Świadomość dużego wyzwania

O ile w Lidze Mistrzyń nie mamy przedstawicieli, o tyle w EHF European League Women możemy mieć aż dwóch. Łatwo o to jednak nie będzie.

Na krajowych parkietach Aleksandra Rosiak (z piłką) prezentuje wysoką formę. Oby w walce o Europę było podobnie. Fot. Wojciech Szubartowski

LIGA EUROPEJSKA KOBIET

Tymi przedstawicielami są oczywiście zespoły z Lublina i Lubina, od lat rozdające karty na krajowym podwórku. Dobra postawa została doceniona w Europie. O ile Liga Mistrzyń dla naszych zespołów to jeszcze za wysoka półka, o tyle pięterko niżej mają szansę pokazać się z dobrej strony. Celem jest udział w fazie grupowej, ale żeby go osiągnąć trzeba będzie wykazać wyższość nad klasowymi zespołami.

Bez strachu

Na drodze MKS-u El-Volt Lublin stanie SCM Ramnicu Valcea. 22-krotne mistrzynie Polski mierzą się z 19-krotnymi mistrzyniami Rumunii, ale dawno nie zakładały korony; Biało-zielone nie miały jej na głowie od 2020 roku, a dziewczyny z Valcey od 13 lat. - To na pewno mocny zespół z mocnej ligi, z nazwiskami dobrze znanymi w Europie. Wszystko jednak weryfikuje boisko. Jeśli zagramy dobry mecz, to jestem pewien, że przywieziemy dobry wynik - mówił w klubowych mediach trener Paweł Tetelewski, a Paulina Wdowiak, reprezentacyjna bramkarka poszła dalej. - Czeka nas ciężkie spotkanie, ale przede wszystkim musimy się skupić na sobie i na tym, co mamy najlepsze. Mamy naprawdę dobry zespół. Uważam, że nie możemy tam pojechać ze strachem, tylko wyjść na boisko i pokazać na co nas stać - powiedziała będąca w wysokiej formie Wdowiak.

Pozostałe Lublinianki są pełne optymizmu. - Jedziemy tam zagrać pokazać dobrą grę i osiągnąć taki wynik, żeby po rewanżu w Globusie cieszyć się i celebrować awans do fazy grupowej. Zrobimy wszystko, żeby tak było - zapewniła lewa rozgrywająca i kapitan zespołu, Aleksandra Rosiak, zaś prawoskrzydłowa Daria Monkielewicz dodała: - Jedziemy tam, by pokazać wysokie umiejętności i potwierdzić, jak dobrym zespołem jesteśmy w tym sezonie. Liczę, że wrócimy ze zwycięstwem - podkreśliła zawodniczka bardziej znana pod panieńskim nazwiskiem Szynkaruk.

Po rewolucji

W Lublinie tryskają optymizmem, ale jednocześnie mają świadomość skali trudności w dwumeczu z solidnie przebudowywanym rywalem. Latem do zespołu trenera Florentina Pery dołączyło 10 zawodniczek wielu narodowości, ale największym wzmocnieniem było przedłużenie umowy z norweską prawoskrzydłową Tuvą Ulsaker Hove, królową strzelczyń poprzedniego sezonu, w którym SCM finiszował tuż za podium. Po 9 kolejkach bieżących rozgrywek rywalki MKS-u zajmują 3. miejsce. Co ciekawe, jedną z bramkarek zespołu z Karpat jest Gabrijela Bartulović, przez trzy sezony grająca w klubie z Koziego Grodu; jeszcze pod panieńskim nazwiskiem Besen. Pierwszy mecz zaplanowano w sobotę o 14.00 w hali „Traian”, w mieście Ramnicu Valcea, położonym nad rzeką Alutą.

Miedziowe gotowe

Jeszcze trudniejsze zadanie czeka mistrzynie Polski z Lubina. Na drodze do awansu KGHM Zagłębia stanie norweski HE Tertnes Bergen, który w 2. rundzie wyeliminował szwedzką Skarę. Miedziowe były rozstawione i tym dwumeczem rozpoczynają europejską przygodę, a konkretnie walkę o fazę grupową LE. Trenerka Bożena Karkut o rywalkach z pewnością wie bardzo dużo, a najważniejsze informacje przekaże zespołowi. Oby tylko potrafił on zrealizować założenia taktyczne i z korzystnym rezultatem pojechał na mecz rewanżowy. O tym, że nie będzie to proste zadanie wiedzą wszyscy. W zeszłym sezonie drużyna z Bergen finiszowała na 5. miejscu, obecnie zajmuje 6. miejsce w tabeli ekstraklasy, a ostatniej kampanii Ligi Europejskiej nie wyszła z grupy, ustępując Rapidowi Bukareszt i Lokomotivie Zagrzeb. Mecz w Lubinie w niedzielę o 16.00.

Marek Hajkowski


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się