Status quo

Widzew wciąż nie wygrał u siebie, a Wisła na wyjeździe. Lepiej grali Krakowianie, ale kiedy marnujesz nawet karnego...

Angel Rodado zmarnował najlepszą okazję w meczu. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

Łodzianie liczyli na pierwsze zwycięstwo u siebie, ale nie pomogła im nawet mobilizująca rozmowa z kibicami... przed meczem. Przyjezdni mieli lepszy pomysł i sytuacje, jednak skuteczność zostawili w Krakowie. 

Spotkanie po latach

Zespoły z Łodzi i Krakowa zmierzyły się ze sobą po raz pierwszy od lutego 2024 roku, a w ekstraklasie nie widziały się 12 lat. Ostatnie starcie pod Wawelem przyniosło mnóstwo emocji i kontrowersji. Reprezentująca wówczas I ligę Wisła wyeliminowała ekstraklasowy Widzew z rozgrywek i awansowała do półfinału Pucharu Polski, po czym w maju sięgnęła po trofeum w Warszawie. Przedstawiciele Widzewa domagali się ponowienia konfrontacji, co argumentowali pomyłką arbitrów przy trafieniu na 1:1. Igor Łasicki wywierał wpływ na golkipera, zakłócając jego próbę interwencji przy strzale Angela Rodado. Arbiter Damian Kos zaliczył trafienie, a analiza wideo nie wpłynęła na zmianę jego decyzji. Ostatecznie odwołanie łodzian zostało odrzucone. Tamto starcie rozgrzewało emocje ze względu na ogromną stawkę meczu. Ponieważ fani obu klubów od dziesięciu lat żyją w przyjaźni, wczorajsza rywalizacja była dla nich świętem na trybunach.

Z karnego w poprzeczkę

Najważniejsze wydarzenia pierwszej połowy rozegrały się na linii Marcel Łubik – Fran Alvarez. Najpierw bramkarz niedokładnie podał środkiem boiska. Piłkę przejął Hiszpan, ale próbując lobować, zmarnował doskonałą sytuację. Kilka minut później Łubik wystąpił w roli ratownika Białej Gwiazdy, parując świetne uderzenie tego samego rywala na poprzeczkę. Wisła świetnie prezentowała się w kontrpressingu. W 66. minucie Angel Rodado miał najlepszą okazję na otwarcie wyniku po rzucie karnym podyktowanym za zagranie ręką Ricardo Visusa. Zmylił Bartłomieja Drągowskiego, ale ponownie zabrakło mu precyzji i trafił w poprzeczkę. Łodzianie po przerwie prawie nie zagrozili bramce beniaminka.

Jeden wrócił, kolejny wypadł

Trener gospodarzy nie mógł skorzystać z lewego obrońcy Mario Garcii, który doznał kontuzji. Jego miejsce zajął Steve Kapuadi, który nie jest kojarzony z tą stroną boiska. Z problemami wciąż mierzy się Mariusz Jop, który grał w Widzewie i przeciwko tej drużynie rozegrał ostatni mecz w ekstraklasie (maj 2011). Elie Youan po urazie wrócił do kadry, ale wypadł z niej Marko Bożić. Wciąż niedostępny jest Maciej Kuziemka i trener zdecydował, że na lewym skrzydle spotkanie rozpoczął Julian Lelieveld. 

Michał Knura

OCENA MECZU ⭐ ⭐

◼ Widzew Łódź – Wisła Kraków 0:0 

WIDZEW: Drągowski 5 – Gazibegović 6, Wiśniewski 7, Visis 5, Kapuadi 5 – Papanikolau 4 (46. Selahi 5) – Biuk 5, Alvarez 5 (46. Shehu 4), Silva 4 (67. Malesz 5), Fornalczyk 3 (67. Cheng 5) – Świderski 3 (76. Vermesan niesklas.). Trener Mateusz STOLARSKI. Rezerwowi: Ilić, Golański, Żyro, Kornvig, Klukowski, Krajewski, Bergier.

WISŁA: Łubik 6 – Giger, Uryga 7, Grujczić 7, Krzyżanowski 7 – Duda 7, Igbekeme 7 (72. Carbo niesklas.) – Duarte 5, Ertlthaler 5, Lelieveld 5 (72. Youan niesklas.) – Rodado 4. Trener Mariusz JOP. Rezerwowi: Neugebauer, Mikulec, Maisonneuve, Meseguer, Pławiński, Kutwa, Biedrzycki.

Sędziował Marcin Szczerbowicz (Olsztyn) – 5. Sędzia VAR Szymon Marciniak (Płock). Czas gry 99 min (55+49). Widzów 17492. Żółte kartki: Papanikolau (23. faul), Fornalczyk (48. niesp. zachow.), Selahi (90. faul), Shehu (90+3. niesp. zachow.).


MÓWIĄ LICZBY
WIDZEW WISŁA
46 posiadanie piłki 54
10  strzały  21
3  strzały celne 4
4 rzuty rożne  7
2  spalone  4
19  faule  7
4  żółte kartki  0

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się