Siła ławki rezerwowych

Wygrana na trudnym terenie pozwoliła katowickim Spartanom awansować na fotel lidera.

Ci ludzie od soboty na wszystkich rywali spoglądają z góry... Fot. FB/Sparta Katowice

Niepisana zasada „zwycięskiego składu się nie zmienia” u trenera Dariusza Klaczy właściwie nie istnieje. Szkoleniowiec Sparty praktycznie przed każdym meczem miesza w jedenastce, sadzając na ławce nawet tych, którzy w poprzednim spotkaniu się wyróżniali. Trener Katowiczan nie przywiązuje się zbytnio do nazwisk, ustala skład pod rywala, biorąc pod wagę głównie pracę wykonaną w tygodniowym mikrocyklu. Jego podopieczni takie rozwiązania przyjmują bez kręcenia nosem, bo tak jak ich szkoleniowcowi, zależy im na dobrych wynikach. A te są wręcz bardzo dobre!

- Z własnego stadionu uczyniliśmy twierdzę, ale chcąc utrzymać się w czubie tabeli, musimy też wygrywać na wyjazdach - mówił po ostatnim meczu u siebie trener Klacza, mając na myśli komplet sześciu domowych zwycięstw, ale też 2 remisy i porażkę w Lubinie na inaugurację sezonu. Sobotni rywal nie wydawał się trudny, bo jest notowany w dolnej części tabeli, ale ostatnią porażkę zanotował w 5. kolejce (2:3 w Lubinie), a trzy ostatnie spotkania rozstrzygnął na własną korzyść, imponując zwłaszcza przeciwko Ślęzie Wrocław - od 0:3 do 5:3 i to na jej terenie. Spartanie nie mieli więc zamiaru lekceważyć drugiego zespołu Miedzi i do Legnicy pojechali już w piątek. Potrzebowali jednak czasu, był złapać odpowiedni rytm, a po prawdzie... mieli sporo szczęścia. Przed przerwą lepsze okazje mieli bowiem miejscowi, a najlepsze zmarnowali Sebastian Herbut i Jacek Podgórski; ten pierwszy trafił nawet w poprzeczkę. Goście takich momentów nie mieli, lecz czekała ich jeszcze druga połowa. W jej premierowym kwadransie nadal dominowali miejscowi, stosując wysoki pressing i szybkie odbiory. Kulminacja nastąpiła w 62 minucie, kiedy na boisko wszedł Mateusz Mazurek. Świeże siły, ale też spryt i doświadczenie pozwoliły temu zawodnikowi urwać się rywalom, przejąć piłkę w polu bramkowym i posłać ją do siatki. Chęć wyrównania była w miejscowych tak wielka, że Bartosz Kucharski został zmuszony do obrony dwóch trudnych uderzeń Podgórskiego. Przyjezdni nie chcieli jedynie bronić skromnej zaliczki i w 81 minucie przeprowadzili akcję, którą przytomnie sfinalizował Patryk Sobolewski, drugi dżoker w talii trenera Klaczy. - Rezerwowi wywiązali się ze swoich zadań, ale na pochwały zasłużyła cała drużyna i możemy się cieszyć z wyjazdowego przełamania - powiedział szkoleniowiec Sparty, nowego lidera tabeli.

- A ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem niezadowolony, bo nasza całkiem fajna seria przeszła do historii, a z drugiej jestem dumny, jak moi chłopcy zacięcie realizowali zadania, walcząc jak równy z równym z bardzo wymagającym rywalem - podsumował Marcin Garuch, trener legnickich rezerw.

Marek Hajkowski

◼ Miedź II Legnica - Sparta Katowice 0:2 (0:0)

0:1 - M. Mazurek, 66 min, 0:2 - Sobolewski, 81 min

MIEDŹ II: Narożny - Kaczemba (73. Bryja), Umnicki, Woźniak, Michałeczko (82. Węzik) - Podgórski, Czornij, Diallo, Sy (70. Klich), Pączek (73. Szałapata) - Herbut (73. Żur). Trener Marcin GARUCH.

SPARTA: Kucharski - Kliś, Piątek, Bedronka, Michalski - Imiolek (62. Całka), Kuliński, Śliwka (62. M. Mazurek), Lusiusz (90. P. Mazurek), Żagiel (72. Sobolewski) - Wolsztyński (72. Woźniak). Trener Dariusz KLACZA.

Sędziował Marcin Boratyński (Szczecin). Widzów 200.

Żółte kartki: Uminicki, Pączek - Kliś.


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się