Siara mistrzów Polski
Trzecioligowiec wyrzucił Lechitów z Pucharu Polski! Decydującego gola strzelił Arkadiusz Kasia.
Radość całego zespołu Siarki po golu mówi wszystko o tym momencie. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Nieodpowiedzialność Iworyjczyka
Trener Niels Frederiksen już po niedzielnej rywalizacji z Legią zapowiedział, że na spotkanie Pucharu Polski dojdzie do kilku zmian w składzie. Wszak mistrzowie Polski mierzyli się z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg. Duński szkoleniowiec postawił na sześć roszad w wyjściowej jedenastce, a szanse debiutów dostali 19-letni bramkarz Mateusz Pruchniewski i o dwa lata młodszy lewy obrońca Piotra Bartczak.
Różnicy poziomów nie było jednak widać na boisku. Ba, gospodarze próbowali się odgryzać, a pierwszą dobrą okazję Lechici mieli dopiero pod koniec pierwszej połowy i strzale głową Leo Bengtssona.
Potem było już tylko gorzej, ponieważ nieodpowiedzialnie zachował się Yannick Agnero. Iworyjski napastnik dostał drugą żółtą kartkę za swój spóźniony atak (pierwszą otrzymał po trafieniu w głowę rywala, gdy próbował przewrotki).
Postrach klubów z ekstraklasy
W przerwie trener Frederiksen jeszcze bardziej zaskoczył i wprowadził na boisko kolejnych… dwóch młodzieżowców. Ci jednak również mieli problemy, żeby rozkręcić grę, a dramatyczna sytuacja zrobiła się na niemal pół godziny przed końcowym gwizdkiem, ponieważ gola strzeliła Siarka! Autorem trafienia był Arkadiusz Kasia, który sprytnie odnalazł się w polu karnym i głową trafił do siatki. Stadion w Tarnobrzegu niemal eksplodował z radości.
Lechici po tym golu wzięli się do roboty. Duże zagrożenie sprawiał wprowadzony Patrik Walemark, ale wtedy swój koncert grał 17-letni bramkarz Tomasz Pytlak. To jego świetne interwencje sprawiły, że mistrzowie Polski nie odrobili straty i odpadli już w 1/16 finału. Tym samym Siarka ma już na swoim rozkładzie dwie ekstraklasowe drużyny, ponieważ wcześniej wyeliminowała Zagłębie Lubin.
Odmienne nastroje
Arkadiusz Kasia został bohaterem w Tarnobrzegu. Stadion wypełniony niemal do ostatniego miejsca eksplodował z radości po końcowym gwizdku.
– To jest coś nieprawdopodobnego. Historia napisała się na naszych oczach. Nikt w to nie wierzył, że może być taki wynik końcowy w tym meczu. Coś niesamowitego! Dlatego kochamy piłkę nożną. Przed meczem nie uwierzyłbym, że strzelę bramkę w tym spotkaniu, a tym bardziej decydującą… Jak piłka wpadła do siatki, to poczułem jakby to był sen! – mówił po meczu niezwykle rozemocjonowany 25-latek.
Z kolei w obozie Lecha atmosfera była bardzo gęsta. Mistrzowie Polski zdają sobie sprawę, że zawiedli. – Spodziewamy się mnóstwo krytyki, która na nas spadnie, a my musimy to wziąć na klatę. Rywal był dobrze zorganizowany, my byliśmy zbyt wolni z piłką przy nodze i za słabi w ostatniej tercji – powiedział po meczu trener Frederiksen.
Miłosz Cebo
◼ Siarka Tarnobrzeg – Lech Poznań 1:0 (0:0)
1:0 – Kasia, 64 min (głową)
SIARKA: Pytlak – Misztal, Józefiak, Czerech, Zaczek – Czapla (58. Kromka), Biś, Kasia – Majewski (77. Kmiećkowiak), Peciak (90+1. Maj), Wacławek. Trener Sławomir MAJAK.
LECH: Pruchniewski – Pereira, Skrzypczak, Yegbe, Bartczak (73. Gurgul) – Berggren, Murawski (46. Szymczak) – Bengtsson (73. Walemark), Jagiełło (73. Rodriguez), Palma (46. Śledziński) – Agnero. Trener Niels FREDERIKSEN.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 4245. Żółte kartki: Agnero, Yegbe, Rodriguez; czerwona: Agnero (45+1. faul).