Świdnik odlatuje!
Sensacji ciąg dalszy! Drugoligowa Avia potrafiła odwrócić losy meczu i w dogrywce wyeliminowała ekstraklasowego Radomiaka.
Dominik Pisarek (z lewej) w starciu z Kryspinem Szcześniakiem. Ten drugi z powodu urazu będzie ten mecz źle wspominał. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Rundę wcześniej Avia Świdnik wyeliminowała Wieczystą Kraków, więc udowodniła, że wie, jak grać z ekstraklasowymi faworytami. Teraz też wydawało się, że zacznie się sensacyjnie, bo gromko dopingowani przez fanów, występujący w trzecim poziomie rozgrywek podopieczni trenera Wojciecha Szaconia, już na wstępie... strzelili gola. Sędzia bez wahania odgwizdał jednak spalonego, został więc gwałtownie spostponowany z trybun.
Riposta Radomiaka była jak należy. Bramkarza Avii po stałym fragmencie gry strzałem głową pokonał Burkińczyk Abdoul Tapsoba, dla którego była to pierwsza bramka w tym sezonie. Goście mogli awans wywalczyć na luzie, ale kwadrans przed końcem dwa razy - raz za razem - trafiali w poprzeczkę. Jeszcze w 90 minucie ekipa Radomiaka był awansu tuż-tuż.
Druga połowa trwała jednak 12 minut dłużej, więc gospodarze... potrafili z tego skorzystać! W doliczonym czasie doprowadzili do wyrównania, choć początkowo w akcji, która o tym przesądziła - nic na to nie wskazywało. Kartkę za próbę wymuszenia karnego dostał bowiem Marcin Figiel, jednak po konsultacji VAR-u arbiter ją anulował i wskazał na „wapno”. Karnego wykorzystał Grzegorz Aftyka. Radomiak nie chciał dogrywki, ruszył ostro do przodu, ale zwycięskiej bramki zdobyć nie zdołał.
Potem - także już nie! To Avia wyszła ze starcia zwycięsko - za sprawą perłowego gola rezerwowego Kacpra Wełniaka. Po centrze z rzutu wolnego (przyznanego słusznie, aż zasyczałem chwilę wcześniej, widząc skrobanie po Achillesach) efektowny strzał sprawił, że Świdnik wpadł w euforię, a obcy sobie ludzie padali sobie na trybunach w objęcia. - Pokazaliśmy, że przepaść między ekstraklasą a II ligą jest... minimalna. Obiektywnie byliśmy w tym meczu lepsi od Radomiaka - nie miał wątpliwości Wełniak. - Chcielibyśmy teraz trzeciego rywala z ekstraklasy wyeliminować - dodał nieco buńczucznie, ale ta buńczuczność, moim zdaniem, była jak najbardziej na miejscu.
ROK PO ROKU
Drugi raz z rzędu Avia jest sensacją Pucharu Polski. W edycji 2025/26 ekipa ze Świdnika w 1. rundzie wyeliminowała Ruch Chorzów (2:1), w 1/16 finału - Flotę Świnoujście (3:0), w 1/8 finału - Polonię Bytom (4:2), by dopiero w ćwierćfinale przegrać po dogrywce 1:2 z późniejszym finalistą - Rakowem Częstochowa. W Świdniku marzą o (co najmniej) powtórzeniu tego osiągnięcia.
(pacz)
◼ Avia Świdnik - Radomiak 2:1 (1:1, 0:1)
0:1 – Tapsoba, 26 min (głową), 1:1 – Aftyka, 90+5 min (karny), 2:1 – Wełniak, 114 min
AVIA: Jakubowski - Assuncao, Zbozień, Orzechowski, Kołodziejski (46. Kumorek), Pigiel (106. Kalinowski) - Falbierski (73. Aftyka), Kamiński (87. Jodłowski), Uliczny (73. Kryeziu), Remeniuk - Pisarek (73. Wełniak). Trener Wojciech SZACOŃ.
RADOMIAK: Gradecki - Grzesik, Szcześniak (60. Kingue), Dieguez (91. Donis), Conrado - Nunnely (60. Manu), Koperski, Karasek, Baro (71. Luquinhas), Balde (60. Lumungo), Tapsoba (77. Goure). Trener John CARVER.
Sędziował Damian Krumplewski (Olsztyn). Widzów 1000. Żółte kartki: Dieguez, Karasek.