Święta wojna Trójmiasta
W niedzielny wieczór stadion w Gdańsku wypełni się po brzegi.
Dawid Gojny z opaską kapitana Arki wybiegnie na boisko w Gdańsku. Fot. Press Focuss/ Piotr Matusewicz
Przed nami „Święta wojna” Trójmiasta. Niedzielny mecz Lechia Gdańsk – Arka Gdynia elektryzuje nie tylko fanów obydwu drużyn. 49. starcie sąsiadów zza miedzy jest czymś znacznie więcej niż tylko meczem o pierwszoligowe punkty, a najlepszym dowodem na potwierdzenie tych słów jest fakt, że serial, który zaczął się we wrześniu 1964 roku, zapewniać miał pełne trybuny bez względu na to, w której lidze grały zespoły i o co walczyły. Ikoną tych starć jest bez wątpienia Jerzy Kruszczyński, który w sezonie 1983/84 w spotkaniach wygranych przez gdańszczan 4:1 u siebie i 3:0 na wyjeździe strzelił po 3 gole!
O tym, że w poprzednim sezonie obydwie drużyny rywalizowały na poziomie ekstraklasy, z której spadły, nikt nie wspomina. Co najwyżej przytacza się statystyki: 19 zwycięstw Lechii, 12 Arki i 17 remisów oraz bilans bramkowy 54:39 dla Lechii. Tak naprawdę liczy się tylko to, co nas czeka w niedzielę o 20:30, a rekord frekwencji na Polsat Plus Arenie, wynoszący 37 500 widzów, ma zostać pobity!
Nie ma faworyta
Dlatego nie ma co silić się na wskazywanie faworyta. Owszem, gospodarze po 10 kolejkach zajmują 4. miejsce, a Gdynianie plasują się w strefie spadkowej, ale dzieli ich tylko 5 punktów. W dodatku na początku rundy jesiennej to gra Arki wzbudzała zachwyt i fachowcy w ekipie prowadzonej przez Marka Jarolima upatrywali murowanego kandydata do awansu, natomiast Lechia zanotowała falstart i po 4 kolejkach miała 1 punkt!
Władysław Łupaszko potrafił jednak przestawić „Zielonych” na zwycięskie tory, a tego samego po trzech porażkach z rzędu spodziewają się kibice z Gdyni po Tomaszu Grzegorczyku, który prowadzi Arkę od niespełna miesiąca. I to jest dobry moment, żeby przejść do tego, czego się możemy spodziewać na boisku w Gdańsku.
Atut Arki
– Nasz przeciwnik jest bardzo doświadczony – stwierdził trener Gdańszczan. – Musimy więc przygotować nasz zespół psychologicznie. Jednak z tego, co widzę na treningach, mogę powiedzieć, że sportowo wyglądamy bardzo dobrze. Nie potrzebujemy motywacji. Nasi kibice po ostatnim meczu powiedzieli nam, jak ważne jest to spotkanie, które nadchodzi, i my to rozumiemy. Uwierzcie mi, że przed takimi meczami nie trzeba więcej motywacji niż mamy dzisiaj. Najważniejsze jest to, że na boisku musimy zachować spokój. Im bliżej będzie momentu wyjścia na boisko, tym więcej będzie koncentracji, ale też chęci u piłkarzy. Nikt z nich jeszcze nie grał w tak wielkich derbach, dlatego muszą być skupieni na tym, co mogą kontrolować.
Niespodziewanie jednak szkoleniowiec Lechii wskazał, że Arka ma dodatkowy atut. Wyliczył, że Gdynianie mieli trzy dni więcej przygotowań, bo „Zieloni” grali w poniedziałek w Rzeszowie i dopiero we wtorek wrócili do domów, a Arka po sobotnim meczu u siebie miała możliwość pracy w pełnym mikrocyklu. – Ale myślę, że w dniu meczu to nie będzie miało znaczenia – zakończył Władysław Łupaszko.
Kapitan Gojny
Po drugiej stronie barykady najbardziej zainteresowany dobrym występem i wynikiem w meczu z Lechią jest Dawid Gojny. Nowy trener Arki oddał mu bowiem opaskę kapitana i bardzo liczy na to, że lewy obrońca znowu będzie motorem napędowym drużyny na boisku i poza nim. – Trener Tomasz Grzegorczyk wrócił do naszej drużyny i przedstawił swój pomysł na naszą grę oraz podzielił się spostrzeżeniami na temat naszych problemów – powiedział kapitan Gdynian. – Mam nadzieję, że poprawę będzie widać z treningu na trening i z meczu na mecz. Cały czas naszym celem jest powrót do ekstraklasy, ale straciliśmy sporo punktów i niedługo nie będziemy mieli już marginesu błędu. To też nas dodatkowo mobilizuje przed meczem z Lechią. Zresztą nie wyobrażam sobie, że w takim spotkaniu w jakimkolwiek momencie będziemy wyglądać słabo fizycznie i tak dalej. W takich starciach nawet, gdy czujesz, że „padasz”, musisz po prostu biec dalej. Liczę, że cała drużyna wyjdzie z takim nastawieniem. Spoglądam też na licznik frekwencji i bardzo dobrze, że trybuny będą wypełnione. Fajnie będzie świętować zwycięstwo przy komplecie publiczności, na boisku przeciwnika i to odwiecznego rywala.
Jerzy Dusik