Szybszy powrót do Polski
Maja Chwalińska była już w Japonii, ale ostatecznie nie zagra w turnieju WTA 500 w Tokio.
Maja Chwalińska postanowiła nie ryzykować i chce zadbać o zdrowie. Fot. Eyepix/SIPA USA/PressFocus
Jestem bardzo rozczarowana, że muszę wycofać się z turnieju w Tokio z powodu kontuzji lewego uda, której nabawiłam się w Wuhan – poinformowała triumafatorka chińskiej imprezy WTA 1000 na Instagramie. - Przyleciałam do Tokio wcześniej, aby poddać się fizjoterapii i trenować na korcie – zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by zdążyć wrócić do zdrowia, ale niestety wciąż nie jestem gotowa do rywalizacji. Nie mogłam się doczekać, by któregoś dnia zagrać w Tokio. Jestem wdzięczna wszystkim za wsparcie oraz zrozumienie – zakończyła swój wpis Maja Chwalińska, która miała być rozstawiona w zawodach z numerem drugim.
Tym samym w Toray Pan Pacific Open, turnieju rangi 500 na otwartych kortach twardych w Tokio, z pulą nagród 1,2 mln dolarów zabraknie Polki, bo wcześniej wycofała się z niego Iga Świątek, która w ogóle zakończyła sezon.
Włocławek i Trójmiasto
W stolicy Japonii finalistka Rolanda Garrosa była rozstawiona z „dwójką”. Miała rozpocząć rywalizację od drugiej rundy, bo w pierwszej otrzymała tzw. wolny los. Nie dojdzie jednak do jej rewanżu z kwalifikantką Alycią Parks (65. WTA). Amerykanka pokonała Polkę w sierpniu w Monterrey.
W tym roku 25-letnia Chwalińska ma jeszcze wystąpić w dwóch imprezach w Polsce. W dniach 20-21 listopada we Włocławku w meczu Polska - Szwecja w Billie Jean King Cup ma być liderką zespołu, bo zabraknie Świątek, Magdaleny Fręch i Magdy Linette. Natomiast 11 grudnia w trójmiejskiej ERGO Arenie w LOTTO Tenis Show ma być gwiazdą wieczoru i zagrać pokazówkę z mistrzynią Wimbledonu, Czeszką Lindą Noskovą.
W najnowszym notowaniu rankingu WTA Chwalińska utrzymała 11. pozycję, z 9. na ósmą awansowała Świątek, wyprzedzając Noskovą. Fręch obsunęła się z 47. na 50. lokatę, Linette awansowała z 77. na 71. miejsce.
Hurkacz się pnie
Największe powody do radości z Polek może jednak mieć Katarzyna Kawa, która dzięki dotarciu do ćwierćfinału WTA 500 w Ningbo, w którym przegrała z liderką rankingu Jeleną Rybakiną z Kazachstanu, awansowała ze 128. na 106. pozycję - nigdy nie była notowana tak wysoko.
Rybakina umocniła się na prowadzeniu, za nią plasują się Białorusinka Aryna Sabalenka i Rosjanka Mirra Andriejewa.
W rankingu ATP pnie się Hubert Hurkacz, który przesunął się z 30. na 28. pozycję. W tym tygodniu „Hubi” powalczy o kolejny awans w turnieju ATP 500 w Bazylei – we wtorek w samo południe zmierzy się w 1. rundzie z Belgiem Zizou Bergsem (39. ATP).
Drugi z Polaków w czołowej setce zestawienia, Kamil Majchrzak, spadł z 78. na 82. pozycję. Liderem nadal jest Jannik Sinner, ale wiadomo już, że kontuzjowany Włoch nie utrzyma prowadzenia do końca sezonu i wyprzedzi go drugi obecnie Niemiec Alexander Zverev.
(ToM)