Słonie w maratonie

Bruk-Bet Termalica ponownie zagra na swoim stadionie dopiero 7 listopada. Przed nią przystanki Gdynia, Grudziądz i Legnica.

Maciej Jaroszewski po transferze z II ligi jest podstawowym zawodnikiem Bruk-Bet-u. Fot. Marta Badowska / Press Focus

BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA

Małopolanie brali pod uwagę jeden wyjazd na aż trzy mecze na boiskach rywali. Uznali, że dzień spędzony z rodzinami korzystnie wpłynie na zawodników i trenerów. 

Jest co poprawiać

W poniedziałek spadkowicz z ekstraklasy pewnie pokonał w derbach Małopolski Puszczę Niepołomice. Mogło być nawet 3:0, gdyby w doliczonym czasie Kamil Zapolnik nie zmarnował rzutu karnego. Trener ucieszył się z trzeciego z rzędu domowego zwycięstwa. Kameralny obiekt w Niecieczy znów zaczyna być twierdzą. Nie było to oczywiste na początku sezonu, kiedy po udanej inauguracji przyszły dwie porażki. Marcin Brosz docenił także czyste konto. - Bardzo mocno to akcentujemy i cieszymy się z tego - podkreślił. Wciąż jednak zauważa niedoskonałości, które Niecieczanie mogą poprawić, by się rozwijać i być groźniejsi dla przeciwników. - Punkty są najważniejsze, ale zdajemy sobie sprawę, że przed nami jest wiele pracy. Z przebiegu meczu widzimy wiele elementów i sytuacji, które możemy lepiej rozgrywać i rozwiązywać, by być lepsi indywidualnie i zespołowo - podkreśla. 

Słodko-gorzki powrót

Świadomi tego są także jego podopieczni. 19-letni obrońca Maciej Jaroszewski. - Do przerwy przeciętnie wyglądaliśmy z piłką i bez niej. W drugiej połowie już się obudziliśmy, było więcej spokoju. Dowieźliśmy ten mecz i wygraliśmy - cieszy się piłkarz, który latem przeniósł się do Bruk-Betu Termaliki ze Stali Rzeszów i po okresie przygotowawczym zadomowił się w wyjściowym składzie. Nieudany powrót do Niecieczy zaliczył Andrzej Trubeha, który latem po trzech i pół roku zamienił Słonie na niepołomickie Żubry. Pozdrowili go miejscowi kibice, spotkał wielu dobrych znajomych, ale jego drużyna nie zrealizowała celu. Podopiecznym Tomasza Tułacza nie udało się pójść za ciosem i nadal zamykają tabelę. - Nie tak wyobrażałem sobie powrót, bo chcieliśmy wygrać mecz. Tak to już jest w piłce nożnej...  - żałuje napastnik.

Lepiej wrócić

Bruk-Bet Termalica wciąż jest trzeci, ale po przegranej lidera z Grodziska Mazowieckiego traci do niego zaledwie punkt. W tabeli panuje ogromny ścisk. Zespoły z miejsc 1-7 dzielą zaledwie trzy punkty. Co ciekawe, Niecieczanie mają już za sobą komplet meczów z rywalami z tego grona i do końca rundy teoretycznie łatwiejszy terminarz. Przed nimi wyjazdowy maraton. W lidze czekają ich spotkania w Gdyni i Legnicy, a pomiędzy dojdzie rywalizacja w Pucharze Polski z Olimpią Grudziądz. Wiążą z nią spore nadzieje, ponieważ za burtą rozgrywek jest już wielu ekstraklasowiczów. By jednak mogli zacząć marzyć, muszą wyeliminować drugoligowca. Spotkania zostały zaplanowane na 24, 27 i 31 października. Między meczami z Arką i Olimpią zawodnicy nie będą wracać do Małopolski, dlatego do autokaru wsiądzie większa liczba zawodników. - Noc po meczu z Arką spędzamy w Gdyni, w niedzielę po południu kierujemy się już w kierunku Grudziądza. W poniedziałek planowany jest lekki trening, a we wtorek mecz - zdradza Rafał Wisłocki, wiceprezes klubu z Niecieczy. Pod Tarnowem rozważali skumulowanie trzech spotkań w jeden wyjazd, ale ze względu na wynegocjowaną wczesną godzinę rywalizacji w 1/16 Pucharu Polski (12.30) postanowili na krótko wrócić do siebie. - Środa będzie dniem wolnym, przeznaczonym na regenerację i czas spędzony z rodzinami. Wiemy, że odpoczynek z najbliższymi dobrze służy. W czwartek mamy pełny trening, a w piątek jedziemy do Legnicy - mówi Wisłocki.

Michał Knura


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się