Skradzione punkty
Efekt nowej miotły w Rakowie zadziałał tylko na chwilę. Po szalonej końcówce Częstochowianie przegrali z Zagłębiem 2:3 i pozostali na dnie tabeli. Wynik został wypaczony przez kardynalne błędy sędziego.
Daniel Stefański fatalnie prowadził mecz w Częstochowie, o co pretensje mieli zawodnicy obu drużyn. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus
Zwycięskiego składu się nie zmienia? Kaczmarek był prawie wierny tej zasadzie. Prawie, bo za Karola Struskiego postawił na Władysława Koczergina. To jedyna roszada względem spotkania z Motorem (2:1). Zresztą już od 16 minuty powrócił status quo, bo Ukrainiec doznał urazu.
Oczy bolały…
Napisać o regulaminowym czasie pierwszej połowy w Częstochowie, że się odbył, byłoby absolutnie wystarczające. O ile miejscowi próbowali jeszcze grać w piłkę i dochodzić do sytuacji, to Zagłębie brutalnie i bezpardonowo postanowiło mordować futbol. Za swoją postawę Lubinianie zostali ukarani tuż przed zejściem na przerwę, gdy piłkę z najbliższej odległości głową skierował Marko Bulat. Wcześniej mniej udane próby podejmowali Patryk Makuch (po wrzutce Koczergina w 11 minucie efektowną przewrotką uderzył obok bramki, a w 44. pocelował głową w bramkarza); Fran Tudor (25., mocny strzał sprzed pola karnego) czy Mahir Emreli (39., z bliska obok Alomerovicia). W porównaniu z meczem rozgrywanym ledwie cztery dni temu, trzeba uczciwie przyznać, że była to wyjątkowo mało interesująca połówka.
Antybohater Stefański
Widząc totalny brak pomysłu na grę przyjezdnych, Raków chciał załatwić sprawę na początku drugiej połowy, brakowało jednak ostatniego podania. Punktualnie o 19:21 piłkę głową w bramce Zagłębia umieścił Emreli, ale sędzia Stefański dopatrzył się spalonego. Sytuacja wzbudziła tym większe emocje, że chwilę wcześniej w tej samej akcji Częstochowianie domagali się rzutu karnego po faulu na Tudorze. Długa weryfikacja VAR nie wykazała jednak żadnej korzyści dla nich.
W 69 minucie nastąpiło to, na co Zagłębie czekało ponad godzinę, czyli pierwszy zabójczy kontratak. Silny strzał w środek bramki Michaila Kosidisa jeszcze Kacprowi Trelowskiemu udało się obronić, ale chwilę później był już bezradny wobec uderzenia Michała Nalepy. Problem w tym, że piłkę wcześniej ręką zagrał Roman Yakuba. Sędzia zdecydował się jednak bramkę uznać.
Raków bardzo chciał odzyskać prowadzenie, ale w 85 minucie za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Tudor. Jakby dramatu Częstochowian było, dwie minuty później Marcel Reguła przedarł się środkiem boiska i zdobył dla Lubinian gola na 2:1. Doliczone 11 minut dawało jednak szansę miejscowym co najmniej na remis. Po zagraniu piłki ręką w polu karnym przez Kossidisa arbiter zagwizdał jedenastkę, zamienioną na gola przez Patryka Makucha, ale i tak ewidentnej decyzji nie potrafił podjąć bez analizy VAR
Bardzo słabo prowadzący spotkanie sędzia doliczył - jako się rzekło - 11 minut. W tym czasie potrzebował jednak wspomnianej długiej analizy wideo. Po skutecznie wyegzekwowanym karnym - była już 96 minuta -wydawało się, że grający w osłabieniu gospodarze skupią się na przypilnowaniu jednego punktu. Tomasz Kaczmarek gry defensywnej nie ma jednak w DNA, co kosztowało Raków porażkę. W 13. minucie doliczonego czasu gry wrzutkę Yakuby z lewej strony na gola zamienił Damian Michalski. Po tym ciosie gospodarze się już nie podnieśli, notując siódmą porażkę w ósmym meczu. W Częstochowie robi się coraz bardziej nerwowo. W sobotę Raków w Kielcach zmierzy się z Koroną, gdzie nigdy nie grało mu się łatwo.
„Ojrzyn” zwycięzca
Leszek Ojrzyński miał bardzo dobre wspomnienia z ostatniej wizyty pod Jasną Górą, gdy pokonał gospodarzy prowadzonych jeszcze przez Marka Papszuna (aż trudno uwierzyć, że w ciągu dziewięciu miesięcy w Rakowie zdążyli cztery razy zmienić trenera!) 1:0. Zagłębie jechało do Częstochowy opromienione wygraną 2:1 z GieKSą. Wcześniej jednak trzy razy z rzędu remisowało (w tym dwa razy bezbramkowo) i odpadło z Pucharu Polski z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg, więc pozycja szkoleniowca miała być zagrożona. Teraz z pewnością będzie miał kilka tygodni spokoju.
Mariusz Rajek
OCENA MECZU⭐ ⭐⭐
◼ Raków Częstochowa – Zagłębie Lubin 2:3 (1:0)
1:0– Bulat, 45+2 min (bez asysty głową), 1:1 – Nalepa, 70 min (asysta Yakuba), 1:2 – Reguła, 87 min (bez asysty), 2:2 – Makuch, 90+6 min (karny), 2:3 – Michalski, 90+13 min (asysta Yakuba)
RAKÓW: Trelowski 5 – Tudor 0, Racovitan 4, Svarnas 5 – Pieńko 4 (88. Molnar niesklas.), Repka 4, Koczergin niesklas. (16. Struski 3, 78. Basse niesklas.), Silva 5 (88. Perović niesklas.) – Bulat 6, Makuch 4 – Emreli 4. Trener Tomasz KACZMAREK. Rezerwowi: Karić, Zatterstroem, Brorsson, Debohi, Jendryka, Ojo, Mircetić, Brusberg.
ZAGŁĘBIE: Alomerović 6 – Ławniczak 5, Nalepa 5, Yakuba 5 – Orlikowski 4 (62. Kerk 5), Dąbrowski 6 (81. Kolan niesklas.), Kocaba 5, Colina 5 (62. Michalski 6) – Reguła 6, Nowogoński 3 (46. Sypek 5) – Szymczak 5 (62. Kossidis 5).Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Burić, Woźniak, Łyczko, Dziewiatowski, Kosmalski, Mlinarić, Popielec.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz) – 1. Sędzia VAR Łukasz Szczech (Warszawa). Widzów 5068. Czas gry - 108min (47+61). Żółte kartki: Tudor (25. i 84. faul), Bulat (89. niesp. zach.), Svarnas (90+1. niesp. zach.), Repka (90+15. faul) – Kocaba (90. niesp. zach.), Alomerović (90+6. niesp. zach.), Nalepa (90+9. faul), Reguła (90+11. faul); czerwona - Tudor (84. druga żółta)
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| RAKÓW | ZAGŁĘBIE | |
| 66 | posiadanie piłki | 34 |
| 21 | strzały | 9 |
| 7 | strzały celne | 4 |
| 5 | rzuty rożne | 2 |
| 8 | faule | 19 |
| 2 | spalone | 0 |
| 5 | żółte kartki | 4 |
| 1 | czerwone kartki | 0 |