana kolejka. Jak zwykle w ostatnim czasie...

Damian Sylwestrzak nie spisał się w meczu Legia - Wisła. Fot PAP/Leszek Szymański

KONTROWERSJA KOLEJKI

Już dawno nie było tyle złej krwi i cmokania z niesmakiem na decyzje sędziów, co w tej chwili. Mylić się jest rzeczą ludzką, ale zarówno kibice, jak i ligowcy mają do arbitrów wyjątkowo dużo pretensji – niezwiązanych wcale z jednym wydarzeniem. Zaraz o tym więcej, ale warto zwrócić uwagę na jedno: obecność VAR-u coraz mniej pomaga przy rozsądzaniu niejednoznacznych i trudnych do rozstrzygnięcia sytuacji. Czy VAR sankcjonujący błędy ma sens? Czy to tendencja, czy jedynie wypadek przy pracy? Wiadomo – krytyka nierówna krytyce, czasami konstruktywna, czasami chamska, w stylu Wojciecha Kowalczyka. Na to nic się nie poradzi.

Najwięcej mówi się o zdarzeniach z meczów w Warszawie i Białymstoku. W stolicy – w 24 minucie hitu Ekstraklasy – Julius Ertlthaler z Wisły został podcięty w polu karnym przez Bartosza Kapustkę, kapitana Legii. Sędzia Damian Sylwestrzak nie podyktował „jedenastki”, nie doszło nawet do sprawdzenia sytuacji na powtórce. Wielu jest zdumionych taką decyzją arbitra. A przy pierwszej bramce dla Legii nie wyłapał aż dwóch błędów. Najpierw to piłkarz gospodarzy dotknął piłki, więc aut się legionistom nie należał. Gdy zaś Rafał Augustyniak go wykonał, zrobił to nieprawidłowo. To także nie zostało przez arbitra wyłapane. To błędy na tyle poważne, że po ich zsumowaniu wychodzi, że Legia wcale nie musiała wygrać tego meczu...

Rozgoryczenie panuje też w Białymstoku. Sędzia Wojciech Myć miał się z czego tłumaczyć. W programie „Liga+ Extra” mówił o trzech kontrowersyjnych decyzjach, które zadziałały na niekorzyść Jagiellonii. Po analizie przyznał, że w dwóch z nich mógł - czy też powinien - zagwizdać inaczej, czyli podjąć inną decyzję. W pierwszej sytuacji postanowił nie dyktować rzutu karnego dla gospodarzy. W drugiej połowie nie uznał gola zdobytego – wydawać by się mogło – prawidłowo przez Jesusa Imaza. Nie zdecydował też o podyktowaniu potencjalnego rzutu wolnego pośredniego w polu karnym Górnika po zagraniu piłki nogą do własnego bramkarza. Już w przerwie Rafał Janicki, obrońca Górnika, przyznał w telewizji, że trafił Imaza, a arbiter miał prawo wskazać na „jedenastkę”. Tak się jednak nie stało. 

Arbitrzy podejmowali błędne decyzje również w meczach Cracovii z Zagłębiem i Wieczystej z Wisłą Płock. Miejmy nadzieję, że następna kolejka będzie lepsza.

(pacz)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się