Taki dobry nie był od roku
Hubert Hurkacz zagra o finał w Chengdu. Po raz ostatni dotarł tak daleko w turnieju ATP w maju 2025.
Hubert Hurkacz ma powody do ostrożnego optymizmu... Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
W niedzielę 29-letni Wrocławianin pokonał kwalifikanta Lloyda Harrisa 7:6 (12-10), 6:4 w ćwierćfinale Chengdu Open, turnieju na twardych kortach rangi ATP 250 (1,21 mln dolarów w puli). Rozstawiony w Chinach z numerem 5. Hubert Hurkacz (46. w rankingu) po raz ostatni dotarł tak daleko w maju ubiegłego roku, gdy wystąpił w finale zawodów tej samej rangi w Genewie (przegrał wówczas z Novakiem Djokoviciem).
Harris, tenisista z RPA – dopiero 136. na świecie – sprawił w sobotę niespodziankę, eliminując najwyżej rozstawionego w turnieju Valentina Vacherota z Monako (19.). W tie-breaku pierwszego seta spotkania z Hurkaczem miał aż pięć setboli, ale „Hubi” się wybronił.
– Pod koniec tie-breaka zacząłem naprawdę świetnie serwować. Grałem bardzo dobrze i zdobyłem kilka naprawdę dobrych punktów. Po prostu wykorzystałem swoją szansę, kiedy się pojawiła, więc jestem naprawdę, naprawdę zadowolony, że udało mi się wygrać – powiedział Hurkacz.
Były szósty tenisista rankingu ATP zanotował 14 asów i obronił siedem z ośmiu break pointów, jakie miał Harris. – Lloyd to świetny zawodnik. Bardzo dobrze serwuje, wczoraj odniósł niesamowite zwycięstwo i wiedziałem, że czeka mnie naprawdę duże wyzwanie – dodał Hurkacz.
Teraz o miejsce w finale Polak zmierzy się w poniedziałek – nie przed 13.00 czasu w Polsce – z Denisem Shapovalovem (50.), który odwrócił losy meczu z Francuzem Adrianem Mannarino (78.). Hurkacz wygrał pięć z sześciu meczów z Shapovalovem, więc teoretycznie ma dużą szansę na udział w pojedynku o tytuł.
W poprzednich rundach w Chengdu „Hubi” pokonał 4:6, 6:3, 6:4 Amerykanina Michaela Damma (106.) i w 1. rundzie reprezentanta Kazachstanu Aleksandra Szewczenkę 6:3, 7:6 (12-10).
W drugim półfinale zagrają 34-letni kwalifikant z Gruzji Nikoloz Basilaszwili (145.) oraz rozstawiony z numerem 2. Hiszpan Alejandro Davidovich Fokina (29.).
Spory sukces w Chengdu już jest udziałem innego naszego tenisisty, Jana Zielińskiego; Polak i Luke Johnson zagrają w finale rywalizacji deblistów. Polak i Brytyjczyk w ćwierćfinale pokonali 2:6, 6:3, 10-7 utytułowanych weteranów: Nowozelandczyka Michaela Venusa i Australijczyka Johna Peersa, a w półfinale rozstawiony z „trójką” niemiecki duet Jakob Schnaitter i Mark Wallner 6:3, 6:2. To pierwszy wspólny finał duetu Zieliński – Johnson; rywali w meczu o tytuł poznają w poniedziałek.
Niestety, nie powiodło się w innej imprezie rangi 250 rozgrywanej w Chinach – w Hangzhou – Kamilowi Majchrzakowi (73.). Po pokonaniu w 1. rundzie Włocha Mattii Bellucciego (88.) 6:3, 6:4, w kolejnym meczu piotrkowianin musiał uznać wyższość Chińczyka Yunchaokete Bu (111.) 6:7 (4-7), 7:6 (7-5), 2:6.
(ToM)