Szybkie ciosy Norweżek

Po pierwszym meczu 1/8 finału UEFA Women's Europa Cup Czarne Sosnowiec będą miały do odrobienia trzy bramki.

Zofia Buszewska (z lewej) okazała się największym pechowcem spotkania w Norwegii. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

PUCHAR EUROPY KOBIET

Zespół z Sosnowca jechał do Norwegii z myślą sprawienia niespodzianki. Faworytem były zawodniczki SK Brann, ale ekipa Czarnych zapowiadała, że tanio skóry nie sprzeda. Marzenia o korzystnym wyniku mistrzynie Norwegii szybko wybiły z głów najlepszej drużynie w Polsce w minionym sezonie. Po nieco ponad kwadransie miejscowe prowadziły 3:0!

Już w 4 minucie do siatki Czarnych trafiła Amerykanka Brenna Lovera. Siedem minut później „swojaka” zaliczyła Zofia Buszewska, a w 17 minucie sosnowiecką bramkarkę ponownie pokonała. Lovera. Przy obu trafieniach asystowała Karoline Haugland. Przewaga Norweżek prowadzonych przez Laurę Kaminski była bezdyskusyjna. Brytyjska trenerka, mająca w składzie nie tylko reprezentantki Norwegii, ale także zawodniczki z Finlandii, Islandii, Szkocji czy Stanów Zjednoczonych, jak wspomniana zdobywczyni dwóch bramek, mogła ze spokojem oglądać dalszy przebieg pojedynku, który toczył się pod dyktando jej podopiecznych. Mając sporą zaliczkę do przerwy, opiekunka Brann na drugą połowę zostawiła w szatni między innymi Loverę. Warto wspomnieć, że mająca polskobrzmiące nazwisko trenerka pracę w Skandynawii rozpoczęła na początku bieżącego roku, zostając pierwszą kobietą na stanowisku w historii żeńskiej sekcji Brann. Wcześniej prowadziła m.in. angielski Crystal Palace F.C.W., z którym awansowała do Women's Super League.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Nadal stroną dominującą były Norweżki, które dość łatwo przemieszczały się pod bramkę Czarnych. Sosnowiczanki z rzadka atakowały, mając trudności z zawiązaniem akcji. Mimo kilku dogodnych sytuacji, więcej bramek w tym meczu nie padło i mistrz Norwegii przyjedzie do Sosnowca bronić trzybramkowej zaliczki.

- Fatalny początek, szybko stracone gole, w tym bramka samobójcza sprawiły, że założenia na ten mecz wzięły w łeb po kwadransie. Chcieliśmy się skupić na defensywie, nie dać rywalkom rozwinąć skrzydeł i szukać szans w kontratakach. Szybko jednak trzeba było zrewidować te plany. Na pewno górę wzięło tutaj doświadczenie. Rywal, widząc, że mamy dołek, już na początku meczu nas wypunktował, a potem spokojnie prowadził grę. Nasz zespół walczył, nie poddał się, ale na więcej nie było go stać. Nie załamujemy się, bo wiemy, na jakiego rywala trafiliśmy. Potencjał Norweżek jest ogromny. Przed nami rewanż, w którym na pewno będziemy chcieli zagrać o korzystny wynik. Nie ma się co jednak oszukiwać, że o odrobienie strat będzie trudno, ale zespół nie ma nic do stracenia. Zagramy otwarty futbol, aby nasi kibice byli świadkami fajnego meczu - podsumował pierwsze starcie z Brann Grzegorz Majewski, wiceprezes Czarnych.

Rewanż odbędzie się 11 listopada w Sosnowcu.


◼ SK Brann - Czarni Sosnowiec 3:0 (3:0)

1:0 - Lovera, 5 min, 2:0 - Buszewska, 11 min (samobójcza), 3:0 - Lovera, 17 min

BRANN: Skoglund - Lehtola (56. Birkelund), Authen, Tynnilä, Svendheim - Haugland, Peuhkurinen, Zomers (88. Nyamekye) - Davidson (64. Halbmayr), Lovera (46. Aahjem), Isaksen (46. Alfredsen). Trenerka Laura KAMINSKI,

CZARNI: Palińska - Buszewska, Łapińska, Kurzawa, Chudzik - Kaletka, Katowicz (23. Sobierajska), Miksone, Zgoda (70. Kozielska) - Sarapata (83. Chmura), Miłek. Trener Sebastian STEMPLEWSKI.

Sędziowała Maika Vanderstichel (Francja). Widzów 800.

Żółte kartki: Alfredsen - Buszewska, Kurzawa, Kaletka.

Krzysztof Polaczkiewicz




Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się